Branka do szkoły
Sobota, 30 sierpnia 2014 (02:04)Sześciolatki pójdą do szkoły, a pięciolatki do przedszkola – posłowie koalicji odrzucili obywatelski projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, tym samym lekceważąc ponad 350 tys. rodziców podpisanych pod tą inicjatywą.
Posłowie Platformy Obywatelskiej argumentowali, że inicjatywa straciła swą aktualność, ponieważ za kilka dni sześciolatki i tak idą do pierwszej klasy. Rzecz w tym, że stało się tak przez celowe opóźnianie prac nad projektem przez marszałek Sejmu Ewę Kopacz. Projekt obywatelski przygotowany został już w 2011 r. przez rodziców skupionych w Stowarzyszeniu Rzecznik Praw Rodziców i ruchu „Ratuj Maluchy!”. Poparło go swoim podpisem prawie 350 tys. osób.
Autorzy projektu, Karolina i Tomasz Elbanowscy, uzasadniali go faktem, że większość szkół podstawowych w naszym kraju nie jest przygotowana na przyjęcie dzieci młodszych niż siedmioletnie, a nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego jest niedostosowana do ich potrzeb.
Koalicja rządząca po raz kolejny dowiodła, że nie interesują jej inicjatywy obywatelskie. Po upływie 3,5 roku w drugim czytaniu projekt odrzuciła. – To jest skandaliczne lekceważenie 350 tys. Polaków, którzy podpisali się pod projektem obywatelskim – komentuje wiceszef sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży Sławomir Kłosowski (PiS). Za odrzuceniem projektu głosowało 232 posłów, 183 było przeciw, a 31 wstrzymało się od głosu. W poniedziałek po raz pierwszy z siedmiolatkami do I klas szkół podstawowych pójdzie obowiązkowo grupa dzieci sześcioletnich, ucząc się na dwie zmiany. Zgodnie z ustawą o systemie oświaty w tym roku obowiązek szkolny obejmie wszystkie dzieci urodzone w okresie 1 stycznia – 30 czerwca 2008 roku.
Przechwałki Kluzik
W związku ze zbliżającym się rozpoczęciem roku szkolnego minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, której zdarza się popełniać błędy ortograficzne, wystosowała list do dyrektorów szkół i przedszkoli. Podkreśla w nim, że nie wszystko trzeba i można robić z dnia na dzień, a polska szkoła nie potrzebuje rewolucji, tylko ewolucji. Poseł Kłosowski krótko komentuje ten elaborat. – To zbiór komunałów wygłaszanych przez osobę, która de facto niewiele wie o problemach polskiej szkoły – mówi. Jak zauważa parlamentarzysta, list zawiera zachętę do propagandy politycznej na terenie szkoły, ponieważ szefowa resortu zwraca się do dyrektorów szkół z poleceniem przekazania jego treści społeczności szkolnej, czyli nauczycielom, rodzicom i dzieciom. Minister chwali się swymi rzekomymi sukcesami, czyli darmowym podręcznikiem dla pierwszoklasistów, którego ostatnia część dopiero teraz została opublikowana na stronie ministerstwa, oraz „zaproszeniem” do szkół sześciolatków. Kłosowski przypomina, że blisko 40 proc. rodziców stara się za wszelką cenę o orzeczenie poradni psychologicznej i odroczenie obowiązku szkolnego dla swoich dzieci. Oznacza to, że blisko połowa rodziców chce przed ministerialnym zaproszeniem ratować swoje potomstwo.
Resort edukacji opublikował listę zmian wprowadzonych i planowanych dla uczniów, rodziców i nauczycieli. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że większość wyszczególnionych propozycji już obowiązuje, i to od dawna. Chodzi np. o możliwość wyrażenia przez rodzica pierwszoklasisty opinii na temat podręczników wybranych przez nauczyciela czy prawo ucznia do nauki we własnym tempie.
Izabela Borańska-Chmielewska