• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Wolność!

Poniedziałek, 25 sierpnia 2014 (10:43)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Pauliny i Wojciecha Zakowiczów z 21. dnia wyprawy NINIWA Team

 

Rowerzyści na wolności! Po przejechaniu 156 kilometrów, którym towarzyszyły odgłosy bijących dzwonów w każdym mijanym miasteczku, ekipie udało się dojechać do Francji.

Poranek od razu zapowiedział cel dzisiejszego dnia, ponieważ od 5.00 do 7.00 rano, wstrzymując wyjazd rowerzystów o godzinę, z nieba biło żabami. Ale po kolei…

Najpierw 50 km po płaskim, zostawiając za sobą Zurych, później górki (Aarau). Po porannym deszczu, od czasu do czasu zza śnieżnobiałych cumulusów zerkało słońce. Nareszcie można było podziwiać widoki, co działało jak zastrzyk dobrej energii prosto w… nogi. :)

Ale nie było łatwo…

Na pierwszy rzut oka chłód (12-20 stopni), góry, doliny.

Na pierwszy rzut oka zniszczone fryzury i nieogolone twarze.

Na pierwszy rzut oka kolejny (siódmy!) dzień jazdy.

„Na pierwszy rzut oka nie widać, że kocha…” (LuxTorpeda)

Na pierwszy rzut oka.

Po przejechaniu granicy w teamie zapanowała radość, a z Walecznego Serca (i gardła) Górnika wydobył się okrzyk:

WOLNOOOOOOOOŚĆ!

(FREEEDOOOOOM!)

2 km za granicą przy pierwszym napotkanym kościele ojciec kierownik odprawił Mszę Świętą. Obiad. I w drogę. Ale nie tak szybko… Karolowi złamał się bagażnik! Drogie Mamy, przyślijcie nowy! Żarty żartami, a niedziela niedzielą. Szczególnie na Zachodzie, gdzie wszystkie sklepy są wtedy zamknięte. I właśnie w tym momencie wydarzył się cud (Alleluja!). Znikąd pojawiła się rodzinka na rowerach. Ojciec rodzinki, Polak mieszkający we Francji, okazał się właścicielem sklepu rowerowego znajdującego się w odległości 500 m. Na prośbę otworzył nie tylko swój przybytek, ale i serce… wymieniając zepsuty bagażnik na nowy całkowicie za darmo!

Ekipa ruszyła dalej, żeby 15 km przed Belfortem znaleźć nocleg wśród betonowych murów terenu budowy. Gospodarze okazali się bardzo gościnni, nie tylko pozwolili korzystać ze swojej toalety, ale również pociągnęli prąd i udostępnili luksusowy prysznic na powietrzu typu „szlauch”. W dobrych nastrojach nasi kochani śmiałkowie ułożyli się do snu….

Codziennie spotykamy się w pracy, w domu, w autobusie. Jesteśmy świadkami dużych i małych historii, odwiedzamy miejsca, których nie pamiętamy. Jak pisał ks. Twardowski „Ile tego dookoła”. Tylko że to wszystko wydarza się raz, dzisiaj, teraz, już…

…już po :)

 

Bilans dnia: 

156 km

Nocleg: Francja. 15 km przed Belfort

Przejechanych do tej pory kilometrów: 3317

www.niniwateam.pl

Źródło: NINIWA Team