Módlmy się o pokój
Czwartek, 7 sierpnia 2014 (18:39)Zawieszenie broni w Strefie Gazy wzbudziło nowe nadzieje na pokój. Sytuacja nie jest tam łatwa i nie można oczekiwać, że od razu się zmieni, ale trzeba modlić się i prowadzić dialog.
– Mamy wrażenie, że to, co najgorsze, gdy chodzi o przemoc, jest już za nami i zdąża się ku rozejmowi, nie mówię trwałemu, ale utrzymującemu się przez dłuższy czas. Sytuacja jest bardzo napięta, ponieważ ta przemoc nie jest tylko fizyczna, ale silnie wpłynęła też na relacje między Izraelczykami i Palestyńczykami. Pragnęlibyśmy, aby kiedy przejdzie ta straszna fala, można było po trochu rozpocząć nawiązywać na nowo te relacje, co jest konieczne i niezbędne dla obu stron – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Pierbattista Pizzaballa, przełożony franciszkańskiej Kustodii Ziemi Świętej.
Dodał, że wątpi w osiągnięcie natychmiastowej demilitaryzacji Strefy Gazy. – Myślę, że ta sytuacja pozostanie niejednoznaczna jeszcze przez długi czas. Przede wszystkim trzeba się modlić, a poza tym musimy prowadzić pracę w społeczeństwie. Także to, co wydaje się niemożliwe, jest możliwe, jeżeli chcemy to zrobić. Świeża jest jeszcze pamięć o wizycie Papieża w Ziemi Świętej. Ukazała ona, że można prowadzić dialog. Wystarczy tylko chcieć, a wtedy jest on możliwy – powiedział o. Pizzaballa.
MPA