Zdrowotne mrzonki Arłukowicza
Środa, 27 sierpnia 2014 (19:09)Zapowiedzi ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza dotyczące zmniejszenia kolejek do lekarzy, utworzenia instytutu geriatrii czy leczenia onkologicznego bez limitów przywołały w pamięci czasy PRL, kiedy to wbrew rzeczywistej sytuacji działacze partii mieli odwagę wmawiać społeczeństwu, jak jest wspaniale. Usłyszeliśmy dzisiaj od ministra, że nieważne, jaka jest prawdziwa sytuacja w służbie zdrowia, ważne, że z sejmowej mównicy można ogłosić rzekome „sukcesy”.
Szkoda, że minister zdrowia nie mógł ogłosić żadnych osiągniętych sukcesów w sprawie poprawy sytuacji polskich pacjentów, a mógł jedynie snuć wątpliwe plany na przyszłość. Niestety, możliwość realizacji zapowiedzianych przez ministra priorytetów jest mocno wątpliwa. Samozadowolenie ministra Arłukowicza ani nie zmniejszy kolejek do lekarzy specjalistów, ani nie zniesie limitów na leczenie onkologiczne.
Jeśli Arłukowicz mówi o zniesieniu limitów, to powinien też poinformować o liczbie lekarzy, którzy zapewnią opiekę medyczną pacjentom onkologicznym. Zauważmy, że kolejki do lekarzy nie są spowodowane strajkiem włoskim lekarzy, a małą liczbą specjalistów. Same deklaracje i mrzonki ministra nie zmienią sytuacji w służbie zdrowia.
Szef resortu zdrowia zapowiada utworzenie instytutu geriatrii i mam nadzieję, że uda mu się te deklaracje spełnić, tym bardziej że wiemy, jak wygląda sytuacja demograficzna Polski.
Niestety ministerialne zapowiedzi nie zostały poparte konkretnymi sumami, jakie zostaną przeznaczone na ich realizację z budżetu państwa. Dlatego też bez konkretów trudno uznać przedstawione przez ministra sprawy jako priorytet rządu Donalda Tuska.
Tomasz Latos