• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Podpatronatem„NaszegoDziennika”

Góry i pięć godzin jazdy w deszczu

Wtorek, 5 sierpnia 2014 (09:53)

Relacja Piotra Sachy z pierwszego dnia trasy NINIWA Team

Niedawno nasza czwórka kręciła na rowerach po polskim Wybrzeżu. My – rodzice i one – dzieci w fotelikach za naszymi plecami. Wszyscy dumni i bladzi (później dumni i opaleni), że podczas dziesięciu dni udało się wykręcić 200 kilometrów. To dokładnie tyle, ile ekipa NINIWY wykręciła już pierwszego dnia swojej wyprawy. Przyznajemy się głośno (cała czwórka): „Wstyd nam!”. A tak poważnie, „rowerowi szaleńcy” z NINIWY mają coś bardzo ważnego – dobrą intencję. Naszą intencją było dotrzeć na niezaludnioną plażę.

Gdy grupa 21 „szaleńców” dojechała na miejsce noclegu w czeskim miasteczku Bystřice pod Hostýnem, ojciec Tomasz stwierdził: – Pierwszy dzień wyprawy pokazał, że nie ma mocnych. Każdy miał momenty kryzysowe, nawet najbardziej doświadczeni i najsilniejsi.

– Jest w nas siła. Ale ona nie jest z nas – po pierwszym dniu byli pewni tych słów. Tej pewności nabierali wiele razy. Na przykład przy wjeździe do Wodzisławia Śląskiego, gdy zobaczyli… rusztowanie. Trwał remont domu. A na rusztowaniu widniał baner z twarzą Jezusa i napis: „Znam Cię od zawsze”.

 – To dało nam oparcie i pokój w sercu – zapewniają. Niektórzy rano wyruszyli z zaufaniem XXXL. Górnik, jeden z uczestników wyprawy, podróż w nieznane rozpoczął bez sprawnych hamulców w swoim rowerze. Kiedy zaczęły się góry, musiał naprawić tę usterkę. Wszyscy w komplecie dotarli kilka minut po godz. 20.00 na miejsce, dokładnie po 200 km trudnej drogi. I rozpoczęły się poszukiwania noclegu. Otworem stanęły drzwi remizy straży pożarnej. Na dzień dobry… a właściwie na dobry wieczór strażacy udzielili Polakom sporego kredytu zaufania.

Wręczyli klucze. I powiedzieli: „Oddacie rano”. – Wyruszyć na taką wyprawę… – zamyśla się ojciec Tomasz. Każdy potwierdza, że to nie była łatwa decyzja. – Przykład. Ludzie pytają: „Gdzie jedziecie?”. Co możemy im odpowiedzieć. Nie wiemy! Dlatego dowartościowuje nas nasza intencja – pokój. To dar Boga – opowiada lider teamu. – Porównujemy naszą wyprawę do sceny Zwiastowania. Maryja poszła za głosem Boga w ciemno. Z nami jest podobnie. To prawda, że głosują ludzie. I to oni decydują, gdzie mamy się kierować. Ale wierzymy, że nie dzieje się to bez woli Pana Boga – kończy ojciec Tomasz.

Rano podczas Mszy św. w Kokotku ks. bp Jan Wieczorek nawiązał do czytania z dnia. Mówił o tym, że rowerzyści będą używać nóg do noszenia pokoju. Na koniec dnia prośba od całej ekipy NINIWA Team.

Do wszystkich głosujących: pomódlcie się za te nogi, żeby dały radę dojechać do celu. Pokój i ufność jadą z NINIWĄ w parze. I tak będzie na pewno do samego końca trasy, gdziekolwiek ten koniec będzie. I jeszcze coś z mojej rodzinnej, wakacyjnej wycieczki („wycieczka” to chyba dobre słowo, przy „wyprawie” NINIWY). Któregoś wieczoru syn poprosił mnie o gwarancję, że nie przyśnią mu się straszne rekiny. Byliśmy tego dnia w fokarium, gdzie wyświetlano „straszny” film w 5D. – A nie przyśni mi się ten rekin? – pyta. – Nie przyśni ci się – daję mu gwarancję. – Skąd wiesz, może mi się przyśni. Bałem się go. – To pomodlimy się do Anioła Stróża, żeby przyśniło ci się coś miłego. „Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój…” – Stop! – przerywa modlitwę Mati. – Co się stało?– pytam. – A dlaczego Anioł Stróż… – próbuje o coś zapytać, ale nie wie, jak to wytłumaczyć. – Poczekaj, pomodlę się od początku – mówi i robi znak krzyża. – W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, amen. Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój… Ooo, już wiem. Dlaczego prosimy go, żeby przy mnie stał i mnie chronił, przecież on o tym dobrze wie? I w ten sposób prawie pięciolatek rzuca najtrudniejsze pytanie w swoim dotychczasowym życiu. A ja próbuję dobrze na nie odpowiedzieć. I zaczynam dostrzegać, że to pytanie, to strzał w dziesiątkę. Pan Bóg dobrze nas zna. I chce być przy nas. A to dopiero napędza do modlitwy, do wiary. I wreszcie, daje prawdziwy pokój.

 

Bilans dnia:

200 km

1500 metrów przewyższenia

21,5 km/h

5 godzin deszczu

góry, góry, góry

 

Nocleg:

Bystřice pod Hostýnem – Remiza strażacka 

Przejechanych do tej pory kilometrów: 200

 

Dzisiejsza trasa kieruje dzielnych śmiałków na Węgry! Dziękujemy za poniedziałkowe oddanie głosów. Pamiętaj! Głosowanie codziennie od wieczora do północy. Mapa z głosowaniem pojawia się, gdy ekipa dociera na miejsce noclegu!

Niniwateam.pl

Źródo: niniwateam.pl