• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Polonia uczciła Cud nad Wisłą

Środa, 20 sierpnia 2014 (18:55)

Motocykliści Polonii chicagowskiej w wyjątkowy sposób uczcili święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz rocznicę Bitwy Warszawskiej i dzień Wojska Polskiego.

Na czym polegała wyjątkowość uroczystości? Polacy święta te obchodzili wraz z naszymi bratankami – Węgrami. Jacek Kawczyński ze Stowarzyszenia Rajd Katyński Pamięć i Tożsamość zwraca uwagę, że przy okazji kolejnej rocznicy Cudu nad Wisłą rodzi się wiele pytań. – Jak ją uczcić? Jak przypominać? Jak należycie oddać honor tym, którzy przelewali swoją krew, oddawali swe życie w obronie Boga i Ojczyzny? Wszak wlewały się na ziemię polską hordy bezbożne, dla których Polska była ostatnią przeszkodą w marszu na Europę. Co wiemy tutaj na emigracji w Chicago o tamtych chwilach grozy my, Polacy, a co wiedzą inni? Czy zdają sobie sprawę z wielkości i poświęcenia Polaków w tej osiemnastej co do ważności bitwie świata? Niewiele lub nic – więc przypominajmy, jak się tylko i komu się tylko da – zaznacza.

Członek stowarzyszenia Rajd Katyński Pamięć i Tożsamość wyjaśnia, że motocykliści Polonii chicagowskiej dzień Cudu nad Wisłą uczcili w niedzielę, 17 sierpnia br. Najpierw przejechali oni sprzed kościoła pw. Świętej Trójcy pod kościół pw. św. Stefana Króla Węgier, gdzie uczestniczyli we Mszy św. dziękczynnej. Wybór miejsca uroczystej Eucharystii nie był przypadkowy. – Oddaliśmy hołd tym dzielnym rodakom z 1920 roku i tym, którzy ich wówczas nie opuścili i wspierali w potrzebie. Mówię tu o naszych braciach Węgrach. W przeciwieństwie do reszty Europy przekazali oni wojsku polskiemu miliony sztuk amunicji i broni, dostarczając ładunki na stację w Skierniewicach, skąd była ona rozładowywana i dostarczana prosto na pobliski front. Dlatego postanowiliśmy w tym dniu być z Węgrami, w ich kościele, którego proboszczem od niedawna jest ks. Maciej Galle. Kapłan ten jednocześnie jest kapelanem motocyklistów i członkiem Stowarzyszenia Rajd Katyński Pamięć i Tożsamość – zaznacza Jacek Kawczyński.

Niedzielne uroczystości rozpoczęły się od Mszy św. sprawowanej przez księdza Galle. – W homilii, którą kapłan wygłaszał na przemian w języku polskim i angielskim, przypomniał naszą wspaniałą, ponadtysiącletnią historię, i polsko-węgierskie kontakty, przyjaźń. Święty Stefan, król Węgier, sakrament chrztu i bierzmowania przyjął z rąk patrona Polski św. Wojciecha. Był on koronowany w tym samym – 1000 roku – co król Polski Bolesław Chrobry. Okres późniejszy to ciągle bliskie związki Polski i Węgier. Jagiellonowie byli królami obu państw. Łączyła nas także ciągła walka o utrzymanie chrześcijaństwa. Walka, która i dla Węgrów, i dla Polski skończyła się rozbiorami, za którymi stały te same siły próbujące wszelkimi sposobami zniszczyć te dwa bratnie narody – podkreśla Jacek Kawczyński.

I dodaje, że na zakończenie Eucharystii Węgrzy tradycyjnie zaśpiewali swój hymn narodowy. – Po hymnie węgierskim zaśpiewaliśmy „Mazurek Dąbrowskiego″. Po Mszy św. zrobiliśmy zbiorowe zdjęcie na schodach świątyni i następnie wszyscy przeszli do podziemia kościoła na śniadanie zafundowane przez naszych węgierskich przyjaciół. W trakcie spotkania wzięli udział motocykliści niezrzeszeni oraz z klubów: Anders, Dzikie Wieprze, Highlanders, Junak, Knights, Lone Wolf, Sokol Riders i Stowarzyszenie Rajd Katyński Pamięć i Tożsamość – wyjaśnia Jacek Kawczyński.

Jak dodaje, podczas spotkania ks. Maciej Galle opowiedział o reakcji Węgrów na przyjazd polonijnych motocyklistów. – Kapłan stwierdził, że nasza tak liczna obecność to dla społeczności węgierskiej w Chicago prawdziwy cud zroszony łzami, gdyż wiele osób w czasie naszego spotkania miało łzy w oczach. Ksiądz Galle wspomniał również tragiczny dla Węgrów traktat w Trianon, który spowodował utratę ok. 70 proc. terytoriów Węgier. Osobiście podziękowałem również wszystkim motocyklistom za tak liczne przybycie, a było ponad sto motocykli. Przypomniałem o najbliższym Rajdzie Katyńskim w USA i skierowałem gorące podziękowania braciom Węgrom za ich uśmiech, gościnę i radość. Patrząc i porównując obecną sytuację w Polsce i na Węgrzech i nawiązując do naszej historii, należałoby zmienić Konstytucję i obrać obecnego premiera Węgier – Viktora Orbana królem Polski. Wszak wszystko jest możliwe, musimy się tylko obudzić ze snu, a chwila ta nadejdzie. Raz jeszcze z całego serca dziękuję wam, Węgrzy – zaznacza Jacek Kawczyński. 

Izabela Kozłowska