Przewodnik po dziejach
Czwartek, 6 września 2012 (06:02)Z o. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Marcin Austyn
Wciąż przeżywamy tragiczną śmierć prof. Józefa Szaniawskiego. Jak Ojciec go zapamiętał?
- Był to człowiek, który jasno i z wielką kulturą wyrażał swoje poglądy. Człowiek, któremu bardzo zależało na Ojczyźnie... Wielokrotnie spotykaliśmy się na terenie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, w Radiu Maryja, często rozmawialiśmy telefonicznie. Pamiętam jednak i to pierwsze nasze spotkanie. Miało ono miejsce przed laty przy Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Profesor Szaniawski był wówczas bardzo uprzejmy, życzliwy, dał mi swoją wizytówkę. Słyszałem o nim wiele dobrego już dużo wcześniej, chociażby w związku z jego działaniami podejmowanymi w sprawie rehabilitacji pułkownika Kuklińskiego.
To oddanie Ojczyźnie było widoczne także w czasie mniej oficjalnych spotkań z profesorem?
- Te sprawy były u niego zawsze na pierwszym miejscu. Profesor Szaniawski cieszył się np. każdą publikacją, książką nawiązującą do tych spraw, czy to o Marszałku Józefie Piłsudskim, czy to o wiktorii wiedeńskiej, czy o Grunwaldzie, czy o wspomnianym już pułkowniku Kuklińskim.
To była jego życiowa pasja?
- Myślę, że nie tylko pasja, ale również misja. Profesor był zawsze bardzo zatroskany o losy Ojczyzny. Marzył o pięknej Polsce. Pamiętam okres, kiedy ważyły się losy muzeum poświęconego Ryszardowi Kuklińskiemu. Profesor Szaniawski widział brak zrozumienia decydentów dla tej sprawy, bardzo to przeżywał i szukał rozwiązań. Pamiętam też, jak bardzo mocno poruszył go dramat, jaki wydarzył się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.
To był typ nauczyciela, który przykładem wskazuje drogę?
- Tak mi się wydaje. Z pewnością był wykładowcą bardzo lubianym przez studentów. Mieli z nim bardzo dobry kontakt. Zawsze znajdywał czas na rozmowy i był bardzo otwartym człowiekiem.
Profesor posiadał umiejętność celnej, ale i czasem bolesnej oceny zarówno aktualnych, jak również tych historycznych wydarzeń.
- Zawsze mówił o tych sprawach bardzo jasno. I o takich ludzi, takich nauczycieli nam chodzi. Mogę powiedzieć, że jeden z profesorów po śmierci prof. Józefa Szaniawskiego przysłał mi SMS-a o treści: "I kto będzie uczył nas historii?". Rozmawiałem też z synem pana profesora. Powiedział mi, że jeszcze 20 minut przed śmiercią taty rozmawiał z nim, że ten cieszył się, iż pierwszy wszedł na Świnicę. Chwilę potem zginął. Odszedł człowiek, któremu podobnych nie ma wielu. Jednak wierzę w życie wieczne, świętych obcowanie i wierzę, że profesor naszą posługę Panu Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie będzie wciąż wspierał.
Dziękuję za rozmowę.