• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Polski obłęd i niemiecko-rosyjska racjonalność

Środa, 20 sierpnia 2014 (13:17)

 

Fragment najnowszego wpisu mec. Janusza Wojciechowskiego na blog AiD.

 

Polski obłęd polega na tym, żeśmy we własny obłęd prawie już uwierzyli...

 

Ja jeszcze w sprawie „polskiego obłędu”, tego powstańczego i nie tylko...

Obłęd '44. Obłędnie Polacy się zerwali, trzeba było czekać, aż Niemcy... przepraszam... aż naziści sami wyjdą, albo Rosjanie... przepraszam - bolszewicy, ich wykurzą i zajmą ich miejsce.

Przez obłęd AK zginęło dwieście tysięcy ludzi i Warszawa obrócona została w morze gruzów. I nie Niemcy byli temu winni, ale głównie powstańcy.

W 1939 roku też podobno był obłęd. Z czym do gości, z bagnetem na czołgi żelazne?

Obłędem była bitwa nad Bzurą, zakończona masakrą polskich dywizji, obłędem była obrona Warszawy, obłędem Westerplatte, z jednym działem i czterema moździerzami na pancernik Schleswig-Holstein...

Obłędem był Hubal – szalony major – jak go Niemcy... przepraszam... jak go naziści nazywali. Obłędem była cała partyzantka, prowokująca pacyfikacje setek wsi, obłędem Wyklęci Żołnierze...

Cała niedawna historia polski to podobno jeden wielki obłęd.

No i jeszcze ten obłęd w Jedwabnem, te polskie obozy i ci polscy szmalcownicy... 

Jakże inaczej na tym tle wyglądają nasi sąsiedzi, Niemcy i Rosjanie. A zwłaszcza naszych sąsiadów matki i naszych sąsiadów ojcowie.

U Niemców żadnego obłędu nie było. Najpierw wszystko zostało starannie zaprogramowane w książce „Mein Kampf”. A potem był jasny plan... przepraszam... biały plan, Fall Weiss, plan ataku na Polskę.

I nie było obłędu w tym, co nakazał Hitler 22 sierpnia na naradzie w Obersalzbergu – nie znajcie litości, mordujcie polskie kobiety i dzieci. I nie było obłędu w masakrowaniu polskich miast, cywilnych uchodźców na drogach, szpitali.

W holokauście też obłędu nie było. Wszystko zostało starannie opracowane w willi Wannsee – tyle potrzeba wagonów, tyle ramp kolejowych, tyle komór gazowych, tyle krematoriów. Księgowi wszystko obliczyli, buchalterzy spisali protokoły. Wynalazcy opracowali, a przemysł wyprodukował niezbędne zapasy cyklonu B.

Zero obłędu, wręcz przeciwnie – pełen pragmatyzm i profesjonalizm.

(...)

Cały wpis dostępny na BlogAiD.

 

Mec. Janusz Wojciechowski