• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Suarez: Spełnione marzenie

Wtorek, 19 sierpnia 2014 (18:03)

Spełniło się moje marzenie – tak po debiucie w barwach Barcelony wypowiedział się jej nowy as, Luis Suarez. Urugwajczyk na razie może jednak występować tylko w meczach towarzyskich, bo ciąży na nim dyskwalifikacja.

 

Znakomity napastnik reprezentacji Urugwaju był negatywnym bohaterem mundialu w Brazylii. Jego forma sportowa budziła uznanie, ale znalazła sie w cieniu ataku szaleńtwa, w wyniku którego ugryzł Włocha Giorgio Chielliniego. Zdarzenie uszło uwagi sędziów, ale nie kamer. FIFA ukarała go zawieszeniem na cztery miesiące od wszelkiej aktywności piłkarskiej i dyskwalifikacją na dziewięć meczów reprezentacji. Suarez w tym czasie nie mógł nie tylko grać, ale i trenować, a nawet przebywać na trybunach.

Federacja Urugwaju i Barcelona, która tuż po mistrzostwach zakupiła go z Liverpoolu, rozpoczęły solidarną walkę o złagodzenie kary, ale osiągnęły niewiele. Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie zezwolił tylko piłkarzowi trenować z „Barçą” i występować w meczach kontrolnych. Zadebiutował w pojedynku z meksykańskim Club Leon, wygranym 6:0. – Spełniło się moje marzenie. Kiedyś przyjeżdżałem na Camp Nou, by oglądać mecze Barcelony, i mówiłem sobie, że kiedyś w niej zagram. To była jednak odległa perspektywa, nie sądziłem, że to się ziści – powiedział. Wie, że na debiut w oficjalnym meczu będzie musiał długo poczekać. Liga hiszpańska startuje w weekend, Barcelona zmierzy się w niedzielę z Elche, a Suarez będzie mógł pomóc kolegom dopiero za dwa miesiące.

– To ciężka sytuacja. Nie chcę komentować tego, czy kara jest za wysoka. Przeprosiłem za całe zamieszenie i na tym poprzestanę. Dyskwalifikację zaakceptowałem – dodał, podkreślając, że podobne sytuacje jak ta w meczu z Włochami już się nie wydarzą. – Nie zrobię już niczego głupiego, kibice nie muszą się martwić. Zdarzenie z Chiellinim wiele mnie nauczyło – przyznał.

Na razie Suarez stara się sprawiać wrażenie bardzo spokojnego i pokornego. – Nie przyszedłem do Barcelony jako gwiazda, te są tylko na niebie. Moim jedynym celem i zadaniem będzie pomaganie drużynie w zdobywaniu trofeów, na tym się koncentruję – powiedział. W debiucie gola nie strzelił, trafili za to dwaj liderzy „Dumy Katalonii”, wracający do gry po kontuzji Brazylijczyk Neymar i Argentyńczyk Lionel Messi.

Wiele na to wskazuje, że pierwszym oficjalnym meczem Urugwajczyka w Barcelonie będzie pojedynek z... Realem Madryt. – Nie powinienem mieć problemów z przygotowaniem się do tego spotkania – obiecał. 

Piotr Skrobisz