Baja dla Hołowczyca
Niedziela, 31 sierpnia 2014 (19:40)Polscy kierowcy zajęli cztery pierwsze miejsca w szczecińskim rajdzie Baja Poland, ósmej eliminacji Pucharu Świata Cross Country. Wygrał Krzysztof Hołowczyc. Wśród motocyklistów na drugiej pozycji uplasował się Jakub Przygoński.
W tegorocznej imprezie zawodnicy pokonali cztery odcinki specjalne. Miało być pięć, ale organizatorzy jeden odwołali w trosce o bezpieczeństwo uczestników. Dziś w okolicach Szczecina mocno padało, trasy nasiąknęły wodą i łatwo było o przygody, których każdy wolałby uniknąć. Już na porannym oesie o sile żywiołu przekonał się lider klasyfikacji generalnej cyklu Władimir Wasiliew (wczoraj, dodajmy, awaria wyeliminowała innego wielkiego faworyta, Katarczyka Nassera Al-Attiyaha). Rosjanin nie mógł opanować swojego samochodu, z impetem uderzył w drzewo, które się złamało i zatarasowało drogę. Widząc, co się dzieje, nikt nie chciał ryzykować, a z decyzją organizatorów zgodził się m.in. doskonale dysponowany Hołowczyc (w mini all4 racing), od początku podróżujący na pozycji lidera. – Były miejsca, że błoto uniemożliwiało jakąkolwiek mądrą jazdę. Stawało się to niebezpieczne, zwłaszcza dla młodszych i mniej doświadczonych kierowców. W niektórych miejscach droga hamowania wydłużała się o 100 metrów – przyznał. Olsztynianin, dodajmy, po raz pierwszy pojechał z francuskim pilotem Xavierem Panserim. Na mecie wyprzedził Adama Małysza (toyota hilux), Martina Kaczmarskiego (mini all4 racing) oraz Marka Dąbrowskiego (toyota hilux). – Na odcinku specjalnym było jedno wielkie lodowisko. Na szutrowych oponach na błocie w zasadzie nie byliśmy w stanie trzymać linii, którą chcieliśmy. Z pomiaru czasów, jakie uzyskaliśmy, wynika jednak, że nie było najgorzej. Jest pudło i to niesamowicie cieszy – powiedział Małysz.
Polacy zmakomicie wypadli także w rywalizacji motocyklistów. Co prawda wygrał ją Francuz Adrien Mare (yamaha), ale dwa kolejne miejsca na podium zajęli Przygoński i Piotr Krasuski (obaj ktm). Przygoński był jednym z nielicznych, którzy decyzję o odwołaniu ostatniego odcinka przyjęli z mieszanymi uczuciami. – Nie byłoby problemu, gdybyśmy mieli wyjechać na drugą dzisiejszą próbę. Dla nas motocyklistów pogoda nie miała większego znaczenia. Z tego co widziałem, miałem czas przejazdu lepszy od najszybszego samochodu o kilka minut. Trochę szkoda, gdyż nadrabiałem stratę i miałem nadzieję stanąć na najwyższym stopniu podium. Drugie miejsce jest jednak również świetne w kontekście mojego powrotu do sportu po kontuzji – powiedział zawodnik Orlen Teamu.