• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Rostowski stawia na deficyt

Piątek, 7 września 2012 (06:04)

We wstępnym projekcie przyszłorocznego budżetu rząd skorygował w dół wszystkie, z wyjątkiem inflacji, wskaźniki makroekonomiczne w stosunku do wcześniejszych założeń. Podniósł za to poziom planowanego deficytu budżetowego.


Ekonomiści oceniają budżet jako nierealistyczny, wręcz wirtualny. Deficyt finansów publicznych wyniesie, według projektu przyszłorocznego budżetu, 35,6 mld zł, o 3,6 mld więcej niż pierwotnie zakładano. Polska będzie się w 2013 r. wolniej rozwijać: wzrost wyniesie 2,2 proc. PKB zamiast prognozowanych 2,9 procent. Prognoza inflacji została utrzymana na poziomie 2,7 procent. Wynagrodzenia budżetówki przez kolejny rok pozostaną zamrożone.

W projekcie założono też realny wzrost wynagrodzeń w gospodarce narodowej na poziomie 1,9 proc. zamiast zapowiadanych 5,6 procent. Wzrost zatrudnienia w gospodarce wyniesie 0,2 proc., a stopa bezrobocia na koniec przyszłego roku - 13 proc., a nie 12,4 proc., jak pierwotnie zakładano. Wpływy z podatku VAT mają być wyższe od tegorocznych o 4 proc. i mają wynieść 64,5 mld złotych. Wpływy z CIT mają wzrosnąć o 11,3 proc. do ponad 29,6 mld złotych. Dalsze 43 mld zł ma przynieść budżetowi podatek PIT, więcej o 6,2 proc. niż w tym roku. Oprócz podatków budżet zasilą tzw. dochody niepodatkowe.


Za mała korekta
Rząd liczy na 5,8 mld zł z dywidend od spółek skarbowych, 2 mld zł z ceł, 0,4 mld zł z zysku NBP i aż 20 mld zł wpływów z opłat, grzywien, odsetek i innych dochodów niepodatkowych. Obsługa długu publicznego wzrośnie o 2-3 mld zł w stosunku do bieżącego roku i wyniesie 43 mld złotych. Tak wygląda strona dochodowa. Do zaplanowania wydatków państwa rząd zastosował tymczasową regułę wydatkową dyscyplinującą wydatki.

Projekt budżetu trafi teraz do konsultacji w ramach Komisji Trójstronnej. Zgodnie z Konstytucją rząd musi przedstawić Sejmowi ostateczny projekt ustawy budżetowej do końca września.

Mimo rządowej korekty wskaźników w dół większość ekonomistów ocenia wstępny projekt budżetu jako "zbyt optymistyczny", "oderwany od rzeczywistości" i "nierealny".


Fikcją w samorządy

- To kolejny wirtualny budżet. Zaskakujący jest np. minimalny wzrost kosztów obsługi długu. W sytuacji gdy spowolnienie gospodarcze i osłabienie złotego powoduje wzrost ryzyka - należałoby raczej prognozować gwałtowny wzrost kosztów obsługi zadłużenia, zwłaszcza tego w walutach obcych, które stanowi już ponad jedną trzecią zadłużenia kraju - komentuje Jerzy Bielewicz, finansista.

Równie niewiarygodny, jego zdaniem, jest poziom przychodów podatkowych. - Nie wiadomo, na jakiej podstawie rząd oczekuje, że przyszłoroczne przychody z podatków będą o kilka - kilkanaście procent wyższe niż w tym roku, skoro w przyszłym roku czeka nas niższy wzrost gospodarczy - punktuje ekspert.

Podobnie ocenia budżet dr Zbigniew Kuźmiuk, ekonomista. - Dochody budżetowe to czysta fikcja, która zostanie następnie przeniesiona do budżetów wszystkich samorządów, ponieważ mają one swój udział w dochodach podatkowych. Kwoty, na podstawie których samorządy ustalają własne budżety, będą w oczywisty sposób zawyżone - zwraca uwagę.


Rośnie bezrobocie

- Nadal niektóre założenia wydają się nierealistyczne - twierdzi Jacek Adamski, wiceszef Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

- Dotyczy to najbardziej stopy inflacji, ale to jest już tradycyjna "poduszka powietrzna" założona na wypadek niedoszacowania przyszłych wpływów podatkowych, ale także, niestety, prognozowanej stopy wzrostu PKB i sytuacji na rynku pracy - dodaje. Maciej Reluga, członek Rady Gospodarczej przy premierze, ocenia wskaźnik wzrostu gospodarczego - na poziomie 2,2 proc. - jako przeszacowany. - Wzrost może być niższy niż 2 proc. PKB, a bezrobocie wyższe niż założone 13 proc. - twierdzi.

Zaniżanie stopy inflacji przez rządy w ustawie budżetowej służy temu, aby w trakcie wykonywania budżetu na skutek większej inflacji uzyskiwać wyższe wpływy do budżetu.
Ekonomiści wskazują jednak, że gospodarka już w tym roku silnie odczuwa spowolnienie, wobec czego sztuczki stosowane przez rząd z manipulowaniem stopą inflacji mogą się tym razem nie udać.

- W tym roku, przy dwukrotnie wyższym wskaźniku inflacji w stosunku do zaplanowanego, wpływy z VAT powinny być wyraźnie wyższe, tymczasem prawdopodobnie będą niższe od założonych w budżecie o 12 mld złotych - zwraca uwagę dr Kuźmiuk, podkreślając, że od wielu lat nie było w Polsce sytuacji, jaka ma miejsce obecnie, że wpływy z opodatkowania konsumpcji zamiast z roku na rok rosnąć - maleją.

- Przyjęcie na koniec 2013 roku stopy bezrobocia na poziomie 13 proc. ma się nijak do rzeczywistości - oceniają ekonomiści. - Poziom 13 proc. zostanie przekroczony już w tym roku, a w pierwszych miesiącach przyszłego na rynku pracy będzie prawdziwy dramat - przewiduje Bielewicz. - Rozmijanie się rządu z rzeczywistością przy projektowaniu budżetu wskazuje, że budżety w ręku rządzących stały się wyłącznie narzędziem bieżącej polityki i nie mają już nic wspólnego z realną kontrolą nad finansami państwa - podkreśla finansista.

Małgorzata Goss