• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

I po Janowiczu

Piątek, 29 sierpnia 2014 (20:51)

Jerzy Janowicz pożegnał się dziś z US Open. W meczu drugiej rundy rozgrywanej w Nowym Jorku imprezy polski tenisista przegrał z rozstawionym z numerem 18. Kevinem Andersonem z RPA 7:6 (8-6), 2:6, 1:6, 3:6.

Fakty są takie: Janowicz jest klasyfikowany o 23 pozycje niżej w rankingu niż Anderson. To efekt fatalnego sezonu, w którym nie udało mu się osiągnąć praktycznie żadnego z zamierzonych celów. Na US Open do tej pory tylko przegrywał. Już sam awans do drugiej rundy był sukcesem, bo pierwszym w karierze łodzianina. Mimo to liczyliśmy, że w pojedynku z reprezentantem RPA odniesie zwycięstwo, bo w naszym mniemaniu wciąż jest lepszym tenisistą.

Takim, który może pokonać każdego. Teoretycznie. Pierwszy set mógł napełnić wiarą, że może być dobrze. Janowicz zaczął go od trzech wygranych gemów, co w dużej mierze wynikało ze słabej, chaotycznej postawy przeciwnika. Polak niestety też jednak nie błyszczał, też popełniał proste błędy. W efekcie od stanu 4:2 przegrał trzy kolejne gemy i po chwili musiał bronić piłki setowej. Z tej akurat opresji wybronił się w pięknym stylu. Stojąc pod ścianą, pokazał swój najlepszy tenis i partię przechylił na swoją stronę po dramatycznym tie-breaku. Prowadził w nim 3:0, przegrywał 4:5, a jednak postawił kropkę nad i. Niestety, na tym to, co dobre w wykonaniu Janowicza, się skończyło.

W trzech następnych setach Polak praktycznie bowiem nie istniał. Grał beznadziejnie słabo, sprawiał wrażenie, jakby nie wiedział, co robić i jak odpowiadać na sprawnie funkcjonującego rywala. Anderson pokazywał bowiem tenis bardzo solidny, dojrzały, znakomicie podawał, co z kolei było utrapieniem łodzianina. Kiedy odnosił swe sukcesy, kiedy wygrywał z wyżej notowanymi rywalami, straszył ich potężnym serwisem, którego obawiali się niemal wszyscy. Dziś ten element u niego zupełnie nie funkcjonował. W efekcie Janowicz przegrał 7:6 (8-6), 2:6, 1:6, 3:6 i odpadł z turnieju. W słabym stylu, bez walki. Żadnym pocieszeniem nie był dla niego fakt, że docierając do drugiej rundy, osiągnął największy w Nowym Jorku... sukces. Poprzednio bowiem raz pożegnał się z tą imprezą w pierwszej rundzie oraz trzykrotnie przegrywał w eliminacjach.

Janowicz był ostatnim polskim tenisistą w zmaganiach singlowych. Także w drugiej rundzie została wyeliminowana ta, na którą najbardziej liczyliśmy, czyli Agnieszka Radwańska. Paula Kania i Katarzyna Piter nie wygrały nawet jednego meczu. To kiepski, fatalny obraz. A przecież niedawno wydawało się, że nasz tenis idzie w górę, i to zdecydowanie...

Piotr Skrobisz