Kurs wolności!
Wtorek, 12 sierpnia 2014 (09:14)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Piotra Sachy z ósmego dnia wyprawy NINIWA Team
Z nowymi siłami dotarli 25 kilometrów dalej, niż wskazywała strzałka na geomapie. Było upalnie, głównie płasko. Po tygodniowej zaprawie górskiej jechali więc jak z doładowaniem, choć może nie w wersji turbo.
Dzień rozpoczął się od smutnej niespodzianki. Odłączył się od grupy pierwszy uczestnik. Filip Hepner musiał zrezygnować z dalszej jazdy z powodów rodzinnych. Nikt wtedy nie przypuszczał, że w trakcie drugiego dystansu podobnie uczyni Daniel Wielgórski. Tym bardziej że tak Filip, jak i Daniel to mocne punkty załogi, zatwardziali w bojach hardkołowcy.
W drodze pozostała dziewiętnastka. Po odejściu dwójki kolegów wszyscy na nowo zdecydowali się na tę wyprawę. „Raz wybrawszy, codziennie wybierać muszę” – ojciec Tomasz powtórzył za św. Augustynem.
Około południa przekroczyli granicę z Węgrami. Kierowali się w stronę Budapesztu, wiedząc, że to nie od nich zależy, czy dotrą tam następnego dnia. Może znów zawrócą? Bez sensu? – dobry pomysł na intencję. – Ta wyprawa ma sens. My to wiemy. Jechaliśmy również w intencji tych osób, które żyją w poczuciu bezsensu – zapewnił o. Tomasz.
Po godz. 15.00 – Msza św. i słowa Jezusa w Ewangelii: „A zatem synowie są wolni”. Wyprawa w nieznane – przyspieszony kurs wolności wewnętrznej.
Nareszcie, po 215 kilometrach, czas na nocleg. W Magyarország zapytali o możliwość przespania się na podwórku przy domu. Problem – akurat ta rodzina mówiła tylko po węgiersku. Jedynie jedno z trojga dzieci troszkę łapało angielski. Zgodzili się. A wieczorem, razem z NINIWĄ Teamem spotkali się na Apelu Jasnogórskim. Później jeszcze wyciągnęli gitarę i zaśpiewali – rodzice z dziećmi – węgierską piosenkę chrześcijańską. I poczęstowali wędrowców tym, co akurat mieli w domu. Radość obdarowywania i bycia obdarowanym. Tak dla jednych, jak drugich szansa umocnienia w wierze. Jak depesza z nieba. Jak nowa odpowiedź na stare pytanie: Kim jestem dziś?
Na koniec historia z IV wieku. Egipt. Jeden z ojców pustyni wspomina przyjaciela: „Abba Piotr? Był człowiekiem, który codziennie zaczynał od początku”.
Bilans dnia:
215 km
19 uczestników
Nocleg
Węgry. Miejscowość: Magyarország.
Przejechanych do tej pory kilometrów: 1289
Źródło: Niniwa Team