Legia walczy dalej
Czwartek, 7 sierpnia 2014 (10:31)Piłkarze Legii Warszawa po zwycięstwie nad Celtikiem Glasgow 2:0 w rewanżowym meczu trzeciej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów awansowali do rundy kolejnej, decydującej o awansie do fazy grupowej tych rozgrywek. Są krok od celu i nie chcą szansy wypuścić z rąk.
Tydzień temu na Łazienkowskiej Legia wygrała 4:1 i zdobyła zaliczkę stawiającą ją w roli murowanego faworyta przed rewanżem. Szkoci się co prawda odgrażali, obiecując, że łatwo się nie poddadzą, ale ponownie okazali się tylko papierowym tygrysem, groźnym bardziej z nazwy niż w rzeczywistości. Tymczasem podopieczni Hennigna Berga od początku grali swoje. Mądrze, konsekwentnie, nie tylko pilnując korzystnego dla siebie wyniku, ale i szukając szczęścia w groźnych kontrach. Jedna z nich przyniosła powodzenie w 36. minucie, gdy Michał Kucharczyk wyśmienitym podaniem obsłużył Michała Żyrę, a ten nie dał szans bramkarzowi gospodarzy. W tym momencie stało się jasne, że warszawian żadna krzywda nie spotka.
„Celtowie” marzyli o 3:0, gol zdobyty przez pomocnika Legii odebrał im wszelkie złudzenia. O nastrojach panujących wśród fanów mistrzów Szkocji najlepiej świadczył fakt, że po trafieniu Żyry część z nich opuściła trybuny. Po przerwie gospodarze jeszcze zaatakowali, raz nawet Anthony Stokes postraszył Dusana Kuciaka, ale nie na tyle, by legionista musiał bić na alarm. Pewnie obronił strzał napastnika rywali, a była to praktycznie jedyna groźna akcja, jaką Celtic przeprowadził. Poza tym bowiem warszawianie spokojnie kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Nie dali się wyprowadzić z równowagi, cały czas robiąc swoje, to, co nakreślił Berg. W 61. minucie przeprowadzili wyborną kontrę, którą perfekcyjnie wykończył Kucharczyk. To był już nokaut, bo pamiętając o wyniku z Łazienkowskiej, Legia w ten sposób wbiła słynnemu Celtikowi szóstego gola.
Nic się już nie zmieniło, mistrzowie Polski pewnie zwyciężyli, przybijając piękną pieczęć na swoim awansie. - Jestem zadowolony z wyniku, postawy moich piłkarzy. Pokazali, że nie tylko mają umiejętności na wysokim poziomie, ale mogą i chcą dalej się rozwijać i iść do przodu. Szkoci mówili, że przegrali, bo zagrali źle, a ja uważam, że to raczej my mamy bardzo mocny zespół i na wiele im nie pozwoliliśmy – powiedział Berg. Teraz, w czwartej rundzie kwalifikacji, Legia może zagrać z kimś z grona: FC Salzburg, APOEL Nikozja, Steaua Bukareszt, BATE Borysów lub Łudogorec Razgrad.
Każda z tych drużyn znajduje się w jej zasięgu, żadnej nie powinna się obawiać. Liga Mistrzów już dawno nie była tak realna jak dziś. - Niezależnie od wszystkiego na pewno zostajemy w pucharach, bo nawet jeśli przegramy kolejne mecze, zostaniemy w Lidze Europejskiej. To ważne. My jednak wiemy, o co gramy i co nas interesuje. Coś więcej – dodał Berg.
Piotr Skrobisz