Czarna dziura zamiast zielonej wyspy
Środa, 5 września 2012 (21:36)Wypływające z Polski miliardy złotych, niekontrolowany wzrost cen, powiększająca się dziura budżetowa i propagandowe optymistyczne slogany – to obraz naszej gospodarki pod rządami ekipy PO - PSL.
Europa, choć bardzo powoli, wychodzi jednak z kryzysu. Polska jest na prostej drodze do niego. Prognozy dotyczące poziomu naszego życia są coraz gorsze. Władza próbuje ratować się uderzając w obywateli.
– Rząd gdzieś tam szuka pieniędzy. Znowu z mandatów i kar – smutno konstatuje główny ekonomista SKOK Janusz Szewczak, gość Polskiego punktu widzenia w Telewizji Trwam. - Będziemy mieli wkrótce najwięcej fotoradarów w Europie – zauważa.
Gość Telewizji Trwam zauważa, że minister Jacek Rostowski niszczy budżety domowe wysokimi podatkami. – Miał nie podnosić podatków, a jak przyszło co do czego, to je podniósł – podkreśla specjalista SKOK.
Polska gospodarka jest mocno uzależniona od krajów, których sytuacja obecnie jest bardzo trudna. Na horyzoncie już można dostrzec bardzo prawdopodobne bankructwa, zwłaszcza firm motoryzacyjnych i budowlanych. – My jesteśmy taką wielką hurtownią podzespołów – ocenia ekonomista. Wyjaśnia, że gdy spada – tak jak obecnie, sprzedaż samochodów we Francji i Włoszech, wtedy potrzebują mniej naszych komponentów. Rodzime firmy przestają eksportować i w efekcie często bankrutują.
W ocenie Szewczaka, Polskę niszczą też wielkie instytucje finansowe. Dlatego afery podobne do Amber Gold wcale nie są największym problemem. - Międzynarodowe banki oddają prawie tyle samo pieniędzy do Skarbu Państwa, ile jedna spółka KGHM - mówi Szewczak. Wiele legalnie istniejących instytucji nazywających się „bankami”, pożycza Polakom pieniądze, żądając lichwiarskich odsetek. Pozbawieni ochrony państwowej obywatele, są przez nie częstokroć doprowadzani do finansowej ruiny. Zadłuża ich również bezmyślnie sam rząd, bez zastanowienia pobierając kolejne transze pożyczek. W wyniku wielu matactw i oszustw, następne miliardy złotych wypływają z naszej Ojczyzny, by już nigdy nie służyć dobru jej mieszkańców.
Janusz Szewczak nie ma złudzeń. - To jest przedsmak poważnych już niepokojów społecznych. Myślę, że to dopiero początek jesieni bankrutów. Mamy kompletny brak pomysłów, co robić z finansami publicznymi. Zadłużamy się dalej. Ten model nie da się dłużej ciągnąć. To jest początek czarnej wyspy kryzysowej – mówi.
Na ironię zakrawa fakt, że rząd nadal mydli ludziom oczy i nie przedstawia prawdziwych rozmiarów bliskiej zapaści gospodarki. - W przyszłym roku Polska wyjdzie z procedury nadmiernego deficytu - ogłosił na dzisiejszej konferencji prasowej szef resortu finansów. Określił również projekt budżetu na rok 2013 jako "realistyczny".
Obecny na spotkaniu premier Donald Tusk powiedział, że najważniejsze jest finansowe bezpieczeństwo państwa. - To kluczowy, bezdyskusyjny priorytet - oznajmił. Porównując te wypowiedzi z realnym obrazem polskiego rynku Anno Domini 2012 można dojść tylko do dwóch wniosków. Albo rząd jest pełen dyletantów i ignorantów, przez co nie dostrzega skali problemów, albo jest wręcz przeciwnie. Ludzie u władzy zdają sobie sprawę ze wszystkich problemów, lecz celowo wprowadzają ludzi w błąd.
Jak w takich sytuacjach może sobie radzić uczciwy, ciężko pracujący obywatel? Czy przez działania rządzących czeka nas tragiczna, niestabilna przyszłość?
Jędrzej Kwiatkowski