• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Sensacja! Brąz Urbanka

Środa, 13 sierpnia 2014 (23:10)

Robert Urbanek został dziś niespodziewanie brązowym medalistą konkursu rzutu dyskiem na odbywających się w Zurychu mistrzostwach Europy w lekkiej atletyce. Nasz główny faworyt do podium, nawet najwyższego stopnia, Piotr Małachowski, uplasował się na czwartej pozycji. Wygrał Niemiec Robert Harting.


Przed dzisiejszym finałem oczekiwaliśmy porywającej rozgrywki Małachowskiego z Hartingiem. Wydawało się, że między sobą podzielą medale złoty i srebrny, że pozostali zawodnicy co najwyżej powalczą o krążek brązowy. Niemiec faktycznie – zrobił, co do niego należało. Nawet nie musiał silić się na jakieś niesamowite rzeczy – konkurs stał na przeciętnym poziomie, do czego przyczyniła się m.in. kapryśna aura. Padał deszcz, koło było śliskie, a w takich warunkach Małachowski nie lubi startować. Do tego nasz utytułowany reprezentant nie znajdował się w szczytowej formie. Już po eliminacjach żalił się, że nie rzucał, a pchał dysk, a to coś niedopuszczalnego.

– Najgorsze, że nie wiem, co robię źle – mówił.

Dziś nie było lepiej, raczej niestety gorzej. Na dzień dobry o centyment przekroczył granicę 62 metrów. Nie wyglądał na szczęśliwego, raczej nikt nie chciałby wejść mu wtedy w drogę. W kolejnej próbie było jeszcze gorzej, dwie następne spalił. Medal uciekał, gdy w piątej uzyskał 63,54. Wydawało się, że może się jeszcze zmobilizuje na ostatnią, ale nic z tego. Ten wynik, słaby, dał mu czwarte miejsce. A jak to czasami w życiu bywa, na problemach jednego zawodnika korzystna drugi. Na szczęście dla nas tym „drugim” okazał się Urbanek. Dyskobol z Aleksandrowa Łódzkiego zawsze znajdował się w cieniu kolegi z kadry. Dziś z niego wyszedł. Swój najlepszy rzut oddał w drugiej kolejce, 63,81 m. Wtedy dawało mu to drugie miejsce, ale w kolejnej serii wyprzedził go Estończyk Gerd Kanter (64,75). Do końca już nic się nie zmieniło, co oznaczało, że Urbanek zdobył brązowy medal, odnosząc największy sukces w karierze.

Wygrał oczywiście Harting. Niemiec objął prowadzenie już po pierwszej próbie i nie oddał go do końca. Wtedy uzyskał 63,94 m. Harting nie prezentował nadzwyczajnej formy, aż cztery rzuty spalił, ale w trzeciej serii znokautował konkurentów, posyłając dysk na 66,07 m. Nie była to wcale rewelacyjna odległość, w konkursie toczonym w normalnych warunkach mogła nawet nie wystarczyć do podium. Ale dziś wiało i lało, co akurat Hartingowi odpowiadało, a Małachowskiego pokonało. No, ale na szczęście kaprysy pogody nie przeszkodziły Urbankowi. Brawo, niespodzianki są solą sportu! 
 

Piotr Skrobisz