Rzeszów promotorem trzeźwości
Czwartek, 21 sierpnia 2014 (18:52)Rzeszowskie Porozumienie na Rzecz Trzeźwości zaprasza do uczestnictwa w VII Rzeszowskim Marszu na Rzecz Trzeźwości, który przejdzie ulicami stolicy Podkarpacia 26 sierpnia, w uroczystość ku czci Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej.
Rzeszowski Marsz na Rzecz Trzeźwości, w którym rokrocznie uczestniczy kilkaset osób – mieszkańców całego Podkarpacia, rozpocznie Msza św. o godz. 18.00 w kościele pw. Świętego Krzyża, po której uczestnicy manifestacji przejdą ulicami Rzeszowa na Rynek Główny. Marsz na Rzecz Trzeźwości, nad którym honorowy patronat objął biskup rzeszowski Jan Wątroba, wpisuje się w miesiąc sierpień, który w Polsce tradycyjnie obchodzony jest jako miesiąc abstynencji od alkoholu.
Jak podkreśla w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Waldemar Sikora, przewodniczący Rzeszowskiego Porozumienia na rzecz Trzeźwości, jeden z organizatorów marszu, koniec sierpnia nie jest terminem przypadkowym. – Wiążemy nasz marsz z Jasnogórskimi Ślubami Narodu złożonymi 26 sierpnia 1956 r., w których jako Naród zobowiązaliśmy się walczyć z wadami narodowymi, m.in. z pijaństwem. Ponadto chcemy, aby z Rzeszowa popłynął jasny komunikat, że choć kończy się sierpień – miesiąc abstynencji, ale nie oznacza to wcale, że kończy się walka o trzeźwość, o którą trzeba zabiegać i pielęgnować ją na okrągło. Dlatego mówimy: abstynencki sierpień podaje rękę całemu trzeźwemu rokowi. Rok musi być cały trzeźwy od sierpnia do sierpnia – akcentuje Waldemar Sikora.
Jego zdaniem, zrozumienie problemu alkoholizmu, który dotyka coraz więcej Polaków, jest bardzo ważne zwłaszcza w obliczu tragedii spowodowanych przez ten nałóg. – To, że problem jest, widać chociażby po milionie osób uzależnionych i po 4 milionach pijących ryzykownie. To z kolei sprawia, że 2 miliony dzieci jest zmuszonych żyć w rodzinach z problemem alkoholowym. Nietrzeźwość sprawia, że dramatycznie rośnie także liczba wypadków drogowych i przypadków przemocy domowej. To trzeba zmienić. Stąd nasz marsz, ale także inne inicjatywy trzeźwościowe, które trwają cały rok – dodaje Waldemar Sikora.
Trzeźwość – sprawa narodowa
Podczas Rzeszowskiego Marszu na Rzecz Trzeźwości zostaną odczytane listy otwarte i petycje skierowane do władz różnego szczebla oraz apel i deklaracje w związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi do kandydatów do władz samorządowych z oczekiwaniem jasnego stanowiska w sprawie przeciwdziałania alkoholizmowi. – W związku z tym, że w szkołach dość biernie informuje się dzieci i młodzież o zagrożeniach związanych ze spożywaniem alkoholu, będziemy chcieli zaapelować także do dyrekcji placówek oświatowych i nauczycieli o bardziej zdecydowane działania dotyczące przeciwdziałaniu rozpijania dzieci i młodzieży – zapowiada Waldemar Sikora. Rzeszowskie Porozumienie na Rzecz Trzeźwości zapowiada też skierowanie do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji energicznego protestu przeciwko braku reakcji w związku z łamaniem ustawy o trzeźwości w zakresie reklam alkoholu. – Trzeźwość jest sprawą narodową, w tej sytuacji nie możemy przejść obojętnie wobec wszechobecnej w mediach ofensywy reklamowej napojów alkoholowych – dodaje Sikora.
Ograniczyć liczbę punktów sprzedaży
Rzeszowski Marsz na Rzecz Trzeźwości jest na razie jedyną tego typu inicjatywą na rzecz trzeźwości w woj. podkarpackim. – Naszym marzeniem jest, aby podobne marsze odbywały się także w wielu innych miastach naszego województwa, zresztą temu służy hasło, które propagujemy: „Rzeszów promotorem trzeźwości” – zachęca Waldemar Sikora. W ocenie naszego rozmówcy, sytuacja jest tym bardziej niepokojąca, że gdy środowiska abstynenckie promują i działają na rzecz trzeźwości, to władze Rzeszowa przeciwnie. – Od wielu lat walczymy o ograniczenie dostępności alkoholu, ale w Rzeszowie mamy tendencję do zwiększania liczby miejsc sprzedaży alkoholu. Wystarczy wspomnieć, że na przestrzeni ostatnich 15 lat liczba punktów sprzedaży alkoholu w stolicy Podkarpacia wzrosła pięciokrotnie z 40 do co najmniej 200. To świadczy, że problem jest bardzo poważny, a obecne władze nic z tym nie robią, przeciwnie umożliwiają tworzenie nowych punktów – bulwersuje się Waldemar Sikora.
Mariusz Kamieniecki