Dr Szołucha: Przyjęcie euro to kupienie kota w worku
Wtorek, 4 września 2012 (13:58)Dr Marian Szołucha, ekonomista:
Stanowisko ministra finansów Bułgarii nikogo nie zdziwiło. Wstępowanie jakiegokolwiek kraju do strefy euro przypomina kupowanie kota w worku. Patrząc na to, czym w chwili obecnej jest strefa euro – a już nie jest najlepsza sytuacja, to tym bardziej nie wiemy, czym będzie w najbliższej przyszłości, najbliższych miesiącach czy latach. Nie mamy pewności, czy będzie ona w ogóle istniała, czy nie rozpadnie się lub zostanie ograniczona do węższego niż obecne grona państw. W związku z tym, gdyby Bułgaria zdecydowała się przyjąć euro, naraziłaby się na ryzyko poniesienia olbrzymich kosztów.
Pierwszy ich rodzaj związany byłby z wykładaniem pieniędzy Bułgarów na ratowanie krajów strefy euro, których finanse publiczne są w złej kondycji, głównie krajów południowych Unii Europejskiej.
Drugi rodzaj kosztów to koszty związane z ewentualnym rozpadem strefy euro czy też jej ograniczeniem do węższego grona członków. Koszty te niewątpliwie będą wyższe, jeśli dojdzie do rozpadu strefy euro w przypadku krajów członkowskich strefy euro, niż w przypadku pozostałych państw Unii Europejskiej, które pozostały przy swoich narodowych walutach, tak jak Polska czy Bułgaria, gdzie płaci się lewem. Bułgaria jest podobnie jak Polska krajem ciągle rozwijającym się, więc można powiedzieć, że jest na dorobku.
Jak pokazuje doświadczenie ponad dziesięciu lat istnienia strefy euro, wspólna waluta nie sprzyja szybszemu rozwojowi gospodarek, nie sprzyja tzw. konwergencji realnej, nie pozwala na nadrobienie dystansu dzielącego kraj biedniejszy – jak Polska czy Bułgaria, od krajów wyżej rozwiniętych zachodniej Europy. Abstrahując od tych kosztów, wszyscy dzisiaj wiedzą, że kolejnym krajom nie opłaca się dołączać do strefy euro. Minister finansów Bułgarii powiedział to, co wszyscy wiedzą i myślą, ale nie wszyscy mają odwagę powiedzieć tego głośno.
Wydaje mi się, że rząd PO - PSL nie chce już nas wprowadzać do strefy euro. Ryzyka i negatywne skutki ewentualnego wstąpienia do strefy euro są aż nadto wyraźne. Te deklaracje są zabiegami politycznymi i dyplomatycznymi czynionymi - moim zdaniem - po to, by Polska nie była marginalizowana na scenie europejskiej, przy podejmowaniu innych ważnych dla nas decyzji, takich jak kształtowanie budżetu unijnego na następny okres w latach 2013-2020.
Not. IK