• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Kolejny finał Janowicza

Sobota, 23 sierpnia 2014 (12:24)

Jerzy Janowicz wygrał z Amerykaninem Samem Querreyem 4:6, 7:5, 6:4 w półfinale tenisowego turnieju ATP World Tour na twardych kortach w Winston-Salem w stanie Karolina Północna. W decydującym spotkaniu w imprezie tej rangi łodzianin wystąpi drugi raz w karierze.

W rozgrywanym w nocy czasu polskiego meczu z Querreyem Janowicz kilkakrotnie wychodził obronną ręką z bardzo trudnych sytuacji. Zajmujący 52. miejsce w rankingu ATP Polak grał bardzo nierówno.

Rozpoczął od serii prostych błędów, co spowodowało, że przegrywał 1:3, a jego 56. na światowej liście rywal był bliski powiększenia przewagi (Amerykanin prowadził w piątym gemie 40:0). Co prawda chwilę później 23-letni zawodnik odrobił straty, ale potem znów zaczął się seryjnie mylić i znacząco pomógł przeciwnikowi w objęciu prowadzenia w całym spotkaniu.

W kolejnej odsłonie przegrywał już 3:5, by efektownie rozstrzygnąć na swoją korzyść cztery kolejne gemy i doprowadzić do decydującego seta. W nim także nie brakowało dramaturgii. Janowiczowi dawała się we znaki kontuzja lewej stopy. Przy stanie 3:2 poprosił o pomoc medyczną.

Po powrocie na kort Querrey nie zwalniał tempa, strasząc rywala przede wszystkim potężnym serwisem (łącznie posłał w całym meczu 18 asów, przy siedmiu Polaka). Przy jego przewadze – 4:3 – to u niego jednak dostrzec można było problemy z poruszaniem się, z czego skrzętnie skorzystał łodzianin. Po błędzie Amerykanina mógł rozpocząć energiczną celebrację zwycięstwa po 2 godzinach i 19 minutach walki.

Polak wykazał się dużą odpornością psychiczną. W całym spotkaniu obronił 16 z 20 „break pointów”, jakie miał jego przeciwnik. – To będzie dla mnie taki wyzwalacz pewności siebie. Grając przeciwko Samowi, niełatwo jest odwrócić losy rywalizacji – ocenił.

Było to drugie spotkanie znanych z imponujących warunków fizycznych zawodników. Mający 203 cm Janowicz w ubiegłym roku w Madrycie pokonał niższego o 5 cm rywala w dwóch setach.

23-letni tenisista drugi raz w karierze zagra w finale imprezy ATP. Poprzednio – w listopadzie 2012 roku, gdy odniósł w paryskiej hali Bercy pierwszy znaczący sukces. Wówczas lepszy okazał się Hiszpan David Ferrer.

– To zwycięstwo wiele dla mnie znaczy. To mój drugi finał od dawna, naprawdę dawna. W tym roku miałem nieprzyjemną serię porażek [aż w 10 turniejach przegrywał pierwszy mecz – PAP] i tym bardziej cieszę się, że wróciłem do dobrej gry – podkreślił łodzianin.

Jego ostatnim rywalem w amerykańskim turnieju będzie rozstawiony z numerem siódmym Lukas Rosol (33. ATP). Z Czechem spotkał się dotychczas raz – pokonał go w ubiegłym roku w Marsylii.

Impreza w Winston-Salem jest ostatnim sprawdzianem dla tenisistów przed wielkoszlemowym US Open, który rozpocznie się w poniedziałek.

MPA, PAP