• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Jak Święta Rodzina...

Środa, 27 sierpnia 2014 (17:05)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja małżeństwa Magdy Anioł i Adama Szewczyka z 23. dnia rowerowej wyprawy NINIWA Team w Nieznanie:

Dzień dwudziesty trzeci. Francja. NINIWA Team pokonuje 160 km przy 1100 metrach przewyższeń. Jak zwykle pobudka o 5.00. Potem Msza św. Sprzątanie. Pogoda opóźnia wyjazd. Ostatecznie załoga wyrusza o 7.30, zostawiając za sobą Belfort. Zapowiada się trudny dzień. Deszcz wali jak z cebra. Chłód. Teren górzysty. Ściślej mówiąc - pagórkowaty. I silny, wiejący w oczy wiatr. Generalnie trasa wiedzie wzdłuż granicy ze Szwajcarią. Kierunek na południe. Z technicznych problemów odnotowujemy pękniętą dętkę Adama. Naprawdę jest trudno.

Na szczęście są chwile wytchnienia. Dwa razy na horyzoncie pojawia się współczesna oaza, niektórzy mówią „restauracja pod złotymi łukami”. Wszyscy wiemy, o co chodzi. McDonald. Tu jest ciepło, sanitarnie i gastronomicznie. Cokolwiek by mówić o „macasie”, bywają sytuacje, kiedy staje się „wybawieniem”. Dokładnie tak jest tym razem. Około 20.00 NINIWA Team dociera do niewielkiej wioski koło Champagnole. Pierwszy spotkany mężczyzna okazał się gospodarzem – farmerem. Znajomość kilku francuskich słów przydaje się bardzo. Jest nocleg. Ale jaki! Jedyny taki jak dotąd. Ekipa będzie spać w… stajni! 45 krów, smród i brud. Coś nam to przypomina?

Oczywiście, że Betlejem. Można się zżymać na takie warunki, ale z drugiej strony jest schronienie, krowy dają ciepło, jest dach nad głową. Gospodarze (młode małżeństwo, które we dwójkę obrabia całe gospodarstwo) częstują mlekiem, gorącą herbatą. Czegóż po takim dniu, w takich okolicznościach chcieć więcej? NINIWA tak to właśnie przyjmuje. Błogosławią Bogu i mają w sobie dużo radości. Jak Święta Rodzina z Betlejem. Dzisiaj małżeństwa i rodziny żyją w luksusowych warunkach i mimo tego nie chce im się rodzić dzieci. Takie są smutne fakty. Ale skupmy się lepiej na radości i wdzięczności. Może nie wszyscy wiedzą, ale Tata głównodowodzącego wyprawą, o. Tomka, ma dziś urodziny. Wszystkiego najlepszego! Dziękujmy Bogu za Tatę. Gdyby nie On, nie byłoby o. Tomka. Gdyby nie o. Tomek, nie byłoby NINIWA Team. Jest radość! [Tu chcielibyśmy wspomnieć relację sprzed roku, z trasy na Syberię, kiedy wspominaliśmy tatę o. Tomka w nawiązaniu do niniwowej sztuki Karola Wojtyły „Promieniowanie Ojcostwa”. Ciekawych tematu odsyłamy tutaj kliknij! - przyp. red.]

Bilans dnia:

– 160 km

Nocleg:

– Francja. Wioska Champinion

Przejechanych do tej pory kilometrów: 3494

Źródło: NINIWA Team