• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Legii kropka nad i

Czwartek, 28 sierpnia 2014 (23:14)

Piłkarze Legii Warszawa wygrali na własnym stadionie z FK Aktobe 2:0 i awansowali do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Powtórzyli tym samym sukces sprzed roku, choć każdy wie, że nie o takim sukcesie marzyli.


Tak naprawdę to Legia powinna wczoraj cieszyć się z awansu do grupy, ale Ligi Mistrzów. Nie stało się tak z powodów, które doskonale zna cała piłkarska Polska i nie tylko. Warszawianom pozostała zatem gra pocieszenia, jaką jest Liga Europejska. 

Podopieczni Henninga Berga, wychodząc na boisko, mieli zaliczkę w postaci zwycięstwa 1:0 w Kazachstanie. Praktycznie rostrzygała ona sprawę awansu, bo chyba nikt nawet sobie nie wyobrażał, aby legionistów mogła w rewanżu spotkać krzywda. Od początku uzyskali przewagę, grając naprawdę ładnie dla oka, pomysłowo. Rywale starali się, walczyli, nie można było odmówić im ambicji, ale umiejętnościami sporo ustępowali mistrzom Polski.

Pierwszy gol padł w 26. minucie. Michał Żyro pięknie dostrzegł swego imiennika, Kucharczyka, ten bardzo ładnie przyjął piłkę i efektownym strzałem otworzył wynik. Do przerwy nic się nie zmieniło, choć warszawianie mieli kilka okazji. Ani Miroslaw Radović, ani Tomasz Brzyski czy Ondrej Duda nie potrafili jednak ponownie wpakować piłki do siatki.

Drugą połowę też lepiej rozpoczęli legioniści, nieźle i groźnie strzelali Kucharczyk i Żyro, by po kilku minutach oddać na moment inicjatywę gościom. Dusan Kuciak mógł dzięki temu przypomnieć o tym, że jest wyśmienitym bramkarzem. I przypomniał, broniąć kilka niezłych, soczystych uderzeń Kazachów. W 65. minucie warszawianie przeprowadzili jednak szybką akcję, po której Radović padł w polu karnym. Sędzia zarządził jedenastkę, a do piłki podszedł Ivica Vrdoljak. Chorwat wykazał się odwagą, bo w pamiętnym meczu z Celtikiem Glasgow w kwalifikacjach Ligi Mistrzów nie wykorzystał dwóch karnych. Gdyby wtedy trafił choć raz, to prawdopodobnie dziś stołeczny zespół byłby w zupełnie innym miejscu. To jednak przeszłość, nikt do Vrdoljaka żalu i pretensji nie czuje. Dziś też nie strzelił najlepiej, ale trafił.

Prowadząc 2:0, Legia była już w fazie grupowej. Do końca meczu wynik się już nie zmienił, emocji też nie było praktycznie żadnych, bo po kilku minutach technicznych sztuczek i efektownych fajerwerków warszawianie uznali, że swoje już zrobili i nie ma sensu ryzykować zdrowia i kontuzji. A że rywale też odpuścili, pojedynek zakończył się w dość sennej atmosferze. Legia wygrała pewnie, zasłużenie, będąc zespołem zdecydowanie lepszym. Swych rywali w fazie grupowej pozna dziś. Nie trzeba dodawać, o jakim marzy. Każdy z piłkarzy z Łazienkowskiej, pytany o ewentualnych przeciwników mówił jedno słowo: Celtic.

Piotr Skrobisz