• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Rozgrywający Europy

Niedziela, 24 sierpnia 2014 (19:34)

Połajanki Rosji przez USA, ONZ, UE, NATO nie robią na Putinie szczególnego wrażenia. Strona zachodnia przyjęła rolę biernego obserwatora, który co chwila wysyła meldunki o działaniach sił rosyjskich. Dotychczas NATO informowało na przykład, że Rosja „wyłącznie” ostrzeliwuje Ukrainę ze swojego terytorium, a dziś potwierdza, że rosyjscy żołnierze przekroczyli ukraińską granicę i prowadzą ostrzał rakietowy z ukraińskich terenów. I tyle. No może znów wybuchło powszechne oburzenie i potępienie Rosji. Facebook i Twitter zawrzały. Rozdzwoniły się telefony, ale na Kremlu nikt ich nie odebrał.

Dla Putina sprawa jest jasna. Ukraina była, jest i będzie strefą rosyjskich wpływów. Jej terytorium należy do Rosji, która nie kryje się ze swoimi żołnierzami ani wzdłuż granicy wschodniej Ukrainy, ani z posyłaną wewnątrz tego kraju armią. Na embargo i sankcje odpowiada swoimi sankcjami i embargiem, zabija cywilów, szykuje inwazję, rozważa kolejne scenariusze działania. Putin wszystkich rozgrywa. To on ma plan działania, który nie mieści się w głowach cywilizowanego świata, bo nikt wciąż nie wierzy w III wojnę świtową, której wybuch jest niestety bardzo możliwy, jeżeli sytuacja wymknie się nagle spod kontroli.

Imperialne ambicje Putina, czego Zachód także nie pojmuje, to nie jest zwykły nacjonalistyczny panslawizm, którego konsekwencją będzie poddanie Ukrainy jako państwa i narodu słowiańskiego rosyjskiej supremacji. Imperializm Putina oznacza apetyt hitlerowski na więcej, na jeszcze więcej, aż do samego końca, bez cofnięcia się przed nikim i niczym. Każdy dyktator przecież marzy, że to właśnie jemu się uda, że nikt nie zatrzyma jego zwycięskiego pochodu, aby podporządkować sobie cały świat.

Wprowadzenie rosyjskich ciężarówek na Ukrainę jest niewątpliwie zapowiedzią inwazji na szerszą skalę, chociaż, jak wielokrotnie pisałem na łamach portalu NaszDziennik.pl, wojna za naszą wschodnią granicą już się od dawna toczy. Szczegółem jest tu naprawdę to, kiedy się zaczęła, czy od aneksji Krymu, czy od wysłania rosyjskich terrorystów na Ukrainę, czy od zestrzelenia pasażerskiego samolotu, czy od wpuszczenia na Ukrainę żołnierzy rosyjskich, czy teraz, od wjazdu tak zwanego białego konwoju bez pozwolenia Kijowa, czy od ostrzału z terenu rosyjskiego czy też z ukraińskiego – żołnierzy Ukrainy przez rosyjską artylerię.

Cokolwiek zrobi Putin, odpowiedź Zachodu będzie zawsze taka sama. Nadal będzie „zaniepokojony”, nawet wtedy, gdy w Kijowie zostanie zawieszona flaga Federacji Rosyjskiej, a Rosja zacznie przygotowywać i realizować kolejne prowokacje na Litwie, Estonii, Łotwie czy wreszcie w Polsce. Plan działania został na Kremlu przemyślany. Nie ma w nim ani trochę paniki, chaosu czy spontaniczności. Zachód wciąż tylko odpowiada, jest reakcyjny, pozbawiony kłów, pazurów, które wystraszyłyby na poważnie Putina i jego sztab.

I znowu historia się powtarza. Jeden człowiek i jego bezpośrednie zaplecze mogą wpłynąć na los milionów Europejczyków, kiedy sytuacja albo wymknie się spod kontroli, albo dojdzie do zbrojnej i przemyślanej napaści rosyjskiej na kolejne niepodległe państwa. Wystarczy tylko, żeby separatyści przeprowadzili udaną prowokację na konwój i przekonująco (lub mało przekonująco) zrzucili odpowiedzialność na Ukraińców.

Zwołanie Rady Bezpieczeństwa ONZ na prośbę Litwy już zaowocowało mordem na konsulu honorowym tego państwa Mykole Zelenecu, który został uprowadzony i zabity na rozkaz Putina. Zemsta na jednym człowieku ma symbolizować nastawienie Rosji do konkretnego kraju bałtyckiego. Wy mi tak, ja wam tak. Minister Sikorski na sugestię Rosji wypadł już z gry, NATO nie będzie miało baz w Polsce, to również spełnienie „prośby” Putina, wojska NATO i siły europejskie nie wkroczą na teren Ukrainy, Merkel oświadczyła to ostatnio po rozmowie z Władimirem. I proszę powiedzieć, kto tu jest rozgrywającym numer jeden?

Rosjanie, zwykli Rosjanie, są bardzo dumni ze swojego przywódcy, kto wie, czy wkrótce nie Najwyższego Przywódcy, który wprawdzie zabiera im amerykańskie przysmaki, zakazuje importu do Rosji dobrej whisky, ale co z tego, skoro to przed nim drży dziś cała Europa. Taki prestiż i sława warte są rezygnacji z ulubionych hamburgerów w McDonaldzie. Zastąpi je pewnie wkrótce jakiś Putin-burgier. I będzie najsmaczniejszy na świecie.

Dr Tomasz M. Korczyński