• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Rosyjski odwet

Czwartek, 7 sierpnia 2014 (13:19)

Rosja wprowadziła zakaz importu owoców, warzyw, mięsa, ryb, mleka i nabiału ze Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej, Australii, Kanady i Norwegii. Jest to odpowiedź Putina na sankcje wprowadzone wobec niej przez Zachód w związku z rolą Moskwy w konflikcie na Ukrainie.

Taką sytuację należało przewidzieć już w marcu, kiedy Rosja rozpoczęła swoje agresywne działania najpierw przeciwko Krymowi, a następnie przeciwko wschodniej Ukrainie. Agresywna polityka Kremla, za którą stało złamanie prawa międzynarodowego, musiała spotkać się z karą. Gdyby Rosja nie była członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, wówczas ta organizacja nałożyłaby na nią sankcje, ale ponieważ Rosja może zablokować działania ONZ, więc sankcje zostały ograniczone tylko do mniejszych instytucji typu Unia Europejska. Oczywiste było też, że Rosja będzie odpowiadać na sankcje, czyli zastosuje strategię retaliacji (wet za wet).

W związku z tym od pół roku można było przewidzieć zachowanie Rosji i zacząć przygotowywać się do konsekwencji jej polityki zagranicznej. Po pierwsze, należało szukać alternatywnych rynków zbytu na nasze towary. Po drugie, już wtedy należało przypominać UE, że trzeba niezwłocznie przygotowywać politykę rekompensaty, aby uprzedzić reakcję Rosji na sankcje. Po trzecie, już od marca należało podjąć poszukiwania środków na rekompensaty dla producentów, których towary są zagrożone embargiem.

Niestety, żadne z tych działań nie zostało zrealizowane, a zatem zmarnowaliśmy pół roku na przygotowania do obrony polskiej gospodarki. Nic w tym dziwnego, skoro minister Sawicki miał mnóstwo czasu, żeby siedzieć w studiach telewizyjnych i wypowiadać się na tematy niezwiązane z jego obowiązkami zawodowymi, zamiast przygotowywać scenariusz działań, które zminimalizowałyby skutki rosyjskich sankcji.

Straty, jakie musimy ponieść w związku z embargiem, należy wpisać w koszt walki z agresorem. Dla nas najistotniejsze jest uratowanie niepodległej i demokratycznej Ukrainy, ponieważ tylko niepodległa Federacji Rosyjskiej Ukraina uniemożliwi Kremlowi odbudowanie imperium. Gdyby Putinowi udało się odzyskać dawną potęgę Rosji, to następnym celem jego nacisków byłaby Europa Środkowa, w tym Polska. Tylko niepodległa i demokratyczna Ukraina jest krajem, z którym możemy rozwiązać swoje liczne problemy, m.in. w kwestii pojednania historycznego. Z Ukrainą niedemokratyczną oczywiście nie zdołamy tego rozstrzygnąć.

Żywotnym interesem Polski jest utrzymanie Ukrainy w sferze więzi z Zachodem jako państwo wolne i demokratyczne. Jeśli chcemy uchronić nasz kraj od ewentualnych zagrożeń ze strony Rosji, to niestety musimy ponieść pewną cenę. Mimo wszystko teraz będzie to nas znacznie mniej kosztować niż wtedy, gdyby Ukraina wpadła w ręce Moskwy.

dr Witold Waszczykowski