• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Niesieni przez Maryję

Sobota, 16 sierpnia 2014 (11:27)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Jolanty i Piotra Mitków z dwunastego dnia wyprawy NINIWA Team w Nieznane: 

Dziś dzień dwóch stolic – rano Zagrzeb, wieczorem Lublana.
Wczoraj ojciec Tomasz przekazując wieści z trasy, nie wiedział gdzie zatrzyma się jego team. Schronienie znaleźli przy chorwackim kościele, gdzie wielkie serce okazał im ojciec Andrzj, sercanin.

Po wystawnym śniadaniu sponsorowanym przez o. Andrzeja ekipa ruszyła w trasę. – Nie ma „spiny”. Gdzie nie dojedziemy, będzie dobrze – zapewnia o. Tomek.

Brak „spiny” nie oznacza, że uczestnicy jadą relaksacyjnie. To, co budzi nasz podziw i wielki szacunek to fakt, że robią odpoczynki co 50 km. Nie są nam obce rowerowe wyprawy – Piotrek ma ich na koncie kilkanaście, wspólnie przeżyliśmy dwie i zazwyczaj schodziliśmy choć na moment z siodełka co 10 km. Nawet tak krótki odcinek potrafił ciągnąć się bez końca, szczególnie, gdy pogoda nie była „idealna”.
Dziś, tuż przed pierwszym postojem, rowerzystów dopadł deszcz i towarzyszył im, aż do końca dnia. Stad teraz w grupie nawet większa obawa przed przeziębieniami niż kontuzjami. A co boli uczestników? Powiedzieli nam sami: WSZYSTKO. Sprzęt też nawala coraz częściej – dzisiaj problemy sprawił bagażnik Karola i manetki Górnika, z którymi w efekcie pożegnał się raz na zawsze. Stwierdził, że w rowerze wystarczą koła i rama, a reszta to niepotrzebne gadżety. Teraz, by hamować czy zmieniać biegi, ciągnie linkę w sobie tylko znany sposób. Co ciekawe, zupełnie nie zepsuło mu to humoru, a wręcz przeciwnie. Im więcej felerów, tym bardziej się cieszy.

Radość to domena nie tylko Górnika, emanuje ona z całej grupy. Jej wyrazem są wspólne śpiewy (nie tylko religijne), o czym mogliśmy się przekonać dzięki Kasi, która zaśpiewała nam do słuchawki jeden z hitów wyprawy: „Są momenty, dla których warto żyć. Wyznaczaj sobie cele i wspinaj się na szczyt.[…] Dawaj z siebie jak najwięcej, oczyszczaj swoje serce. […] To od ciebie dziś zależy, jak chcesz życie swoje przeżyć.” (Pajujo, „Momenty”).
Tej ewangelicznej radości dotknęli dziś Słoweńcy, gdy na rynku w stolicy hardkołowcy tańczyli „belgijkę” w rytm muzyki ulicznych grajków.

W kontekście Uroczystości Wniebowzięcia NMP ojciec Tomasz przywołał myśl – „czujemy się niesieni przez Maryję, która troszczy się o nas, jak najlepsza matka”. Dziś zatroszczyła się o kolejny dobry nocleg – przy katedrze, w samym centrum miasta!
Każde takie pozytywne, ale i te mniej pozytywne, wydarzenia stwarzają przestrzeń do refleksji. Jazda w Nieznane okazuje się tak podobna do życia, którego końca też nie znamy! Nic więc dziwnego, że temat sensu życia przewija się w wieczornych rozmowach uczestników sztafety pokoju. Po co żyć? Co osiągnąć? W imię czego? A może… w Imię Kogo?

Bilans dnia:

-165 km

Nocleg:

– Słowenia – Lublana

Przejechanych do tej pory kilometrów: 1975

Źródło: niniwateam.pl