Przebaczenie
Piątek, 15 sierpnia 2014 (11:44)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Grzegorza Głucha z jedenastego dnia wyprawy NINIWA Team
Zdaje się, że mówienie po raz kolejny o następnym dniu wyprawy jako o zaskakującym, niezwykłym i nietypowym… nie jest do końca potrzebne. Bo to już stało się i będzie stawać obliczem każdego dnia podróży.
Zaczęło się od poranka, a w zasadzie od nocy, którą uczestnicy spędzili niemal pod gołym niebem, bo na dawnej stacji benzynowej w bliskości węgierskiego Balatonu. Ciepła początkowo noc zmieniła się w chłodną i przeszytą nieprzyjemną dawką deszczu, który nagle zaczął podmywać członkom ekipy karimaty, na których spali. Pół żartem, pół serio nazwano je potem łóżkami wodnymi…
Trasa wiodła uczestników dalej na południe w kierunku granicy z Chorwacją. Na jej linii, która kiedyś była dobrze rozpoznawalna dzięki punktowi odprawy i kontroli granicznej, dziś stały dawno niewykorzystane oraz wiejące pustką dawne pomieszczenia i wiaty. Ponieważ deszcz poranny zaczął gęstnieć i przekształcił się w regularny wodospad z nieba, przemoknięci ludzie schronili się w tym miejscu. W południe przeżyli tu wspólnie Eucharystię.
Przedziwnie, choć już powinni być znacznie dalej, dopiero po południu wyruszyli w dalszą trasę. Ale wciąż coś wstrzymywało płynność i dynamikę jazdy. W ciągu dosłownie kilku minut trzy następujące po sobie awarie ogumienia dodatkowo wstrzymały jazdę. Dopiero wieczorem dotarli po przejechaniu stu kilometrów do chorwackiej stolicy. Kiedy byli w Zagrzebiu, stało się jasne… że był to najkrótszy etap ich dotychczasowej podróży. Przebiegający inaczej od założonego planu, ale niewywołujący nerwowości czy sprzeciwu. Jakby wiedzieli i czuli, że deszcz, awarie, inne okoliczności wstrzymywały ruch, by się zatrzymać. Wokół Czegoś.
Zapytałem dziś Ojca Tomasza o relacje między uczestnikami. Był szczęśliwy, bo czuł, że jest dobrze, bo widać prawdziwe braterskie więzy między nimi. Bo to jest Kościół. A Jego fundamentem, tym słabym w oczach świata, a najważniejszym w oczach Chrystusa jest przebaczenie. Dziś Słowo z Ewangelii „centralnie” ogłasza, że przebaczenie innym, i to nieustanne, jest w oczach Pana niezbędne, dla wolności naszego serca, życia, dla naszego Zbawienia. Wyprawa miała dziś praktyczny dzień skupienia wokół Słowa o przebaczeniu.
Rozmawiałem dziś z Agatką. Jedzie w wyprawie, jest moją kochaną, bliską Przyjaciółką. Śpiewa w chórze Gospel Rain, miała kilka ważnych „wpływów” na moje decyzje, nawet na napisanie jednej z piosenek. Dzielna, silna, odważna, wrażliwa i zawsze przepięknie uśmiechnięta. Jestem z niej tak bardzo dumny. Dziś Agatka mnie uczy przebaczenia i modlitwy za nieprzyjaciół. A to nie są żarty. To nie jest łatwe, to jest krańcowo trudne. To nie jest jakaś „tania” gadka, za którą nic nie idzie. Ja mam przed sobą przebaczenie ludziom, którzy z całą premedytacją zrobili wiele złego wobec mnie i mojej rodziny… Trzeba się zmierzyć z tym, już od jutra.
Ojciec Tomasz z dumą wspomniał o tym, że ludzie naprawdę modlą się pokój, że osobiście odczuwają pragnienie wołania o pojednanie. Paradoksalnie w epoce, gdy po dawnych granicach zostają jedynie puste wiaty dawnych miejsc odpraw, granice wcale nie znikają, ale są nawet trwalsze, albowiem zakorzenione są w głowach i sercach. Kilkanaście lat temu wraz z Magdą oraz gronem przyjaciół spędziliśmy noc na takim przejściu granicznym na Łysej Polanie, śpiąc na posadzce przejścia granicznego i karmiąc się jedynie owocowymi landrynkami. Pewnie już po tym pawilonie nie ma śladu na granicy, ale wiem, że nie słupy graniczne są najważniejszą oznaką barier, jakie stawiamy wobec innych.
PS Za trzy dni wyruszam tą samą drogą z moją rodziną i przyjaciółmi do Chorwacji. Chciałem zadeklarować, że nie „wysłałem” ekipy wyprawy w Nieznane na sprawdzenie trasy… A poważnie już mówiąc, wiem, że na pewno na chwilę zatrzymam się w tych miejscach, które dziś stały się ważnymi przystankami na ich trasie.
Proszę módlcie się nadal o pokój. Kolejne wieści z granicy ukraińsko-rosyjskiej nie są dobre…
Bilans dnia:
- 142 km
- Nowy kraj: Chorwacja
Nocleg:
Chorwacja – Zagrzeb
Przejechanych do tej pory kilometrów: 1810