• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Sztafeta na medal

Niedziela, 17 sierpnia 2014 (19:06)

Polska sztafeta 4 x 400 m mężczyzn w składzie Rafał Omelko, Kacper Kozłowski, Łukasz Krawczuk i Jakub Krzewina na trzecim miejscu w Europie! Biało-Czerwoni w Zurychu przegrali tylko z niesamowicie mocnymi Brytyjczykami oraz Rosjanami.

Po raz ostatni nasi reprezentanci wywalczyli medal tej imprezy w 2006 roku. Wtedy też prowadził ich Józef Lisowski, człowiek, spod którego ręki wyszło wielu znakomitych 400-metrowców.

Przed wylotem do Zurychu utytułowany szkoleniowiec mówił, że najwyższy czas znowu stanąć na podium. Skład dobrał starannie, a faktycznie trafiło mu się grono naprawdę zdolnych biegaczy. W Szwajcarii furorę zrobił szczególnie Krzewina, i to nie tylko dlatego, że zwracał uwagę tatuażami o jednoznacznie patriotycznej wymowie. Przede wszystkim świetnie biegał, był bardzo blisko medalu na 400 m. Wtedy zabrakło mu nieco doświadczenia, obycia. Ale nie załamał rąk, tylko skupił się na kolejnym starcie, w sztafecie.

Polacy byli wymieniani w gronie tych, którzy mogą stanąć na podium. I nie zawiedli. Wszyscy zrobili, co do nich należało. Na pierwszej zmianie Omelko uzyskał piąty wynik, startujący po nim Kozłowski wyprzedził dwóch rywali i wyprowadził Biało-Czerwonych na medalową pozycję. Potem sporo problemów napotkał Krawczuk, dał się zamknąć rywalom, spadł na piątą lokatę, choć tuż przed oddaniem pałeczki awansował o jedną w górę. Jako ostatni biegł Krzewina i miał szalenie trudne zadanie. Brytyjczycy i Rosjanie byli poza zasięgiem, ale Polaków wyprzedzali jeszcze bardzo mocni Francuzi. Zawodnik wrocławskiego Śląska pokazał jednak pełnię swego talentu. Pobiegł niesamowicie szybko, na finiszu walczył ramię w ramię z rywalem i okazał się od niego lepszy. Metę minął 0,04 s szybciej od reprezentanta Trójkolorowych, dzięki czemu Biało-Czerwoni, z czasem 2.59,85 min, zdobyli brązowe medale. Zwycięzcy, Brytyjczycy pokonali dystans w 2.58,79, a Rosjanie – 2.59,38.

– Ani na ułamek sekundy nie zwątpiłem w to, że możemy zdobyć medal. Ciążyła na nas presja, szczerze mówiąc, nawet sami ją na siebie wywieraliśmy, ale pozytywna, mobilizująca. Dobrze wiemy, czego chcemy, i ile musimy pracować, by się rozwijać – powiedział Krzewina, bohater dzisiejszego finału.

Piotr Skrobisz