Bielawny "może poczekać"
Środa, 5 września 2012 (06:10)Kuriozalna argumentacja sądu: sprawa byłego wiceszefa BOR jest "świeża", więc "może poczekać"
Generałowi Pawłowi Bielawnemu prokuratura postawiła dwa zarzuty: niedopełnienia obowiązków służbowych w trakcie działań BOR podczas przygotowań wizyt w Smoleńsku w kwietniu 2010 r. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Donalda Tuska oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach.
Akt oskarżenia wpłynął z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, VIII Wydział Karny. Jednak nie wiadomo, kiedy odbędzie się pierwsza rozprawa.
Rzecznik prasowy ds. karnych, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Igor Tuleya informuje, że termin rozprawy wyznaczy sędzia referent Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów, VIII Wydział Karny.
Sędziego nie obligują w tej kwestii żadne terminy od momentu wpłynięcia aktu oskarżenia. Jak zastrzega Tuleya, sprawa jest "świeża", więc "może poczekać". Równie dobrze proces może ruszyć w roku bieżącym, jak i w przyszłym.
Pierwszy z postawionych Bielawnemu zarzutów dotyczy niedopełnienia od 18 marca do 10 kwietnia 2010 r. obowiązków "związanych z planowaniem, organizacją i realizacją zadań ochronnych, podejmowanych przez Biuro (...), co skutkowało znacznym obniżeniem bezpieczeństwa ochranianych osób, czym działał na szkodę interesu publicznego, to jest zapewnienia ochrony Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i Prezesowi Rady Ministrów oraz interesu prywatnego osób pełniących urząd Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii Kaczyńskiej oraz urząd Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska".
Drugi dotyczy poświadczenia 30 marca 2010 r. nieprawdy w pismach skierowanych do ambasadora w Moskwie i dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ. Chodziło o umieszczenie na liście funkcjonariuszy BOR lecących 10 kwietnia do Smoleńska nazwiska Ireneusza F., cywilnego fotoreportera, który często obsługiwał wizyty VIP-ów - co było niezgodne z prawdą i doprowadziło do wystawienia noty dyplomatycznej, skutkującej wydaniem mężczyźnie wizy pobytowej w Federacji Rosyjskiej.
Bielawny nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.
- W postępowaniu karnym nie ma terminów, kiedy sąd ma rozpocząć rozprawę. Natomiast są terminy określone przez orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, że wyroki powinny zapadać w tzw. rozsądnym terminie. To oczywiście zależy od charakteru sprawy. Sędzia przed rozpoczęciem rozprawy ma obowiązek zapoznać się z materiałami, które dostarczyła prokuratura. Nie wiem, jak obszerna jest to materia w przypadku pana Bielawnego. W mojej ocenie, jest to jednak sprawa ważna, o charakterze priorytetowym, dlatego każda zwłoka godzi w interesy państwa polskiego, w wymiar sprawiedliwości i rodzi poczucie niesprawiedliwości w państwie - komentuje Stanisław Piotrowicz, poseł PiS, z zawodu prokurator.
Anna Ambroziak