Kraj terroru
Poniedziałek, 18 sierpnia 2014 (10:32)W połowie sierpnia rozpoczęła się na Hawanie (Kuba) 27. runda rozmów pokojowych pomiędzy rządem kolumbijskim a komunistycznym ruchem terrorystycznym FARC (Fuerzas Armadas Revolucionarias de Colombia). Akty terroru, które przetoczyły się w ostatnim czasie na terenach kontrolowanych przez FARC, spowodowały, że spotkanie na Kubie było zagrożone. Prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos powiedział w ubiegłym tygodniu, że „cierpliwość Kolumbijczyków nie będzie trwać w nieskończoność″. Od lipca i sierpnia FARC oraz ELN przeprowadzają regularne zamachy na państwową infrastrukturę, na publiczne środki komunikacji, akwedukty i inne strategiczne miejsca. 31 lipca w wyniku zamachu w mieście Cauca zginęła dwuletnia dziewczynka.
Kościół jest aktywną siłą w procesie wypracowywania pokoju. Obie walczące strony wystosowały specjalne zaproszenie dla Konferencji Episkopatu Kolumbii. W zaproszeniu czytamy: „Zapraszamy Konferencję Biskupów Kolumbii, by towarzyszyła nam w tym procesie. Niech wniesie do niego swój wkład i będzie gwarantem wypełnienia podjętych zobowiązań″. Pasterze Kościoła w Kolumbii wyrazili gotowość wsparcia negocjacji swoim autorytetem, szczególnie przy identyfikacji ofiar i opracowaniu zasad ewentualnych odszkodowań. „Przyjmujemy to zaproszenie jako wezwanie do humanitarnego aktu, co czynimy z wielkim entuzjazmem″, stwierdził przewodniczący kolumbijskiego Episkopatu abp Luis Augusto Castro Quiroga. Niemniej stanowisko Kościoła jest jasne. „Eskalacja przemocy musi zostać zatrzymana″, powiedział jeszcze przed spotkaniem na Kubie ks. abp Luis Augusto Castro Quiroga.
Arcybiskup potępił w imieniu Kościoła akty terroru i zbrodni, które przetoczyły się przez kraj w ostatnim czasie, i podkreślił, że mimo to „rozmowy pokojowe w Hawanie muszą dojść do skutku i muszą być kontynuowane″. Abp Quiroga określił sytuację w Kolumbii jako „wielkie wyzwanie dla państwa″. Armia powinna powstrzymać konflikt, ale proces pokojowy nie może na tym ucierpieć. Na spotkaniu omówiono trzy punkty. Doszło do konfrontacji morderców z ofiarami ich aktów terrorystycznych, rozmawiano o szansie na złożenie broni przez lewackie bandy oraz ustalono całkowite zawieszenie broni. Szansa na pokój jest jednak bardzo niepewna.
Kolumbia to również bardzo niebezpieczny kraj dla chrześcijan. To tutaj ginie najwięcej kapłanów na świecie (obok Meksyku), a także wielu innych świadków w pełni oddanych Chrystusowi. Co roku agencja Fides podaje nazwiska nowych kapłanów zamordowanych za wiarę w Jezusa.
Zresztą fala mordów dotyka także inne denominacje. Międzynarodowa organizacja chrześcijańska Głos Prześladowanych Chrześcijan podała, że w połowie sierpnia zamordowano z zimną krwią żonę lidera wspólnoty protestanckiej Jamesa. Późnym wieczorem, ok. godz. 21.30, gdy cała rodzina leżała już w łóżkach, przed ich domem zatrzymało się dwóch mężczyzn na motorach. Przybysze nakłonili małżeństwo do wyjścia na zewnątrz, prosząc o pomoc w naprawie jakiejś usterki w jednym z pojazdów. Gdy pastor poszedł zobaczyć, co się stało, nagle usłyszał za plecami, że mężczyźni pytają jego żonę o nazwisko. Gdy kobieta powiedziała, jak się nazywa, ci z bliska dwukrotnie do niej strzelili.
Pastor James i jego rodzina byli jedynymi chrześcijanami w swojej wsi, a zamordowana chrześcijanka bardzo aktywnie dzieliła się wiarą w Chrystusa z każdym, kogo spotykała. Obecnie wdowiec i jego cztery córki przebywają w innej miejscowości pod opieką pracownika GPCH, gdzie opłakują nagłą stratę ukochanej żony i matki.
10 stycznia br. w wiosce Guacamayas w departamencie Guaviare członkowie komunistycznej organizacji terrorystycznej FARC zamordowali nawróconego na chrześcijaństwo 35-letniego Manuela i jego 11-letniego syna Daniela. Obaj byli wcześniej brutalnie torturowani. Manuel osierocił ciężarną żonę oraz trzy córki, w wieku od 3 do 17 lat. Po tym zdarzeniu rodzina została przeniesiona do innego miasta. Pastor prowadzący kościół, do którego uczęszczał Manuel wraz rodziną, otrzymał od FARC list następującej treści: „Musicie opuścić ten region albo zginiecie″. Do listu dołączone było zdjęcie trumny.
W trwającym blisko pół wieku konflikcie straciło życie blisko 220 tys. ludzi, a ok. 25 tys. uznaje się za zaginionych.
Dr Tomasz M. Korczyński