Trudy ukraińskich katolików
Niedziela, 31 sierpnia 2014 (14:19)Sytuacja na wschodzie Ukrainy w rejonie działań wojennych jest bardzo trudna także dla tamtejszego Kościoła.
Wielu katolików dla zapewnienia bezpieczeństwa swoim rodzinom musiało opuścić domy, chroniąc się u bliskich i znajomych na terenach nieobjętych walkami. Także wśród ludności cywilnej są niestety ofiary śmiertelne, a sprawowanie kultu jest w wielu miejscach praktycznie niemożliwe – podaje Radio Watykańskie.
– Przeżywamy w naszej diecezji charkowsko-zaporoskiej, objętej działaniami wojennymi, bardzo trudne chwile. W większości parafii położonych w obwodach ługańskim i donieckim praktycznie nie mamy kapłanów. Niemożliwe jest tam sprawowanie Eucharystii ze względu na bombardowania i strzelaninę, bo ludzie boją się wychodzić z domów. Większość ludzi z Doniecka wyjechała. Życie jest tam sparaliżowane, podobnie jak działanie naszych parafii. Kapłani będący poza swoimi parafiami opiekują się ludźmi, którzy wyjeżdżają z terenów najbardziej dotkniętych walkami, aby zorganizować im jakąś pomoc i dach nad głową. Wielu ludzi wyjeżdża stamtąd, nie zabierając niczego ze sobą. Biorą tylko dokumenty, żeby nie wzbudzać podejrzeń na punktach wyjazdowych miasta, które kontrolują separatyści. W pozostałych częściach diecezji, tam gdzie funkcjonują jeszcze nasze parafie, modlimy się i wspieramy tych ludzi, którzy pouciekali z terenów objętych walkami – mówi ks. bp Sobiło, biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej Jan Sobiło.
Jak dodaje hierarcha, nie wszystkie informacje do nich docierają. – Wiemy, że na przykład gdzieś został zniszczony budynek, w którym mieszkali ludzie z naszych wspólnot. Ale nie mamy potwierdzenia, czy w momencie wybuchu bomby znajdowali się oni w tym budynku, czy też byli gdzieś w schronie, albo wyjechali. Mamy też kilka informacji o śmierci takich osób w wyniku działań wojennych – przekazuje biskup.
– Wielka jest solidarność katolików na terenach nieobjętych bezpośrednio walkami. Przyjmują oni i goszczą ich jak rodzoną siostrę czy brata. Udostępniają wszystko, co jest w domu. Jutro może być tak, że to my będziemy musieli uciekać gdzieś dalej na zachód Ukrainy albo do Polski i będziemy liczyć na to, że tam ktoś nas przyjmie tak, jak dzisiaj my staramy się pomagać naszym braciom, którzy mieszkali jeszcze wczoraj w Doniecku, Ługańsku, w Nowoazowsku i w innych miastach położonych w strefie antyterrorystycznej akcji – mówi biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej.
MPA