Z umiarkowanym optymizmem
Środa, 13 sierpnia 2014 (13:34)Posiedzenie Komisji Odwoławczej UEFA, zajmującej się sprawą walkowera dla Legii Warszawa w rewanżowym meczu trzeciej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów z Celtikiem Glasgow, już się zakończyło, decyzja ma zostać ogłoszona dziś wieczorem albo jutro rano.
Przypomnijmy fakty, choć są one zapewne doskonale znane każdemu sympatykowi futbolu w naszym kraju. Legia wygrała rewanżowy mecz z Celtikiem 2:0 (u siebie zwyciężyła 4:1), ale wysłała na boisko na kilka minut Bartosza Bereszyńskiego, który w tym pojedynku nie miał prawa zagrać, bo nie odpokutował kary za czerwoną kartkę, jaką ujrzał w spotkaniu Ligi Europejskiej w poprzednim sezonie. UEFA wykazała się w tej sprawie wyjątkową surowością, nakładając na stołeczną drużynę karę, walkower 0:3, eliminującą ją z rozgrywek. Decyzja została podjęta w piątek rano, kilka godzin później dokonano losowania czwartej rundy kwalifikacji. Legia od razu zapowiedziała, że złoży odwołanie, co uczyniła w niedzielę, chwilę po tym, jak otrzymała uzasadnienia kary.
Dziś rano odbyło się posiedzenie Komisji Odwoławczej UEFA. Po jego zakończeniu Legia wydała specjalny komunikat. Oto jego treść:
„Dziś rano odbyło się posiedzenie UEFA Appeals Body, w którym wzięli udział współwłaściciel Legii Warszawa Dariusz Mioduski wraz ze współpracownikami.
Posiedzenie przebiegło w profesjonalnej atmosferze, a przedstawiciele Klubu mieli możliwość zaprezentowania swojego pełnego stanowiska w sprawie. Decyzja UEFA Appeals Body ma być znana dziś wieczorem lub jutro rano.
Legia Warszawa dziękuje organom dyscyplinarnym UEFA za szybkie umożliwienie przeprowadzenia procedury odwoławczej. Jednocześnie informujemy, że do czasu ogłoszenia decyzji UEFA Appeals Body Klub nie będzie wydawał żadnych dodatkowych komunikatów”.
Włodarze mistrza Polski czekają na decyzję z umiarkowanym optymizmem. Jeszcze kilkadziesiąt godzin temu wydawało się, że mają iluzoryczne szasne na przekonanie działaczy europejskiej federacji do swoich racji, ale teraz coraz mocniej wierzą w to, że może jednak karta się odwróci. Przedstawili swoje racje i argumenty, wśród których miał znajdować się jeden „as”. Czy na tyle mocny, by wrócić do rywalizacji o Champions League, zobaczymy. Działacze z Łazienkowskiej nie ukrywali, że będą walczyli do samego końca i spróbują wszelkich dostępnych środków, niezależnie od dzisiejszej (lub jutrzejszej) decyzji. Legia może jeszcze skierować sprawę do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Pozostaje zatem uzbroić się w cierpliwość i czekać.
Piotr Skrobisz