• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Ruch walczył, ale odpadł

Czwartek, 28 sierpnia 2014 (21:27)

Piłkarze Ruchu Chorzów nie zrealizowali swoich marzeń o awansie do fazy grupowej Ligi Europejskiej. W rewanżowym meczu czwartej rundy kwalifikacji przegrali w Kijowie z Metalistem Charków 0:1.

Tydzień temu „Niebiescy” zremisowali u siebie 0:0 i to był całkiem niezły wynik, stawiający kwestię awansu otwartą. Rewanż rozegrany został w Kijowie; tak postanowiła UEFA, uznając podróż do Charkowa za zbyt niebezpieczną. Areną widowiska był okazały stadion olimpijski, który może pomieścić przeszło 70 tysięcy widzów.

Tymczasem na trybunach zasiadło ich niewiele ponad 2,5 tysiąca. Gospodarze byli faworytami, ale chorzowianie zapowiadali walkę o niespodziankę. Pierwsza połowa rozczarowała, szczególnie jeśli chodzi o postawę Ukraińców. Niby mieli przewagę, niby częsciej posiadali piłkę, ale nic z tego nie wynikało. Krzysztof Kamiński ani razu nie został poddany poważniejszej próbie. „Niebiescy” skupili się na obronie, ale jedną dobrą okazję sobie stworzyli. Po podaniu Filipa Starzyńskiego o strzelenie bramki mógł się pokusić Jakub Kowalski, jednak nie wiedział, co i jak ma zrobić, a że zastanawiał się zdecydowanie za długo, został zablokowany. W drugiej połowie Metalist ruszył do ataków. Chorzowianie się cofnęli, całe siły koncentrując na obronie bezbramkowego wyniku. Ukraińcy kilka razy postraszyli Kamińskiego, jednak ten był czujny.

W ostatniej minucie regulaminowaego czasu gry jedyną groźną akcję po przerwie przeprowadził Ruch, lecz Marek Zieńczuk uderzył za mało precyzyjnie. Doszło do dogrywki. Decydująca dla losów rywalizacji sytuacja miała miejsce w 102. minucie. Pod bramką Ruchu doszło do zamieszania, groźnie uderzył Wołodymir Homeniuk, a Marcin Malinowski wybił piłkę sprzed linii. Chorzowianie odetchnęli z ulgą, ale francuski sędzia Tony Chapron po dłuższym namyśle uznał, że w tej sytuacji napastnik Metalista był faulowany przez Kamińskiego. Bramkarzowi Ruchu pokazał czerwoną kartkę, wskazał na jedenastkę, którą po chwili wykorzystał Xavier Cleiton. Wynik 1:0 premiował Ukraińców, zatem Ruch, nawet w osłabieniu, musiał się odkryć i zaatakować.

Uczynił to i „Niebiescy” pokazali kilka naprawdę ciekawych akcji i byli bardzo blisko szczęścia. W 116. minucie w znakomitej sytuacji znalazł się Grzegorz Kuświk, uderzył bardzo mocno, lecz nie zdołał doprowadzić do wyrównania. Lepszy okazał się Bohdan Szust, bramkarz drużyny z Charkowa.

Chorzowianie pożegnali się zatem dziś z pucharami, ale nie można powiedzieć, by rozczarowali. Awansując do czwartej rundy i tak zrobili więcej, niż wielu od nich oczekiwało. Inna sprawa, że mają prawo czuć zawód, bo byli blisko szczęścia.

 

Piotr Skrobisz