Remis w Bielsku-Białej
Poniedziałek, 18 sierpnia 2014 (21:11)Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało z PGE GKS Bełchatów 1:1 (0:0) w ostatnim meczu piątej kolejki piłkarskiej ekstraklasy. Goście pozostali jedną z czterech drużyn niepokonanych i awansowali na drugie miejsce w tabeli.
Spotkanie w Bielsku-Białej lepiej rozpoczęli gospodarze, ale po raz pierwszy zagrozili rywalom dopiero w 17. minucie. Strzał Macieja Iwańskiego obronił Arkadiusz Malarz. Po pół godzinie bramkarz Bełchatowa nie miałby nic do powiedzenia po uderzeniu Tomasza Górkiewicza, lecz uratowała go poprzeczka. Do przerwy gole nie padły, po niej lepiej zaczęli sobie radzić goście. Uzyskali przewagę, jednak im bliżej pola karnego bielszczan, tym radzili sobie gorzej.
Tymczasem w 72. minucie Podbeskidzie wreszcie zaatakowało skutecznie. Sylwester Patejuk uderzył z kilkunastu metrów mocno i precyzyjnie, nie dając szans Malarzowi. W ciągu kilku najbiższych minut gospodarze mogli zdobyć dwa kolejne gole, ale Malarz nie dał się już zaskoczyć. Za to w 83. minucie Mateusz Mak idealnie wypatrzył Pawła Komołowa, który doprowadził do wyrównania. Wynik 1:1 już się nie zmienił, co oznaczało, że bełchatowianie zrównali się punktami (mają ich 11) z prowadzącym w tabeli Górnikiem Zabrze, ale go nie wyprzedzili, bo Ślązacy mają lepszy bilans bramkowy. Na trzecie miejsce, z punktem straty do tego duetu, spadła Legia Warszawa. Bełchatów pozostał też niepokonany, podobnie jak Górnik, Pogoń Szczecin i Wisła Kraków.
W piątej kolejce ekstraklasy piłkarze strzelili łącznie 22 bramki, co dało średnią 2,75 gola na mecz. Niezłą. Lepsi byli goście, którzy wygrali trzy spotkania, przy dwóch gospodarzy. Nie ma się co natomiast chwalić frekwencją. Osiem meczów obejrzało łącznie około 52,5 tysiąca widzów. Średnia – 6,5 tysiąca – nie jest powodem do dumy.
Piotr Skrobisz