Za kogo Mnie uważacie?
Piątek, 8 sierpnia 2014 (10:16)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Grzegorza Głucha z czwartego dnia wyprawy NINIWA Team
Pierwsza późnonocna rozmowa z ojcem Tomaszem. Pierwsze zetknięcie z duchem wyprawy, przekazywanym nie tylko z głosu, ale bardziej emocji i prawdy. Telefon z Częstochowy, do której po 220 kilometrach przejechanej trasy uczestnicy dotarli pod Jasną Górę. Właśnie z powodu uczestnictwa w Apelu Jasnogórskim nasz kontakt przesunął się o godzinę.
Wiele dziś było „niezwykłości” w zwykłym dniu. Najpierw za sprawą pysznego obiadu w domu babci i dziadka Kuby Kostrzewskiego, uczestnika wyprawy. Obiadu zapamiętanego także za sprawą służby i pomocy Ewy, Karoliny i Łukasza. Aniołowie są szybko dostrzegalni w grupie. Każde najmniejsze wsparcie, zwłaszcza po dniu podróży w deszczu, jest ważniejsze, niż mogłoby się to wydawać. Jednak to, co najbardziej nadzwyczajne, przyszło ze względu na to JEDNO zaskakujące miejsce na trasie przejazdu.
Przed dotarciem do Częstochowy, do ostatniego punktu dzisiejszego dnia, uczestnicy wrócili do… miejsca początku wyprawy! Do Kokotka, z którego ledwie parę dni temu rozpoczęła się wyprawa. Czyżby przypadek? Chyba nikt z uczestników nie miał wątpliwości, że nie było w tym przypadku. Bo oto przyszedł znak, który w sposób wręcz przeszywający wyjaśnił Słowo, to najbardziej aktualne. Z tego dnia.
Kiedy wokół Jezusa „gęstniała atmosfera” podejrzeń ze strony ówczesnego „systemu”, knowań faryzeuszy, obojętnych obserwatorów, tych, co bardziej religijni, i tych, co bardziej racjonalni, Jego towarzysze – apostołowie, zostali przez Nauczyciela skonfrontowani z pytaniem o najważniejszą sprawę. Za kogo Mnie uważacie? Za kogo Ty Mnie uważasz? Choć pewnie byli zawsze skorzy do rozmowy, teraz zamilkli jak groby. Tylko jeden „wypalił” bez zastanowienia. Szymon wypowiedział coś, co przeszło jak ogień przez Jego umysł, serce i gardło. Ty Jesteś Mesjaszem. Jesteś Zbawicielem, tym którego Ojciec posłał dla naszego ratunku.
Ojciec Tomasz nie miał dziś wątpliwości. Wyprawa musiała zawrócić do startu, by jakby „na nowo” ją rozpocząć. Bo to jest Nowe Imię tej wyprawy. Przesilenie, które ma wywołać potrzebę osobistej odpowiedzi na pytanie, co staje się głównym powodem wyruszenia w nieznane. Takiego, jakiego doświadczyli uczniowie Chrystusa ponad dwa tysiące lat temu. Uczestnikom towarzyszyło to nieustannie drążące pytanie, za kogo oni sami uznają Jezusa Chrystusa. Może pojawiało się przekonanie, że odbierani przez otoczenie jako niezrozumiani, dziwni, może nawet śmieszni w obrazie dzisiejszego świata. A ja wiem, że oni są w nadzwyczajnym momencie, w którym Bóg drży w nich swą obecnością i najważniejszymi pytaniami.
Szymon otrzymał nowe imię. Stał się Piotrem – Skałą. Na słabym rybaku Jezus chciał zbudować fundament najświętszego Kościoła. Piotr pozostawił osamotnionego, sponiewieranego, zdradzonego przez siebie Jezusa na Golgocie. Ale Zmartwychwstały zawiódł go potem do początku wyprawy. Do jego „Kokotka”, nad Jezioro Tyberiackie, gdzie miał odpowiedzieć na Miłość, ale znając już granice swej ogromnej niemocy. Jak wokalista, który w najważniejszym swym koncercie, „wysypał” się w drugiej linijce tekstu i musiał ją po raz drugi, a potem po raz trzeci na nowo rozpocząć. Ja skądś znam takie uczucie…
Moje osobiste wrażenia i odczucia. Dla uczestników wyprawy – chcę Was jak najmocniej wesprzeć w tym zmaganiu. Bo ta wyprawa jest i będzie trudniejsza oraz ważniejsza niż podróże po dalekich krajach.
Dla obserwatorów wyprawy i miłych Czytelników – pamiętajcie proszę o nich. Bo są zwiastunami modlitwy o pokój, który oni naprawdę pojmują jako dar, który zmienia wszystko w sercu człowieka, sercu narodów, w sercu świata.
Bilans dnia:
220 km
500 metrów przewyższenia
Nocleg:
Polska. Częstochowa.
Przejechanych do tej pory kilometrów: 770
Źródło: Niniwa Team