Pomimo przeciwności
Czwartek, 21 sierpnia 2014 (11:22)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Krzysztofa Kmiecika z 17. dnia wyprawy NINIWA Team w Nieznane:
17. dzień wyprawy okazał się kolejnym, standardowo pełnym nieoczekiwanych zdarzeń. To już trzeci tydzień ciężkiej pracy w intencji pokoju, a przecież tak ważny cel nie może obejść się bez trudów i przeciwności. Kiedy o 20.59 dostałem od ojca Tomasza SMS-a zawiadamiającego, że jeszcze nie znaleźli noclegu i będę musiał jeszcze chwilę poczekać na relację, pomyślałem, że końcówka dnia nie będzie łatwa.
Wreszcie o 21.55 dzwoni telefon, a w słuchawce przez cały czas rozmowy słyszę głuchy odgłos deszczu uderzającego o tropik namiotu. Po krótkiej, luźnej rozmowie o. Tomasz przechodzi do konkretów:
W związku z tym, że dzisiejszy odcinek zaczęliśmy od poziomu morza, praktycznie od razu zrobiło się ostro pod górkę. Jechaliśmy drogą Passa Rolles, której najwyższy punkt znajduje się na wysokości 1970 m n.p.m. Przez większość dnia poruszaliśmy się w deszczu, po górach i pod wiatr, przy temperaturze powietrza nieprzekraczającej 12 stopni, a pomimo tego udało nam się pokonać w sumie 2100 m przewyższeń.
Mszę św. odprawiliśmy w małej miejscowości, gdzieś na wysokości 1500 m n.p.m. Dzisiaj było nas więcej, ponieważ wspólnie z nami modliła się dość liczna grupa turystów z różnych krajów. W Ewangelii Pan przypomniał nam o pracy w swojej winnicy, do której dobrowolnie daliśmy się nająć. Jako robotnicy nie wiemy, gdzie nas pośle ani w jakich warunkach przyjdzie nam pracować, ale każdego ranka przyjmujemy na nowo Bożą propozycję działania w intencji pokoju. Po drodze doświadczamy trudów, ale przede wszystkim widzimy, jak wielką opieką otacza nas Pan. Najważniejsze to nie dać się zwieść myśleniu, że w zamian za codzienny wysiłek należy nam się coś więcej.
Jazdę zakończyliśmy ok. 20.00 w Predazzo. Miejscowość ta znana jest przede wszystkim ze skoków narciarskich, a warto wspomnieć, że rekord tutejszej skoczni ustanowił Adam Małysz. Niestety, na tym kończyłyby się miłe akcenty tego dnia. Pomimo prób nie udało nam się znaleźć miejsca na nocleg ani w miejscowym kościele, ani w Domu Polskim, gdzie podczas obozów szkoleniowych czy turniejów Pucharu Świata w skokach mieszkają skoczkowie. Ostatecznie nasze poszukiwania zakończyły się rozbiciem namiotów na chodniku. Teraz jest około 9 stopni, pada deszcz, a ja robię sobie herbatę na rozgrzewkę, wskakuję w śpiwór i staram się zasnąć.
Mam nadzieję, że nikt nie zachoruje i jutro wszyscy wypoczęci i zdrowi wyruszą w dalszą trasę. Przecież jutro winnica Pana też potrzebuje robotników.
Bilans dnia:
– 168 km
– 2100 metrów przewyższenia
– 12 stopni, deszcz
Nocleg:
Włochy. Predazzo – namioty
Przejechanych do tej pory kilometrów: 2716
Źródło: NINIWA Team