• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Gao jest wolny, ale komuniści go zniszczyli

Niedziela, 24 sierpnia 2014 (14:48)

O katolickim aktywiście i obrońcy praw człowieka Gao Zhishengu pisałem na portalu NaszDziennik.pl na początku czerwca br. (zob. TUTAJ). Zachęcałem wówczas Czytelników portalu do włączania się w akcję prowadzoną przez międzynarodową organizację chrześcijańską Głos Prześladowanych Chrześcijan, aby uwolnić Gao.

Dziś Gao jest wolny, ale stan jego zdrowia raptownie się pogorszył. 7 sierpnia władze chińskie uwolniły sławnego chińskiego prawnika i przebywa on teraz u siostry swojej żony w regionie autonomicznym Sinciangu, oczywiście pod całodobowym nadzorem chińskiej służby bezpieczeństwa.

Odkąd Gao został zwolniony, rodzina poznaje stopniowo straszne szczegóły dotyczące tego, jak go traktowano w więzieniu. Po osadzeniu w więzieniu Shaya w grudniu 2011 roku Gao był cały czas przetrzymywany w małej celi, przy minimalnym oświetleniu. Strażnikom stanowczo zabroniono prowadzenia z nim rozmów. Zakazano mu dostępu do czegokolwiek i kogokolwiek. Nie wolno mu było posiadać żadnych książek ani innych materiałów. Nie mógł oglądać telewizji.  Raz dziennie dostawał kromkę chleba i kawałek kapusty. W rezultacie stracił 22,5 kg i obecnie waży 59 kilo. Z powodu niedożywienia stracił wiele zębów. Uważa się, że był wielokrotnie poddawany torturom fizycznym.

Gao cierpi jednak nie tylko z powodu poważnych problemów fizycznych, ale też psychicznych i umysłowych. „Jest w stanie powiedzieć od czasu do czasu kilka słów. Udziela tylko kilkuwyrazowych odpowiedzi na pytania, opisując, przez co przeszedł” – powiedział Jared Genser, prawnik Gao. Stwierdził też, że Gao „nie jest w stanie prowadzić rozmowy i często dosłownie coś mamrocze do siebie”. Od chwili swojego uwolnienia Gao nie otrzymał pozwolenia na kontakt z lekarzem.

Po rozmowie z Gao i kontakcie ze swoją rodziną, jego żona, Geng He, powiedziała: „Jestem całkowicie zdruzgotana tym, co rząd chiński zrobił z moim mężem. Jedyną rzeczą, której obawiałam się bardziej niż wiadomości o jego śmierci, było to, że Gao pozostaje przy życiu, które wypełnione jest niekończącym się cierpieniem i okrutnymi torturami. Moje dzieci i ja jesteśmy w szczęśliwym położeniu, przebywając pod ochroną USA, odkąd przyjechaliśmy tutaj w marcu 2009 roku. W tej chwili rozpaczliwie potrzebujemy pomocy od rządu naszego nowego kraju i osobiście od prezydenta Obamy oraz sekretarza Kerry’ego, aby zażądali od chińskiego rządu, by ten zezwolił mojemu mężowi na przyjazd do USA na leczenie. Jeśli prezydent Xi Jinping ma jakieś poczucie przyzwoitości i człowieczeństwa, to po fizycznym i psychicznym zniszczeniu mojego męża niech przynajmniej pozwoli mi, jako oddanej żonie, na opiekę nad moim mężem”.

Jared Genser dodał: „Jestem załamany z powodu sytuacji Geng He i jej rodziny. Wiedzieliśmy, że jeżeli Gao nie zginie, to będzie ogromnie cierpiał. Ale sytuacja jest znacznie gorsza, niż moja ograniczona wyobraźnia mogłaby to sobie wyobrazić. Chociaż Chiny są wielką potęgą w XXI wieku, to ich bestialstwo i brutalność, ukazane poprzez tortury na Gao Zhishengu, pokazują, jak bardzo czują się zagrożone przez każdego członka swojego narodu, który wypowiada się przeciwko ich represjom”.

Jest całkowitym nieporozumieniem, że kraj, który ma ambicje stania na czele światowej gospodarki, liderować na scenie politycznej, być ważnym graczem militarnym, jednocześnie dopuszcza się podobnych bestialstw jak wspomniane powyżej na swoich własnych obywatelach, tylko dlatego, że ośmielają się krytykować komunistyczny reżim. Paktowanie z totalitarnym krajem i bogacenie się na gospodarczych interesach z diabłem nikomu w Europie, Azji, Afryce i Ameryce Północnej nie wyjdzie na dobre. Przymykanie oczu na sytuację praw człowieka w państwie zła czyni paktujących z Chińską Republiką Ludową współpracownikami w podtrzymywaniu totalitaryzmu komunistycznego, jego bestialstwa, terroru i polityce zagłady. Nie tylko Gao jest wyrzutem sumienia, świadkiem, który rzuca nam wszystkim wyzwanie.

Dr Tomasz M. Korczyński