• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Triumf Włodarczyk

Piątek, 15 sierpnia 2014 (22:46)

Anita Włodarczyk zrobiła to, co obiecała, w wielkim stylu została mistrzynią Europy w rzucie młotem. Dzisiejszy konkurs w Zurychu miał jeszcze jedną polską bohaterkę, bo na najniższym stopniu podium stanęła Joanna Fiodorow.

Włodarczyk była murowaną faworytką, przed zawodami mówiła nawet, że mierzy nie tylko w złoto, ale i rekord świata. Rekord – przynajmniej globu – pozostał nieosiągalny z powodu pogody, padający deszcz rywalizację solidnie utrudniał. Pani Anita zafundowała do tego sobie (a przy okazji i nam) sporą huśtawkę nastrojów. Zaczęła bowiem... źle. Pierwsze dwie próby spaliła i stanęła pod scianą. Jeszcze jedna pomyłka oznaczałaby bowiem, że wróci do kraju z niczym. Z tej wielkiej opresji wyszła jednak obronną ręką, jak na wielką mistrzynię przystało. W trzeciej kolejce posłała młot na 75,88. Została liderką.

W kolejnej próbie poprawiła się, uzyskała 76,18 i wtedy stało się jasne, że nikt i nic złotego medalu jej nie odbierze. Świadomość tego faktu uspokoiła naszą reprezentantkę i spowodowała, że mogła rozpocząć polowanie na rekord. W piątej próbie wszystko wyszło jej tak, jak sobie zaplanowała. Perfekcyjnie wyrzucony młot leciał i leciał, by wylądować na 78,76 m. Tak daleko nie rzuciła jeszcze nigdy w karierze, a to oznaczało, że ustanowiła nowy, wspaniały rekord Polski. Do rekordu świata trochę zabrakło, ale oczywiście piszemy to z przymrużeniem oka, będąc pewnymi, że prędzej czy później Włodarczyk znów rekordzistką zostanie. A na razie może cieszyć się z kolejnego fantastycznego sukcesu.

W tej radości nie była zresztą osamotniona, bo dziś życiowy sukces osiągnęła Fiodorow. Co ciekawe początkowo miała na mistrzostwa nie jechać, bo nie została umieszczona  w kadrze. Nie znajdowała się w formie, poza tym w pewnych kwestiach rożniła się z trenerem. Gdy jednak w „rodzinie” nastała zgoda i skupiła się na ostrej pracy, efekty przeszły oczekiwania.

Dziś od początku rzucała daleko i równo. Po pierwszej serii nawet prowadziła, potem była trzecia i czwarta. Przed ostatnią kolejką plasowała się tuż za podium, ale zdołala fantastycznie wykrzesać z siebie wszystkie siły. Rzuciła 73,67 m, co dało jej awans na trzecie miejsce, brązowy medal i życiowy sukces. Na drugiej pozycji uplasowała się Słowaczka Martina Hrasnova (74,66), a rozczarowała uznawana za główną rywalkę Włodarczyk rekordzistka świata Niemka Betty Heidler. W swej najlepszej próbie rzuciła 72,39 m, co wystarczyło ledwie na piąte miejsce. Ale to jej problem, my cieszyliśmy się z medalu dwóch reprezentantek Polski.

Po dzisiejszych sukcesach Biało-Czerwoni mają już na koncie siedem krązków wywalczonych w Zurychu. Są wśród nich dwa złote, dwa srebrne i trzy brązowe. W tabeli medalowej Polacy plasują się na piątym miejscu. Z 13 krążkami (sześć złotych) prowadzi Wielka Brytania.

Piotr Skrobisz