Rozpoczynamy II tydzień jazdy!
Poniedziałek, 11 sierpnia 2014 (09:36)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Piotra Sachy z siódmego dnia wyprawy NINIWA Team
Dziś zero przejechanych kilometrów. Planowany, długo oczekiwany odpoczynek. „Niedziela radości” – streszczają ten dzień uczestnicy wyprawy.
Zaczęło się w sobotę, późnym wieczorem. O godz. 23.00 spotkanie podsumowujące tydzień kręcenia w siodle. Każdy mówił o swoich odczuciach, tych fizycznych i duchowych. Po pierwszym dniu drogi, w poniedziałek, byli tylko 300 kilometrów od miejsca, gdzie są teraz. Porażka? Gdyby nikt nie kazał im kręcić się w kółko, mogliby już zwiedzać Bałkany lub na przykład Skandynawię. A tak, są niedaleko granicy polsko-słowackiej. I z podniesionym czołem stwierdzają: – Czujemy się prawdziwymi zwycięzcami.
– Najważniejsze nie jest to, co dzieje się na mapie, ale wewnątrz nas – mówi o. Tomasz. – Tam trwa najdłuższa podróż. Tam odkrywamy, kim naprawdę jesteśmy. Na tej wewnętrznej drodze znajdujemy Boga – dodaje lider grupy.
Po tygodniu nikt się nie podłamał. Przeciwnie. Nareszcie każdy dobrze się wyspał. W tutejszej szkole katolickiej, oprócz pryszniców z ciepłą wodą, czekały instrumenty muzyczne. Dlatego zrobiło się głośno, rodzinnie, a nawet tanecznie. Tak było wieczorem. A przed południem, o 10.30, rowerzyści, tym razem bez rowerów, zjawili się w miejscowym kościele na… sumie odpustowej. Później wspólny wypad na obiad. Dobry dzień… a właściwie to dobrý deň. Nikt nawet na chwilę nie zapomina tu o intencji wyprawy. Intencja trzyma wyprawę – stwierdza krótko o. Tomasz.
Ciekawe, że w poniedziałek (wtedy również pisałem relację) i dziś, w niedzielę, w kościołach czytana była ta sama Ewangelia – Mt 14,22-33. Jezus na jeziorze. I Jego słowa: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”. I zaraz potem słowa Piotra: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”. Na co Jezus: „Przyjdź”. Najkrótsze na świecie zaproszenie na łódź.
Skąd w NINIWIE ta radość po tygodniu wyczerpującej jazdy w tę i z powrotem? Może z tego właśnie zaproszenia. Pokój na świecie, chodzenie po wodzie, kręcenie pod górkę i w upale z pozoru bez jasnego celu… – Cały ten wyjazd to akt wiary – kończy ojciec Tomasz. A napotykani ludzie z uśmieszkami stukają się w czoło albo są pełni podziwu. NINIWA Team jedzie dalej…
Bilans dnia:
0 km
Nocleg:
Słowacja. Miejscowość: Stara Lubovnia.
Przejechanych do tej pory kilometrów: 1074
Źródło: Niniwa Team