• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Posłowie idą do Strasburga

Wtorek, 4 września 2012 (06:07)

Prokuratorzy w stanie spoczynku Dariusz Barski i Bogdan Święczkowski złożyli do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu skargę na wygaszenie ich mandatów poselskich

Święczkowski i Barski oczekują na termin rozpoznania skargi. Wybrani z list Prawa i Sprawiedliwości posłowie utracili mandaty po orzeczeniu Sądu Najwyższego z 9 listopada 2011 roku. Sąd orzekł wtedy, że nie mogą być posłami.

Sędziowie nie uwzględnili tym samym odwołania obu polityków od decyzji ówczesnego marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny o wygaszeniu im mandatów poselskich.

Schetyna powoływał się na zapisy Konstytucji RP, a konkretnie na art. 103 ust. 2 Ustawy Zasadniczej, zakazujący m.in. prokuratorom i sędziom sprawowania mandatu poselskiego. Marszałek argumentował, że dotyczy to także prokuratorów w stanie spoczynku. Z kolei obaj posłowie elekci powoływali się na ustawę o prokuraturze - art. 65a, gdzie zapisano, że nie muszą rezygnować z funkcji prokuratorskich, skoro przeszli wcześniej w stan spoczynku.

Argumentowali też, że prokurator w stanie spoczynku nie pełni funkcji prokuratora w rozumieniu ustawy o prokuraturze oraz Konstytucji, gdyż nie korzysta z uprawnień prokuratorskich: nie może prowadzić śledztw, oskarżać przed sądem czy nadzorować prokuratorów niższego rzędu.

Dariusz Barski i Bogdan Święczkowski przywoływali ponadto fakt, że sędzia w stanie spoczynku Anna Kurska była przez dwie kadencje senatorem.

- Przepisy nie są oczywiste, a nasza sytuacja okazała się gorsza niż prokuratorów w służbie czynnej. Nie ma więc mowy o równości wobec prawa, co gwarantuje Konstytucja - wskazuje Barski.

Zgodnie z zapowiedzią, obaj prawnicy wystąpili ze skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Termin jej rozpoznania nie jest jeszcze znany.

Według prof. Ireneusza Kamińskiego z Instytutu Nauk Prawnych PAN, nawet jeśli Trybunał rozpatrzy skargę pozytywnie, co jest bardzo prawdopodobne, nie oznacza to automatycznie, że prokuratorzy będą mogli zasiąść w ławach poselskich.

- Ale jeśli Trybunał uzna, że Polska złamała Europejską Konwencję Praw Człowieka, mogą otrzymać zadośćuczynienie finansowe (kilka tysięcy euro), które będzie im musiała wypłacić Polska - zauważa prawnik.

W ocenie prof. Kamińskiego, doszło do naruszenia tej konwencji. Artykuł 3 dodatkowego protokołu nr 1 do konwencji chroni prawo do wolnych wyborów. A obaj kandydaci zostali wybrani z listy PiS właśnie w wolnych wyborach.

W przekonaniu prawnika, Barskiego i Święczkowskiego dotknęła dyskryminacja. W myśl obowiązującej ustawy o prokuraturze czynny prokurator, jeśli zostanie wybrany do Sejmu, musi zrzec się stanowiska. Jednak po zakończeniu pracy posła może wrócić do prokuratury, o ile przerwa w pełnieniu obowiązków nie przekracza dziewięciu lat.

Tymczasem prokurator w stanie spoczynku, który z racji pracy w parlamencie zrzekłby się tego statusu, nie ma do niego powrotu.

Kamiński wskazuje, że orzeczenie Sądu Najwyższego to pierwsza decyzja, która dokonuje szerokiej wykładni art. 103 ust. 2 Konstytucji, zakazującego m.in. prokuratorom i sędziom sprawowania mandatu poselskiego. Sąd kwestionuje przy tym obowiązujące zapisy ustawy o prokuraturze i art. 30 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.

Zdaniem prof. Ireneusza Kamińskiego, art. 103 ust. 2 Ustawy Zasadniczej, na który powoływał się marszałek Grzegorz Schetyna, zarządzając wygaszenie mandatów, nie musi być rozumiany jako zawierający zakaz odnoszący się do wszystkich prokuratorów. Dlatego - zauważa Kamiński - Strasburg może przekonać interpretacja zgodna z ustawą o prokuraturze, która mówi tylko o obowiązku zrzeczenia się stanowiska przez prokuratora, który czynnie wykonuje swoją funkcję.

- Tak postąpił ustawodawca, który w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora zapisał, że w czasie zasiadania w parlamencie nie można "wykonywać pracy w charakterze sędziego i prokuratora". A osoby w stanie spoczynku pracy nie wykonują - argumentuje prof. Kamiński.

Oddalając zażalenia obu posłów elektów, Sąd Najwyższy podkreślił, że stosunek służbowy prokuratora trwa do śmierci prokuratora, a pod pojęciem "prokurator" trzeba rozumieć tych, którzy są w stanie czynnym, jak i tych w stanie spoczynku.

- Nie ma podstaw do przeciwstawiania pojęć "prokurator" i "prokurator w stanie spoczynku" - uznał SN. Sędzia Teresa Flemming-Kulesza argumentowała w uzasadnieniu orzeczenia, że pełnienie funkcji posła przez prokuratora w stanie spoczynku mogłoby prowadzić do "sytuacji trudnej, jeśli nie niemożliwej do rozwikłania".

Według Sądu Najwyższego, gdyby prokurator w stanie spoczynku sprawował mandat posła, doszłoby do sytuacji, że o zamiarze dodatkowego zajęcia musiałby powiadamiać i marszałka Sejmu, i prokuratora generalnego.

Sąd uznał również, że wygaszenie mandatów nie było przejawem dyskryminacji i że nie doszło też do naruszenia Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Jednocześnie Sąd zwrócił uwagę, że Barski i Święczkowski mogli dobrowolnie zrzec się swojego statusu prokuratorów w stanie spoczynku, co byłoby pewnym wyjściem z całej tej sytuacji. A nie zrobili tego.

- Ponieważ nie miałem takiej możliwości. Gdybym miał możliwość, złożyłbym takie oświadczenie, na cztery lata przestałbym być prokuratorem w stanie spoczynku, potem wróciłbym - komentuje krótko Dariusz Barski.

Postępowanie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka trwa zwykle kilka lat. Tymczasem do Sejmu trafił już rządowy projekt nowelizacji ustawy o prokuraturze - jeden z jego zapisów mówi, że jeżeli prokurator w stanie spoczynku zamierza ubiegać się o mandat w parlamencie, może złożyć stosowne oświadczenie, że na czas sprawowania kadencji zawiesza swój status prokuratora. Nowela uwzględnia możliwość przywrócenia statusu po wygaśnięciu kadencji.

- Nawet jeśli owa nowelizacja wejdzie w życie, nie będzie dotyczyć prokuratorów Barskiego i Święczkowskiego. Prawo nie działa bowiem wstecz - konstatuje prof. Ireneusz Kamiński.

Anna Ambroziak