• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Rekord poderwań

Piątek, 7 września 2012 (06:03)

Rekordowa liczba alarmowych poderwań polskich myśliwców podczas misji kontyngentu Air Policing w litewskiej bazie w Szawlach. Piloci przechwytywali samoloty nieprzestrzegające zasad ruchu lotniczego. Głównie rosyjskie maszyny wojskowe.

W Malborku odbyło się wczoraj oficjalne powitanie Polskiego Kontyngentu Wojskowego wykonującego misję Air Policing. W sumie 99 polskich żołnierzy strzegło przestrzeni powietrznej Litwy, Łotwy i Estonii, wykonując zadania z bazy w Szawlach. Na Litwie polscy lotnicy służyli po raz czwarty, stąd nazwa misji Orlik-4. Polska i Niemcy spośród łącznie 14 państw najczęściej wykonują misję Air Policing. Zgodnie z natowskimi planami ponownie czeka nas to za 2 lata.

Ponieważ małe kraje bałtyckie nie posiadają wystarczająco rozwiniętych sił powietrznych, różne państwa NATO wystawiają kontyngenty, które przylatują do Szawli na trzy miesiące. Właśnie zakończona polska zmiana była 29. z kolei. Odpowiedzialność przejęliśmy od Niemców, a przekazaliśmy Czechom. Większość personelu stanowili żołnierze 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Malborka. Piloci latali na czterech samolotach MiG-29.

Podczas krótkiej uroczystości na terenie bazy, w obecności ministra obrony narodowej i szefa sztabu, dowódca operacyjny Sił Zbrojnych gen. broni Edward Gruszka, któremu polegają wszystkie jednostki wykonujące misje zagraniczne, przekazał dowodzenie nad powracającymi żołnierzami dowódcy Sił Powietrznych gen. broni pil. Lechowi Majewskiemu. Najlepsi otrzymali nagrody i wyróżnienia. Niedawno, podczas Święta Lotnictwa cały Orlik-4 został laureatem Błękitnych Skrzydeł 2012, czyli najwyższego honorowego wyróżnienia lotniczego w kraju.

Podczas 128 dni misji nasi lotnicy wykonywali głównie loty treningowe, ale doszło do rekordowo dużej ilości alarmowych poderwań polskich myśliwców. Wprawdzie od dawna nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich ani wyraźnie agresywnych zachowań obcych statków powietrznych, ale znacznie zwiększyła się ilość sytuacji wymagających od polskich pilotów przechwycenia samolotu nieprzestrzegającego zasad ruchu lotniczego. Były to głównie rosyjskie samoloty wojskowe. Jak mówi dowódca misji ppłk pil. Leszek Błach, polskie załogi spotykały zarówno myśliwce, bombowce, transportowce, jak i samoloty zwiadowcze. Przyczyną interwencji może być niezgodna z planem lotu wysokość, kurs lub radarowy sygnał identyfikacyjny maszyny. Zadaniem myśliwca jest zbliżenie się do przechwytywanego samolotu w celu uzyskania kontaktu wzrokowego i wymuszenia lotu zgodnego z poleceniami służb kontroli lotów.

Kto ma płacić?

Minister Tomasz Siemoniak nazwał wykonywanie misji Air Policing „manifestacją jedności sojuszniczej”, ale nie zawsze współpraca jest idealna. Zanim polscy lotnicy udali się na Litwę, doszło do poważnego sporu o podział kosztów. Litewscy dyplomaci zarzucali wręcz Polsce, że chce się z Orlika w ogóle wycofać. Ostatecznie uzgodniono ramowe zasady finansowania kontyngentów nad krajami bałtyckimi podczas konferencji ministrów obrony w Berlinie. – To nie Polska była stroną, która ten temat mocno podnosiła. Zostało to wyjaśnione. Myślę, że nie ma wymiaru związanego z naszymi relacjami dwustronnymi z którymkolwiek z państw nadbałtyckich – stwierdził minister.

Podczas czterech miesięcy na Litwie polscy żołnierze służyli nie tylko w bazie w Szawlach, ale także szkolili litewski personel ośrodka dowodzenia i naprowadzania w miejscowości Karmėlava w pobliżu Kowna. To oni prowadzą stałą obserwację przestrzeni przy pomocy radarów i bezpośrednio wskazują cele lotnikom. W NATO działania wszystkich jednostek prowadzących dyżury bojowe w Europie są skoordynowane i prowadzone w dużym stopniu wspólnie. Polska i większość terytoriów krajów bałtyckich należy do sektora podlegającego Centrum Połączonych Operacji Lotniczych w Uedem (Niemcy).

Tego rodzaju spotkania jak to wczorajsze w Malborku są zazwyczaj okazją do podejmowania tematów przyszłości lotnictwa wojskowego i w ogóle sił zbrojnych w Polsce. Tym bardziej że trwają pracę nad budżetem na przyszły rok. Minister jest zasadniczo zadowolony z zagwarantowanego ustawowo 1,95 proc. PKB dla jego resortu. To dość dużo na tle naszych sojuszników, gdyż w większości państw NATO wielkość wydatków na obronność spada. Ale, jak mówi Siemoniak, będziemy musieli z tych pieniędzy pokryć także duże zakupy sprzętu, na które w innych krajach wydziela się specjalne fundusze.

W najbliższym czasie czeka Polskę wybór samolotu, który zastąpi myśliwce szturmowe Su-22, zakup 26 nowych śmigłowców (trwa przetarg), a także samolotów do powietrznego tankowania i przewozu VIP. Wciąż otwarta pozostaje kwestia samolotu do celów szkoleniowych, który zastąpi iskry.

Piotr Falkowski, Malbork