Głoście prawdę o Bogu, Kościele i człowieku
Piątek, 8 sierpnia 2014 (17:35)Druga część wykładu ks. prof. Tadeusza Guza, filozofa prawa z KUL, wygłoszonego podczas spotkania z misjonarzami. Konferencja z udziałem wybitnego filozofa została zorganizowana dla słuchaczy Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. Wykład odbył się w środę, 7 maja br.
Chciałbym przejść do takiego drugiego, bardzo ważnego punktu. A mianowicie po tym, jak rozważyliśmy sobie kwestię prawdy, że istnieje Boski Stwórca, który w sposób absolutnie doskonały powołał świat i człowieka do istnienia, to przyjrzyjmy się, drodzy państwo, teraz przez chwilę bytowości człowieka jako istoty rozumnej, obdarzonej pamięcią; wolnej, w swojej strukturze natury posiadającej ciało adekwatne dla naszej duchowości i duszy. I jednocześnie człowiek, który jest podmiotem osobowym, jest właśnie wspaniałą bytowością. I właśnie w nauce o stworzeniu świata, idąc krok dalej, zauważamy, że boski Stwórca stwarza istoty duchowe, czyli rozumne i wolne na swój obraz i swoje podobieństwo. Co to, kochani państwo, oznacza? My jesteśmy żywym obrazem Boga. My jesteśmy osobą, a to jest obraz Boga osobowego, czyli Pan Bóg nie jest rzeczą, lecz jest Bogiem osobowym. To jest właśnie to dobro objawionego Boga i tylko w świetle objawienia ludzki rozum mógł odkryć tę prawdę, że człowiek jest osobą, a dlaczego? Bo tutaj główne znaczenie miał namysł pierwotnego Kościoła nad osobą Jezusa z Nazaretu i to jest właśnie ten wspaniały i nowy wymiar rozumienia człowieka, że człowiek nie jest naturą, lecz jest osobą dysponującą swoją ludzką naturą. Bo proszę zobaczyć: gdyby nie było tego odróżnienia między naturą a osobą, to wtedy w rozumieniu Boga, który jest jeden i zarazem istnieje w trzech różnych podmiotach, to mamy do czynienia z olbrzymim absurdem. Wtedy musielibyśmy przyznać rację Martinowi Lutrowi, który powiedział, ponieważ on nie zaakceptował prawdy o tym, że Bóg jest osobowym Bogiem i dlatego w protestantyzmie mamy fundamentalny problem ze zrozumieniem inkarnacji; Słowa Boga Ojca. A mianowicie – na czym to polega? Według Lutra, to nie druga osoba Trójcy Przenajświętszej stała się człowiekiem, czyli przyjęła w Unii Hipostatycznej naturę ludzką, jako druga osoba Trójcy Przenajświętszej, lecz Jehowa stała się człowiekiem. A co to znaczy Jehowa? Luter mówi, że to bóstwo stało się człowiekiem. A dlaczego Luter musi tak powiedzieć? Bo Luter nie zaakceptował faktu dogmatu wiary chrześcijańskiej o tym, że nasz Bóg objawiony jest Bogiem trójosobowym. I jako trójosobowy posiada bóstwo, które jest jedno. I tak jak jedno bóstwo, czyli jedna natura boska jest racją jedności naszego Boga, że on jest tylko jeden. Tak trzy osoby boskie są racją różnorodności w naszym Bogu objawionym, że osoba Ojca nie jest tą samą osobą, którą jest osoba Syna. Osoba Syna zaś nie jest tą samą osobą, którą jest osoba Ducha Świętego, a ta z kolei ani nie jest osobą Boga Ojca, ani osobą Boga Syna, choć jest osobą boską. I dlatego też właśnie tutaj proszę zobaczyć, że mając takie rozumienie Boga, zauważamy pytanie, które postawił m.in. Sokrates swoim uczniom. On pytał ich na rynku ateńskim: wyjaśnijcie mi jeden problem; jak to jest, że i ty jesteś człowiekiem, i Ty jesteś człowiekiem i ja jestem człowiekiem? Z jakim problemem miała starożytna myśl grecka do czynienia? A mianowicie z takim, kochani, że grecka myśl o człowieku nie umiała sobie poradzić z faktem, że każdy człowiek jest człowiekiem [...]. Nigdy nie było i nigdy nie będzie, dokądkolwiek byście Państwo jako misjonarze nie udali się [...]. Drodzy Państwo, chciałbym dopowiedzieć, że i tak samo jest w odniesieniu do każdego człowieka, każdego misjonarza, że każdy z Państwa; sióstr zakonnych, pełnych poświęcenia, kapłanów naszych współbraci i każdego człowieka. Każdy, kochani, z jednej strony posiada tę ogólną naturę ludzką, a z drugiej strony jest podmiotem wyjątkowym, niepowtarzalnym, bo jest kim? Osobą, czyli co to kochani oznacza, że jeżeli my działamy, jeżeli my myślimy, pamiętamy, jeżeli my spostrzegamy i mówimy do kogoś: miłuję ciebie to znaczy, że to jest tak wyjątkowy osobisty akt, że tylko nasz podmiot może takiego aktu dokonać, jakkolwiek każdy może powiedzieć, że myślę po ludzku, miłuję po ludzku. Dlaczego? Ponieważ posiadam naturę człowieka. Ale proszę zobaczyć to odróżnienie, które dla Arystotelesa, Platona czy Sokratesa było niemożliwe do uczynienia. A mianowicie, tam chodziło o to, że natura myślała, że po prostu człowiek działał, ale w swojej naturze. Natomiast przez odkrycie podmiotu osobowego w człowieku mamy do czynienia z czymś fenomenalnym, a mianowicie, że to nasz podmiot osobowy mówi, rozporządzając tą naturą, czyli tym rozumem. Mówię, myślę, posiadając tę pamięć, mówię: pamiętam o tobie. I to jest mój akt pamięci. I posiadając wolną wolę, jestem w stanie powiedzieć do drugiego człowieka jako siostry i brata: miłuję Ciebie. Ponieważ dysponuję naturą, która jest duchowa i zarazem wolna. [...] Człowiek posiada ciało i w ciele też tak samo zauważamy, że jest ten wymiar ogólny, czyli nasze ciało podlega ogólnym prawom przyrody, pod które podpadają wszystkie istoty żywe. Ale np., co jest widoczne w każdej chorobie, że może być jeden wirus grypy, ale proszę zobaczyć, jeżeli ktoś zachoruje na ten wirus grypy, to każdy przebieg choroby zainfekowanej tym samym typem wirusów przeżywa inaczej. Dlaczego? Bo tak jak w wymiarze ducha, tak i w wymiarze ciała, czyli w tym wymiarze podmiotu osobowego, wszystko przebiega w sposób także indywidualny, specyficzny. Dlatego dobry lekarz, ten medyczny, tak samo i duchowy, on uwzględnia z jednej strony to, że ma do czynienia z człowiekiem, ale z drugiej strony uwzględnia to, że to jest ten człowiek. I tutaj taki przykład, jak warto o tym pamiętać, z życia świętego Maksymiliana Marii Kolbego, wielkiego misjonarza także. I tak, jak zapewne wszyscy państwo wiecie, jego współbracia w zakonie w Niepokalanowie nie byli zauroczeni planem utworzenia Niepokalanowa japońskiego. Ale jednak święty Maksymilian zainspirowany duchem Boga Najwyższego uznał, że to jest jego misja, więc wybrał się do Japonii. Ale przybywa na pierwszy urlop, no i ci ojcowie, którzy byli nastawieni na sukces ewangelizacyjny i mając nieco racji, mówią: „Ale ojcze Maksymilianie, opowiedz nam o swoich sukcesach”. Więc ojciec Maksymilian w sposób genialny ukazał ten cel z misji ewangelizacyjnej, a mianowicie posłużył się przykładem, i mówi: „Drodzy Ojcowie: pewnego dnia przychodzi do mnie 12- letni Japończyk i mówi tak: gdybyście wy, ojcowie, tutaj nie przyjechali, ja pozostałbym jeszcze poganinem". I komentarz św. Maksymiliana: „Drodzy współbracia, dla nawrócenia tej jednej, jedynej duszy warto było nie tylko założyć Niepokalanów japoński, lecz cały nasz zakon powinien uczynić o wiele, wiele więcej". Co to kochani oznacza? To oznacza, że w Bożym planie stworzenia i zbawienia człowiek jako ten oto, czyli w swojej bytowości ludzkiej jednostkowej ma swoje specyficzne miejsce i tego człowieka zdobyć dla Boga. To proszę mi wierzyć, jak pojedziecie kochani państwo na misję i jednego człowieka doprowadzicie do Boga, to radujcie się pod te rzeczywiste niebiosa i bądźcie całkowicie spełnieni, bo doprowadzić jedną duszę, jednego człowieka do Boga to więcej niż zdobyć cały świat razem wzięty. I takim wielkim jest człowiek. I dlatego przyjrzyjmy się troszeczkę jego strukturze. Po pierwsze, tak jak powiedzieliśmy, że człowiek jest osobą, natomiast w genderyzmie nie ma takiego pojęcia jak osoba, nie ma, kochani, takiego pojęcia jak podmiot. Judith Butler, ta właśnie sztandarowa reprezentantka genderyzmu ogólnoświatowego, z Kalifornii, ona twierdzi, że nie ma takiego czegoś jak podmiotu, nie ma czegoś takiego w człowieku jak osoba. A dlaczego genderyści przekreślają istnienie osoby ludzkiej i podmiotu ludzkiego? Dlatego że kochani, jak zauważyliśmy, genderyzm przekreślił podmiot absolutny, czyli wykreślił Boga z refleksji człowieka i w ogóle przekreślił istnienie Boga, nie mówiąc już o Bogu osobowym. I w związku z tym jeżeli załamała się prawda o Bogu w Trójcy Świętej jedynym w genderyzmie, to widzimy, jak załamuje się prawda o człowieku jako osobie. I dlatego nie ma takiego genderysty na świecie, który by twierdził, że człowiek jest osobą. A jeżeli człowiek nie jest osobą, to dalej nie jest podmiotem czyli nie wolno mu powiedzieć „ja myślę”, „ja chcę”, „ja działam”, „ja się modlę”, „ja adoruję Boga”, „ja się udaję na misję”, „ja chcę nauczać”, „ja odpoczywam sobie”, „kontempluję świat jako dzieło Boga”. Nie ma czegoś takiego. I proszę zobaczyć, że są takie ataki i takie próby deformacji edukacji, kultury, żeby przekreślić każdego człowieka jako osobę i każdego człowieka jako suwerenny podmiot. A co za tym idzie, co się głębiej ukrywa? A mianowicie to, że jeżeli przystępujemy do rozumienia struktury natury człowieka, to proszę zauważyć, chrześcijańska koncepcja natury człowieka oznacza, że człowiek jest duchem, duszą i ciałem. To jest ta natura człowieka jako osoby. I teraz, począwszy od rozumu. Rozum, kochani, to jest władza transcendentna względem ciała, to jest nieśmiertelna władza naszego ducha i rozumem poznaję każdą prawdę, bo takie jest powołanie rozumu, żeby poznać prawdę, czyli poznać rzeczywistość. A co to znaczy poznać rzeczywistość? Poznać rzeczywistość oznacza nic innego jak zaprosić całą istniejącą rzeczywistość na czele z Bogiem Najwyższym jako prarację tej rzeczywistości do mojego rozumu. I w moim rozumie istnieje rzeczywistość na sposób inteligibilny jako rzeczywistość poznana. I rozum przekazuje to poznanie rzeczywistości dla pamięci. I dlatego, kochani, bogaty rozum to jest ten, który poznaje prawdę, głosi poznaną prawdę i jeżeli istnieje taka konieczność, to jej też broni, nawet do przelewu krwi. I teraz właśnie ten wielki rozum przekazuje tę poznaną prawdę swojej władzy, która nazywa się pamięcią. I znowu tutaj wielkość człowieka w odniesieniu do jego pamięci polega na tym, że ta poznana przez rozum prawda zamieszkuje na stałe w komnacie naszej pamięci. I dlatego też, jeżeli poznaliśmy raz Boga, to prawda o Bogu powinna stale być największym bogactwem naszej ludzkiej pamięci. Jeżeli raz poznaliśmy człowieka, to prawda o człowieku powinna na stałe zamieszkać w naszej wielkiej pamięci. Jeżeli raz poznaliśmy zwierzę, roślinę, kwiaty, zioła, to wszystko co jest, to to powinno, kochani, powinno istnieć na sposób intelegibilny w naszej władzy wielkiej ducha nazwanej memoriał, czyli pamięć. Ale, kochani państwo, to nie koniec duchowej, wielkiej, nieskończonej przygody człowieka. Dlaczego? Dlatego że duch ludzki to nie tylko rozum, nie tylko pamięć, lecz także i wolna wola. Co to, kochani, oznacza? Oznacza to, że my jesteśmy jako osoby ludzkie powołani do umiłowania poznanej przez rozum, zapamiętanej przez naszą pamięć prawdy. To oznacza: poznałem Boga, zapamiętałem Boga. To w mojej wolności jestem powołana do umiłowania Boga. To jest, kochani, życie ducha, które dla pracy misyjnej stanowi fundament pracy. Sukces ewangeliczny państwa, śmiem twierdzić, zależeć będzie oczywiście od łaski Bożej – to jest zrozumiałe, ale drugorzędnie będzie zależeć od tego, jak intensywnie każdy z państwa jako misjonarz Boga i Kościoła będzie pracował nad swoim rozumem i nad rozumem powierzonych ludzi i narodów, jak dalece będziecie pamiętać państwo o genialności swojej pamięci, by zapamiętała prawdę i jak daleko będziecie państwo przenikać swoją przecudną, niepowtarzalną, wyjątkową wolność z poznaną prawdą przez wasz duch rozumny, czyli jak dalece będziecie państwo miłować poznanego, zawierzonego, zagubionego, daleko niekiedy istniejącego od naszego Stwórcy człowieka i zarazem jako przenajświętszego Zbawcę. Dlatego proszę też zobaczyć, jaka to jest wielka płaszczyzna ducha człowieka, a w dodatku my posiadamy duszę. Co to oznacza, że człowiek posiada duszę? To oznacza kochani, że my możemy mieć na przykład uczucia. Uczucia są zmienne. Tak jak rozumiemy, dlaczego aktu misyjnego nie można zbudować na uczuciu. Radość, szczęście mogą tylko wzmocnić nasz zapał misyjny. Przede wszystkim w moim duchu muszę wiedzieć, że ja chcę głosić prawdę o Chrystusie, prawdę o jego Kościele, prawdę o stworzeniu i zbawieniu świata i chcę się dzielić tą prawdą i chcę to czynić z miłością, ponieważ jestem wolnym człowiekiem, wolną istotą. Od tego, jaką jakość i jaką wartość będzie mieć nasz duch, będzie też zależeć dzieło misyjne wszystkich państwa, na całym świecie. Dlatego też, kochani, bardzo ważną pracą misjonarza powinna być praca nad duchem, czyli praca nad naturą człowieka. Oczywiście, jeżeli dodamy do tego misternie zbudowane ciało – przepiękna bytowość, niesamowicie fascynująca w tym mikrowymiarze, czyli począwszy od jednej komórki i całego naszego organizmu uformowanego w wielkim ładzie. Jakie to wszystko jest wielkie i jakie zdumiewające. Człowiek tak przechodzi obok tego, tak mu się wydaje, że ta ręka, jedna czy druga, czy to oko, ucho, nogi i cały organizm, że to wszystko tak po prostu funkcjonuje, bo ma funkcjonować i tak dalej. Nic z tego, to jest taki geniusz i tutaj nauki szczegółowe pomagają nam w zrozumieniu tego geniusza stwórczego geniusz ducha stwórczego Boga Najwyższego, właśnie przy badaniach ciała ludzkiego. Dlatego też, jeśli zobaczymy, że ta całość naszej natury, czyli ten duch z tymi wielkimi władzami, cała dusza i całe nasze ciało tworzą ten wymiar natury człowieka, to widzimy, jakie to jest wszystko piękne. Oczywiście to, że człowiek posiada płciowość, to jest zrozumiałe, że człowiek przychodzi na świat, powołany do istnienia przez Boga Stwórcę, jako kobieta i jako mężczyzna. W każdym przypadku jest to człowiek o takiej samej godności wrodzonej i z odpowiednimi talentami, odpowiednim wyposażeniem w różne charyzmaty Ducha Świętego, w różne łaski i odpowiednio do zadań i misji, które mamy do wykonania, włącznie z łaskami uczynkowymi, czyli dla konkretnych aktów Pan Bóg ma wystarczająco darów niebiańskich, żeby wesprzeć nasz każdy czyn. Teraz zobaczmy, drodzy państwo, że właśnie w kwestii tej konfrontacji tej nauki o człowieku właśnie z nauką o człowieku w ramach tej gender ideology, to tutaj zauważamy absurdy, przepaści są, drodzy państwo, między katolicką nauką o człowieku a genderowskim ujęciem czy pojmowaniem człowieka. W genderyzmie, który jest materializmem, nie ma, kochani, miejsca na żadnego ducha. Theodor Wiesengrund Adorno, stojący jako filozof u samych podstaw genderyzmu, stwierdza, że duch żaden nie istnieje. W związku z tym proszę zobaczyć: cały wymiar ducha, czyli rozumu i wolnej woli, wypada. Niczego takiego w człowieku nie ma, co więcej - nawet duszy nie ma. Proszę zauważyć, że już starożytni Grecy odkryli, że racją tego, że róża jest różą, jest fakt istnienia w niej duszy wegetatywnej. Racją tego, że zwierzę jest zwierzęciem żywym, jest fakt, że w zwierzęciu istnieje podwójny wymiar duszy; dusza wegetatywna i sensytywna. Zwierzę jest istotą zmysłową, a jeżeli chodzi o istotę żywą, która jest nazywana człowiekiem, to w człowieku oczywiście starożytni Grecy odkryli anima intelectiva, czyli to, co stanowi o jego specyficznej duchowości. Zauważmy, kochani, ponieważ genderyzm jest skrajnym materializmem, dlatego w genderyzmie nie ma miejsca na żadną duszę ludzką i żadnego ducha. To oznacza, że w genderyzmie nie ma ani rozumu, ani pamięci jako władzy ducha, ani, drodzy państwo, nie ma też wolnej woli. Co więcej, jeżeli chodzi o strukturę ciała, to dzisiaj nawet w świetle nauk szczegółowych, głównie medycznych, wiemy doskonale, że człowiek jest w sensie mikroorganicznym jako synteza komórek jest organizmem niesamowicie precyzyjnie zbudowanym. Co to oznacza? W naszym ciele istnieje niesamowicie precyzyjny ład, porządek. Choćby ten wymiar praw przyrody, którym podlegamy. Proszę zauważyć, że prawa przyrody w sposób generalny troszczą się o to, żeby prawa człowieka jako istoty cielesnej we wszechświecie były uporządkowane, żeby miała swoje godne miejsce. Ponadto do tych ogólnych praw przyrody wiadomo, że nasza dusza jest formą naszego organizmu, dlatego też cały wymiar naszego ducha i duszy ma wpływ na kształtowanie się naszego ciała. Dlatego też taka rada, kochani: jak nieraz ktoś by tak mówił, czy warto zajrzeć do jakiejś książki, czy wysłuchać jakiegoś wykładu, czy zastanowić się nad czymś – drodzy państwo , jako misjonarze, jeżeli chcecie mieć dynamiczny organizm misjonarski, jeżeli chcecie mieć bardzo dużo sił, jako misjonarze, to chcę wam dać radę filozoficzną: uprawiajcie dużo filozofii. Co to znaczy? Dużo myślcie, bo dusza jako zasada życia ożywia cały organizm. Kiedy organizm będzie najzdrowszy? Oczywiście wtedy, kiedy mózg będzie maksymalnie uaktywniony. Kiedy się najbardziej uaktywnia mózg? Wtedy, kiedy człowiek studiuje prawdę, i wtedy, kiedy człowiek miłuje prawdę. To jest najwspanialsza ekonomia, nawet naszego organizmu, że dlaczego nie warto stawiać na kłamstwo? Bo ono destruuje organizm. Dlaczego nie warto stawiać na nienawiść? Nienawiść jest jedną z największych niszczycielek stabilności człowieka. Jeżeli w naszej wolności, która jest powołana do tego, żeby dokonać afirmacji rzeczywistości, czyli afirmacji Boga Stwórcy, ostatecznie. Jeżeli w naszej wolności pojawia się negacja rzeczywistości, to to, kochani, prowadzi do choroby i psychicznej, i organicznej człowieka. Dlatego też w interesie najżywotniejszym człowieka, jego wspaniałej bytowości ducha i ciała jest, żeby na przykład intensywnie myśleć, studiować, rozprawiać, debatować, słuchać, zastanawiać się i przede wszystkim miłować. Tylko dopowiem, że w genderyzmie takich pojęć jak prawda nie ma. Dlaczego? Ponieważ nie ma pojęcia rozumu takiej duchowości w genderyzmie, w związku z tym nie ma, jeżeli ktoś by pytał genderystę o to, jaka jest prawda choćby o ludzkiej płciowości? Genderysta chwytałby się za głowę i mówił: ty kompletnie nie rozumiesz mojej ideologii, ty jesteś takim prymitywnym, że jeżeli nie ma w rzeczywistości rozumu, to jak może istnieć prawda? Prawda istnieje tylko wtedy, kiedy istnieje rozum, a dlaczego istnieje prawda? Dlatego że istnieje rozum najwyższy, który wiecznie pomyślał, i dlatego nasz ludzki rozum zapoczątkowany w tym istnieniu jest władzą powołaną do poznania prawdy. Dlatego prawda w aspekcie rozumu jest fundamentem. Tak jak, kochani państwo, w aspekcie wolności dlaczego istnieje wolność ludzka? Dlatego że istnieje nasz wielki Stwórca. Czym wypełnia nasz Bóg Stwórca swoją wolność? On ją wiecznie napełnił miłością. W związku z tym, skoro prawda o świecie ma swoje źródło w miłości Boga Stwórcy, to wtedy zrozumieliśmy: jeżeli ja jestem powołany do istnienia jako wolny byt, to moim najświętszym, najwspanialszymzadaniem jest miłować rzeczywistość, ponieważ ona już wcześniej została umiłowana, już wtedy, kiedy została w wieczności pomyślana. Proszę zobaczyć, że ponieważ w genderyzmie nie ma ducha, dlatego też nie ma tam żadnej wolnej woli, bo popęd i seksualność nie jest wolna, tylko seksualność, która jest zapodmiotowana w człowieku jako osobie rozumnej, obdarzonej pamięcią i wolna wolą. Tylko wtedy seksualność jest podporządkowana pod sferę ducha człowieka i duszy ludzkiej i całej struktury ciała. Tylko wtedy taka seksualność jest we właściwym miejscu. Natomiast co uczynił genderyzm? Proszę zauważyć, że genderyzm wszystko zanegował w człowieku, pozostawiając go tylko jako zlepek popędów i dlatego, kiedy Adorno zapytał podczas jednej rozmów we Frankfurcie na Menem: z czego powstała człowiek? Według neomarksizmu człowiek powstał tylko dlatego, że popęd seksualny, ten freudowski, że on się zaczął rozpadać i ten rozpad doprowadził do tego, że pojawiła się kobieta i mężczyzna. Drodzy państwo, jeżeli tak by było, że imię kobiety to byłaby część popędu, czyli część seksualności, imię mężczyzny byłoby drugą częścią seksualności, czyli tego, co się rozpada. To rozumiemy, że neomarksizm nam się rozkłada, że co jest drugą częścią popędu seksualnego? Śmierć. Czyli do czego dąży człowiek, który zredukowała całe swoje życie do płaszczyzny seksualności? Dąży do nadużycia ofiary, czyli zinstrumentalizuje, bo z pozycji popędowości nie ma osoby, tylko wszystko jest urzeczowione i uprzedmiotowione. Do czego dąży człowiek neomarksistowski? Do całkowitego uprzedmiotowienia człowieka w całkowitym wyżyciu się seksualności. Co jest drugą stroną tego wyżycia się? To uśmiercenie nadużywanej ofiary, czyli zabicia. Taka jest, kochani, struktura skrótów ideologii gender. Ona operuje bardzo różnymi skrótami wolności czy godności, czy wyzwolenia, czy też innymi pojęciami – pułapkami, a de facto jest to maksymalistycznie redukcjonalistyczna teologia sprowadzająca człowieka tylko do popędu seksualnego, ale którego drugą stroną jest, jak już wcześniej stwierdził Zygmunt Freud, śmierć, czyli popęd śmierci. Chodzi o wyzyskanie seksualne ofiary i unicestwienie jej, żeby broń Boże po jej istnieniu nie pozostał jakikolwiek stan. Dlatego celem genderyzmu jest totalny nihilizm, człowieka chce się doprowadzić do całkowitej nicości, chce się go obrócić w nicość. Proszę to porównać z perspektywą istnienia ludzkiego w sensie chrześcijaństwa katolickiego, że przecież nasz Boski Stwórca, który tak cudownie stworzył kobietę i mężczyznę na swój obraz i podobieństwo, powołał go w akcie sprawczym do wiecznego błogosławieństwa i szczęścia w Królestwie Niebieskim. Wobec tego człowiek jest powołany, by istnieć jako istota zbawiona. Rozumiemy, że ponieważ genderyzm wykreślił prawdę o stworzeniu, czyli prawdę o Bogu Stwórcy, i o człowieku jako jedynym, doskonałym stworzeniu w Trójcy Świętej, dlatego też genderyzm nie dopuszcza żadnej prawdy o możliwości zbawienia. Nie ma żadnej perspektywy szczęścia, przedłużenia naszego istnienia w wieczność i nieskończoność, ponieważ żadna wieczność nie istnieje. Żaden duch i Bóg, a w związku z tym widzimy, że genderyzm jest drogą ku całkowitemu unicestwieniu człowieka. W tych trzech punktach: w negacji Boga, człowieka w całej jego totalności jako istoty wolnej, obdarzonej pięknym ciałem, duchowej i rozumnej i jednocześnie w negacji Boga jako Zbawiciela i w perspektywie ludzkiego istnienia. W tych trzech negacjach upatruje syntezę najniebezpieczniejszej w dotychczasowych dziejach ducha i także w sensie filozoficznym, nie tylko teologicznym upatruję największe niebezpieczeństwo dla człowieka, nie tylko jako dla człowieka, lecz także dla państwa jako misjonarzy udających się na inne kontynenty z Dobrą Nowiną o stworzeniu świata przez Boga objawionego w Jezusie Chrystusie, z ukierunkowaniem człowieka na wieczność, na boski świat. Temu celowi przyświeca wasza misja, wasze poświęcenie i powołanie. Naprawdę jesteście wielcy jako misjonarze i pozostańcie misjonarzami do końca waszych dni, bo zauważmy, jak wielka jest sprawa Boga i człowieka, który te wszystkie dary przekazuje następnym pokoleniom i zanieście ten Kościół Chrystusowy na wszystkie kontynenty. To są wielkie sprawy, które powierzył nam Bóg. Zrobił to po to, żebyśmy je ocalili, również od tej ideologii. My nie walczymy przeciwko jakiemukolwiek misjonarzowi. Gdy nazywamy niektórych ideologów po imieniu, to nie po to, żeby ich jakoś poniżyć albo zdyskredytować. My chcemy tylko zdobyć każdego człowieka, nawet tych największych ideologów, chcemy ich ocalić, ponieważ są w zasadniczym błędzie, jeśli chodzi o rozmienienie i interpretowanie świata. Widzimy, że tutaj rozchodzą się te dwie drogi i staje się to niebezpieczne dla ludzkości, jeżeli porównać od strony filozoficznej dotychczasowe ideologie, łącznie z ideologią hitleryzmu i nazizmu, to dotychczas nikt nie stworzył tak głębokiej i niszczącej ideologii, jak uczynił to neomarksistowski genderyzm.
Wierzę, że na tych, którzy udają się z wielką misją Jezusa Chrystusa w świat, załamie się nihilistyczne spojrzenie na świat, dzięki czemu będzie on mógł zalśnić splendorem prawdy i miłości objawionego Pana Boga, który został ukrzyżowany, ale także zmartwychwstał. Ta prawda jest naszą największą mocą. To światło i potęga dla naszego życia i powstania.