Jak w rodzinie
Sobota, 23 sierpnia 2014 (10:55)Pod patronatem "Naszego Dziennika"
Relacja Jolanty i Piotra Mitko z dziewiętnastego dni wyprawy NINIWA Team
Peleton Pokoju dotarł dziś cało i zdrowo na miejsce spoczynku. Nie jest to kemping, który polecił pierwszy zapytany gospodarz, ale plac przy szwajcarskim kościele w bardzo cichej i spokojnej okolicy. Z tegoż miejsca zadzwonił do nas ojciec Tomasz i już po raz czwarty mieliśmy okazję poczuć klimat Wyprawy w Nieznane. O dzisiejszych wydarzeniach i wrażeniach rozmawialiśmy z nim, Sylwią i Kubą. W ich głosach było tyle radości! W słuchawce słyszeliśmy wrzawę i śmiech całej grupy. Przekrzykiwali się, żartowali. Kuba powiedział, że już od pierwszego tygodnia są bardzo zgrani i czują się jak rodzina. To słychać.
A, jak to w rodzinie, wśród miłości i radości także łyżka dziegciu czasem się trafi, więc i w ekipie NINIWY zdarza się, że komuś puszczą nerwy ze zmęczenia i powie o jedno słowo za dużo. Reakcje te są jednak zaskakująco „delikatne”. „Dziwię się, że jeszcze nikt nie wybuchnął, bo wyciskam ich na maksa” – podsumował Ojciec. Dbają o to, by na bieżąco wszelkie nieporozumienia wyjaśniać (byle z miłością) i podtrzymywać dobry klimat. Potwierdzamy, że to doskonała metoda.:) W myśl słów: „Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce” (Ef 4,26) od pierwszego dnia naszego małżeństwa pilnujemy, by żadne z nas nie zasypiało z poczuciem, że ma w sercu jakiś żal, złość czy pretensje mogące zatruć zdrowy sen. (To działa nie tylko w małżeństwie – taktyka „nie ma sensu tego roztrząsać, przemilczę to” omal nie zrujnowała kiedyś jednej z wypraw Piotrka i jego kolegi).
I w takiej właśnie rodzinnej i pokojowej atmosferze jechali dziś nasi hardkołowcy. Pomimo tego, że tuż po „dobrym” noclegu we Włoszech mieli od razu mocną rozgrzewkę (500 m przewyższenia zygzakowatą drogą) radość w grupie utrzymywała się na standardowo wysokim poziomie. Nawet to codzienne wstawanie o 5.00 rano, kiedy Kuba – „gwizdkowy”, obudzi już cały obóz, a Kasia zawoła: „Wstajemy, kochani!”, daje się we znaki tylko w momencie wychodzenia ze śpiwora. A gdy już są na rowerach, ruch sprawia, że potrafią zapomnieć o porannym chłodzie i przejść do kontemplacji widoków.
Dziś, po szybkim przejechaniu przez Austrię i zawitaniu na ziemi szwajcarskiej, było co kontemplować. Zarówno dzieła matki natury, jak i architektura budynków w blasku słońca robiły na nich niesamowite wrażenie. Być może właśnie to było przyczynkiem do fantazji na trasie, wynikiem których stał się zakład pomiędzy ojcem Tomkiem a Sylwią o to, „które miasto jest lepsze: Częstochowa czy Lubliniec”. By rozstrzygnąć spór, ścigali się pod największy dziś podjazd – alpejską przełęcz Flüelapass (2383 m n.p.m.). Ostatecznie, na wysokości 2000 metrów, zgodzili się na remis („ale ze wskazaniem na ojca!” – krzyknął on sam do słuchawki. „Niech mu będzie, starszy jest” – skomentowała Sylwia, wywołując ogólny wybuch śmiechu). Na metę dotarli razem, tuż przed Górnikiem, który dołączył do boju (wyobrażamy sobie właśnie, jak na tym podjeździe zmieniał biegi, pociągając swoje linki bez manetek).
Na górze ojciec Tomek odprawił Mszę Świętą. „To najwyżej sprawowana Msza Święta podczas wszystkich wypraw”. Dokładnie dwa lata temu, o północy, przy zerowej temperaturze, NINIWA Team przeżywała Eucharystię na Przylądku Północnym. Ojciec wspomniał także Mszę Świętą nad brzegiem Morza Martwego (-418 m p.p.m.) i po tym wspomnieniu podzielił się refleksją grupy: „Bóg jest niezmierzony. Panuje wszędzie”. Przekazał nam jeszcze jedną myśl o tym, że trzeba umieć wejść w głąb siebie, by znaleźć się na szczycie.
A co na to wszystko dzisiejsza Liturgia Słowa? „Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki” (Iz 9,5-6).
Nam skojarzyła się bardzo z tym, co usłyszeliśmy przez telefon.
Bóg panuje.
Bilans dnia:
153 km
Nocleg:
Szwajcaria. Koło drogi nr 3 pod miejscowością Bad Ragaz
Przejechanych do tej pory kilometrów: 3015
Źródło: Niniwa Team