• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Ufo blokuje Lufthansę

Wtorek, 4 września 2012 (22:44)

Personel pokładowy Lufthansy rozszerzył strajk na kolejne niemieckie lotniska, doprowadzając do odwołania ponad 300 lotów. Rano stewardzi i stewardesy strajkowali we Frankfurcie nad Menem i w Berlinie, strajk rozpoczął się także w Monachium.

Na największym niemieckim lotnisku we Frankfurcie nad Menem personel Lufthansy nie pracował od godz. 6.00 do 14.00. W Berlinie strajk trwał od godz. 5.00 do 13.00 Po zakończeniu strajku pracownicy na obu lotniskach powrócili do pracy.

W Monachium akcja protestacyjna zakończy się dopiero o północy. Jednak kierownictwo Lufthansy ma nadzieję, że trzy czwarte z zaplanowanych 450 lotów, w tym 20 lotów międzykontynentalnych, mimo akcji protestacyjnej dojdzie do skutku. Optymizm przewoźnika wynika z tego, że blisko połowa połączeń na tym lotnisku realizowana jest przez spółki-córki Lufthansy - Germanwings i Cityline, które nie przyłączyły się do strajku.

W obecnym sporze dyrekcja Lufthansy zaoferowała związkowcom 3,5-procentową podwyżkę. Obiecała też, że nie będzie zatrudniać osób z firm leasingowych. Do porozumienia jednak nie doszło informuje portal Deutsche Welle.

We Frankfurcie z powodu strajku odwołano połowę wszystkich lotów na trasach krajowych i europejskich. Na płycie lotniska pozostał także co trzeci samolot z tras międzykontynentalnych.

Strajk w Lufthansie ma efekt poboczny. W związku z tym, że samoloty tych linii pozostają na ziemi, nie ma miejsca na odprawę samolotów innych towarzystw lotniczych. Chaos jest zaprogramowany – konstatuje Deutsche Welle.

Niektóre loty zostały odwołane jeszcze wczoraj wieczorem, by odciążyć frankfurckie lotnisko. Podczas poprzedniego strajku w zeszły piątek port lotniczy we Frankfurcie musiał zostać czasowo zamknięty, ponieważ wszystkie miejsca postojowe na lotnisku były zajęte. Natomiast w Berlinie przed południem odwołano jedynie pojedyncze loty. Rzecznik Lufthansy podał, że linie lotnicze musiały skreślić łącznie 306 połączeń.

Kierownictwo Lufthansy ostro skrytykowało akcję związkowców.

- To policzek wymierzony naszym pasażerom - nazwał strajk rzecznik Lufthansy Klaus Walther. - Ten strajk skierowany jest przeciwko pasażerom - podkreślił.

- Bez personelu pokładowego nie wystartuje żaden samolot, tak samo jak bez pilota - mówi Hagen Lesch ze zbliżonego do organizacji pracodawców Instytutu Gospodarki Niemieckiej w Kolonii. Obie strony sporu są tego świadome. Piloci, zrzeszeni w związku zawodowym Cockpit, i członkowie związku zawodowego kontrolerów ruchu lotniczego (GDF), potrafią wymusić na pracodawcy lepsze warunki płacy i pracy. Teraz dołączyli do nich związkowcy z Ufo – podaje Deutsche Welle.

Szef Ufo Nicoley Baublies zapowiedział, że dalsze strajki, jeśli zarząd Lufthansy "będzie obstawać przy swoim aroganckim stanowisku". Wykluczył przy tym zorganizowanie strajku na wielką skalę już w środę, ponieważ byłby "nierealistyczny i niekonieczny" ze względu na fakt, że "w środę będzie jeszcze panował wystarczający chaos" po wtorkowym proteście.

- Ponadto związkowcy chcą dać szefostwu linii lotniczych czas na ustosunkowanie się do ich żądań - dodał Baublies.

MM, PAP