Ta wojna musi się wreszcie zakończyć
Środa, 27 sierpnia 2014 (10:56)Konflikt w Gazie jest kontrowersyjny. Nie tylko w świecie islamu rzucane są gromy na Izrael i Hamas. W Stanach Zjednoczonych i w Europie trwa zażarta dyskusja o granicach moralnych, które przekraczają obie strony konfliktu. Niektóre środowiska żydowskie nie podzielają polityki Izraela. Zacznę jednak od tego, że laureat Pokojowej Nagrody Nobla Elie Wiesel porównał niedawno działania Hamasu do zbrodni nazistowskich.
Jak podaje wczorajsze wydanie austriackiego dziennika „Die Presse”, Elie Wiesel napisał w swoim oświadczeniu: „Żydzi już przed 3,5 tys. lat porzucili składanie ofiar z dzieci. Dziś musi to zrobić Hamas. Widziałem na własne oczy, jak płoną żydowskie dzieci. Dziś muszę patrzeć na to, jak muzułmańskie dzieci używane są jako żywe tarcze, w obu przypadkach dokonywane jest to z rąk czcicieli śmierci”.
Jego wypowiedź wywołała oburzenie w Stanach Zjednoczonych i w Europie. Szczególnie donośnie zabrzmiał sprzeciw ocalałych z holokaustu. Na łamach „New York Timesa”, 327 ofiar narodowego socjalizmu, które przeżyły hekatombę wojny rasowej, umieściło wielkie oświadczenie, w którym stwierdzają: „Jesteśmy napełnieni odrazą i oburzeni historycznym gwałtem, jakiego dopuścił się Elie Wiesel. Wiesel usprawiedliwia to, co jest nie do usprawiedliwienia: wysiłki Izraela do zniszczenia Gazy i mordy ponad 2 tys. Palestyńczyków”. Grupa 327 sygnatariuszy oskarża również USA oraz kraje europejskie o wspieranie w dziele zniszczenia stronę izraelską, zarówno na poziomie militarnym, jak i dyplomatycznym. „Ludobójstwo zaczyna się wraz z milczeniem świata”.
Tymczasem trwa wojna. Nie ma żadnej perspektywy na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu. Wydaje się, że rzeczywiście Izrael wpadł w furię i dąży do całkowitego wymazania Strefy Gazy z mapy świata.
Izrael bombarduje terrorystyczne cele w Gazie, przy okazji przeprowadzając naloty na bloki mieszkalne, szpitale, szkoły. Premier Netanjahu poprosił ostatnio swoich obywateli o cierpliwość, aż akcja militarna przyniesie założone cele. Natomiast Hamas odpala coraz sprawniejsze rakiety dalekiego zasięgu. Poza tym do gry weszli islamiści z terenów Syrii i Libanu. Destabilizacja w regionie, a także rośnięcie w siłę ruchów islamskich po tak zwanej arabskiej wiośnie na pewno jest osłabieniem dla Izraela, który wyprzedza ataki islamistów. One nadejdą. Z wielu stron, zważywszy na przejmowanie strategicznych obszarów w Libii, Syrii, Iraku. Dodatkowo szyicki świat islamu może stracić cierpliwość przekraczaniem kolejnych granic przez Izrael. Oficjalne wejście do wojny Iranu i południowych obszarów Libanu, gdzie swoje bazy posiada „państwo w państwie” Hezbollah, może rozpalić konflikt na niespotykaną dotąd skalę, szczególnie jeśli Hamas zostanie dostatecznie zniszczony. Straty ich są już i tak duże, co oczywiście akurat w tym aspekcie nie jest godne opłakiwania.
Zbombardowane tunele, infrastruktura, śmierć kolejnych liderów, zrównanie z ziemią ich posiadłości, bunkrów, arsenałów itp. Już dzisiaj eksperci twierdzą, że terroryści zarządzający Strefą Gazy wpadli w panikę. Ma świadczyć o tym skala dokonywanych egzekucji w stolicy. W ostatni weekend Hamas zamordował 25 domniemanych szpiegów i informatorów Izraela, w tym dwie kobiety. Można powiedzieć, że były to swoiste samosądy, bez procesów, bez możliwości obrony oskarżonych. Zarzucono im przekazywanie strategicznych informacji stronie żydowskiej i rozstrzelano. Komentator liberalnego dziennika izraelskiego „Haaretz” Amos Harel nie wierzy, aby Shin Beth zainstalowało swoich agentów w szeregach Hamasu. Zabijanie „kolaborantów” jest raczej podyktowane paniką, jaka wybuchła wewnątrz Hamasu, i próbą zastraszenia opornych i sprzeciwiających się polityce palestyńskich dżihadystów.
Podsumowując, konflikt zamiast zanikać, może wybuchnąć lada chwila ze zdwojoną siłą, pomimo ogłaszanych co jakiś czas rozejmów.
Na razie celami są głównie cywile. Jak dotąd Izrael zamordował 2100 osób, z czego ponad pół tysiąca to dzieci. W piątek w wyniku ostrzału ze Strefy Gazy zginęło izraelskie dziecko z kibucu. Straty po stronie Izraela są jednak o wiele mniejsze, chociaż jak wiadomo, każde życie jest warte więcej niż kosmos. Ta wojna musi się wreszcie zakończyć.
Dr Tomasz M. Korczyński