Po pokój choćby na koniec świata!
Środa, 6 sierpnia 2014 (10:03)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja małżeństwa Magdy Anioł i Adama Szewczyka z drugiego dnia wyprawy NINIWA Team
Zaczęło się dosyć hardcorowo. Na dobry początek dziesięciokilometrowy podjazd pod górę. Zresztą cały dzień był górzysty. Górzysty i upalny. Ekipa pokonała 3 spore góry. Każda jedna jak dwie nasze Kubalonki. Pierwszy etap tego dnia to Czechy. W Czechach mają dobre drogi. Rowerzyści to potwierdzają. Potem Słowacja. Drogi gorsze, ale za to ludzie jakby lepsi. Pomachają. Pozdrowią. Uśmiechną się. A człowiek jest zawsze najważniejszy. Ważniejszy niż sprzęt i warunki. Ludzie w ekipie to wiedzą. Jest ich 21. Jakby przystawić lustro, to będzie… 12! Apostolska liczba. Czyli Jezus musi być wśród nich. Nawet jak nie dają rady z rowerami. Albo ze sobą. Zwłaszcza wtedy.
Ewangelia na ten dzień mówi, że uczniowie Jezusa nie mają obsesji na punkcie mycia rąk przed jedzeniem. Rowerzyści też. Nawet jakby chcieli, to zwykle nie ma jak i gdzie. Ale wiedzą też, że o czystość relacji i ducha wspólnoty dba się zawsze. Bo najważniejsze jest to, co z zewnątrz człowieka wychodzi. Jadą dla pokoju. Tego na świecie. Ale nie będzie pokoju na świecie, jeśli nie będzie go w naszych domach. Rozbite małżeństwa i wszelkie „wojny domowe” to epidemia dzisiejszych czasów. Ludzie, wychowując się w takich wojnach, wchodzą potem w świat wielkiego biznesu i wielkiej polityki. I wojują na wielką skalę. O pieniądze, o wpływy, o władzę. Logika wojny płynie w ich krwi. Zachowują się tak, jakby pokój nie był dla nich żadną wartością. Dlatego po pokój trzeba jechać choćby na koniec świata.
Ten pierwszy, dziesięciokilometrowy odcinek pod górę przypomina mi trochę początek małżeństwa. Przed wyjazdem (w sensie przed ślubem) odważnie planujemy i marzymy. Energia nas rozpiera. I wierzymy, że damy radę. Za nami narzeczeństwo, czyli wolność, czas dla siebie, zero obowiązków. I nagle ruszamy. I od razu pod górkę. Bo ta druga połówka jednak taka idealna nie jest. Bo na dom i rodzinę trzeba zarobić, a nie zawsze jest jak. Bo są dzieci i trzeba dla nich poumierać trochę itd., itd. Ale jak nie wyruszysz, to się nie dowiesz, że to najpiękniejsza podróż na świecie. Jedźcie dalej.
Bilans dnia:
- 180 km
- 1800 metrów przewyższenia
- 22 km/h
Nocleg: Słowacja. Miejscowość: Zlaté Moravce.
Przejechanych do tej pory kilometrów: 380.
Dziś internauci skierowali rowerzystów w kierunku Polski do miejscowości Radziechowy! Pamiętaj! Głosowanie codziennie od wieczora do północy. Mapa z głosowaniem pojawia się, gdy ekipa dociera na miejsce noclegu! Sprawdzaj na bieżąco!
Źródło: NINIWA Team