• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Czego chcemy?

Wtorek, 19 sierpnia 2014 (12:05)

 

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja ks. Jakuba Bartczaka z piętnastego dnia rowerowej wyprawy NINIWA Team w Nieznane:

Był to niezwykle trudny, lecz równocześnie piękny dzień naszej pielgrzymki.

Mszę św. odprawiliśmy w Puli, w niezwykłym miejscu, przy starej budowli, która do złudzenia przypomina rzymskie Koloseum. Usłyszana podczas Eucharystii Ewangelia o bogatym młodzieńcu, który pyta Jezusa o to, co ma czynić, aby być zbawionym, zrodziła w nas następujące pytania: Czego chcemy?, Dokąd zmierzamy? Okazuje się, że chcemy więcej, chcemy dojechać dalej, chcemy być jeszcze silniejsi. Zarówno w wymiarze tej czekającej nas trasy, ale chyba również w doświadczeniu Boga.

Dziś udało nam się przejechać 195 kilometrów, w większości górskimi trasami. 50 kilometrów to trasa, która była nam znana z sobotniego dnia wyprawy, pozostała część była dla nas zupełną nowością. W sumie dzisiejszy etap liczył 1800 metrów przewyższeń, co jest sporym osiągnięciem, zważywszy na obciążenie rowerów.

Po kilku dniach deszczów dziś była piękna, słoneczna pogoda. Okazało się jednak, że chorwackie słońce, podobnie jak deszcz, również potrafi mocno dać się we znaki. Dziś podróżowaliśmy po wąskich, górskich drogach, na których panował spory ruch samochodowy, co było dodatkowym utrudnieniem. Poszczególni członkowie wyprawy w pewnym momencie fizycznie nie dawali rady, przez co grupa rozciągnęła się nieco. Po wcześniejszych problemach z rowerem Maxa (zepsuta obręcz), kiedy to musieliśmy odciążyć jego rower, rozkładając jego ekwipunek na inne rowery, dziś nareszcie udało nam się tę awarię naprawić. Podobnie jak zerwany dziś łańcuch przy rowerze Kuby. Jednak te wszelkie trudy, zniechęcenia wynagrodził nam ostatni etap. Gdy przejechane kilometry dawały nam się we znaki, gdy brakowało nam sił, naszym oczom ukazywały się raz po raz coraz piękniejsze widoki, z jednej strony gór, a z drugiej pięknego wybrzeża chorwackiego. Było to prawdziwe pokrzepienie i motywacja do dalszej jazdy.

Po tylu dniach wyprawy i związanych z nią trudnościach i przygodach mamy poczucie, że grupa naprawdę się jednoczy. Na jednym z odpoczynków, podczas rozmowy z polskimi turystami, których naprawdę sporo mijamy po drodze, naszła nas również ciekawa refleksja. Na zadawane przez nich pytania nie byliśmy w stanie odpowiedzieć, bo w zasadzie nie da się określić ani skąd jesteśmy, bo przecież członkowie naszej grupy pochodzą niemal z całej Polski, za bardzo nie wiemy, dokąd jedziemy ani ile czasu nam ta podróż zajmie, a także jakie są nasze oczekiwania.

Wieczorami mamy więcej czasu na dłuższe rozmowy, a wspólnych tematów po przeżyciach z dnia dzisiejszego i wcześniejszych dni nam nie brakuje. Zabudowa regionu Chorwacji, przez który teraz jedziemy, jest bardzo podobna do środkowej części Włoch. Nocleg mamy w pięknym i malowniczym małym miasteczku, zbudowanym niemal w całości z kamienia. Śpimy na małej łączce przy kościółku, który znajduje się na miejscowym ryneczku.

Bilans dnia:

– 195 km

– 1800 metrów przewyższenia

 – upał!

 

Nocleg:

Chorwacja. Łączka przy małym kościółku.

Przejechanych do tej pory kilometrów: 2345

Źródło: NINIWA Team