Grad, wichura i ucieczka
Niedziela, 3 sierpnia 2014 (20:48)Białorusin Jauheni Hutarowicz z ekipy AG2R wygrał w Bydgoszczy pierwszy etap 71. Tour de Pologne. Bohaterem zmagań był jednak Maciej Paterski (CCC Polsat Polkowice), który uciekał niemal przez cały etap i został doścignięty przez peleton na półtora kilometra przed metą.
Pierwsza próba naszego narodowego wyścigu biegła z Gdańska do Bydgoszczy i liczyła 226 kilometrów. Chwilę po starcie uformowała się pięcioosobowa grupka śmiałków, którzy postanowili spróbować swych sił w ucieczce. Wśród nich znaleźli się Paterski i Kamil Gradek (reprezentacja Polski). Narzucili mocne tempo, a że peleton go nie forsował, w pewnym momencie przewaga uciekinierów przekroczyła, i to znacznie, 10 minut. Wiadomo było jednak, że w końcu zacznie topnieć, ale nagle w rywalizację postanowiła włączyć się aura. Gdy do mety pozostawały 53 kilometry, zerwała się potężna wichura, która powalała drzewa (dosłownie, kilka znalazło się na drodze, po której jechali kolarze), a z chmur lunął ogromny deszcz z gradem.
Warunki stały się ekstremalnie ciężkie, nawierzchnia zrobiła się śliska niczym lodowisko, co doprowadziło do kilku poważnych kraks i wywrotek. Wiatr był tak mocny, że zawodnicy jadący w ucieczce niemal stawali w miejscu. Paradoksalnie jednak nagła zmiana pogody zwiększyła ich szanse na sukces. Najmocniej w pozytywny dla siebie scenariusz uwierzył Paterski, który odłączył się od towarzyszy ucieczki i samotnie pognał do celu. Kibicowali mu wszyscy, a on jechał jak... niesiony wiatrem. Już na rundach w Bydgoszczy wydawało się, że może mu się udać. Peleton niesamowicie jednak przyspieszył, a samotny kolarz nie ma w starciu z nim szans. Na około póltora kilometra przez metą szarża Polaka została skasowana i stało się jasne, że o wszystkim przesądzi sprinterski finisz.
Najlepiej siły rozłożył Hutarowicz, który wyprzedził Rosjanina Romana Majkina (Rusvelo) oraz Włocha Manuele Moriego (Lampre Merida). Najlepszy z Polaków, Grzegorz Stępniak (CCC Polsat Polkowice) zajął 11. miejsce, ale my z największą uwagą wypatrywaliśmy Rafała Majki (Tinkoff-Saxo). Jeden z bohaterów niedawnego Tour de France i kandydat do zwycięstwa w Tour de Pologne finiszował na 24. pozycji, ale przyjechał w peletonie, nie notując żadnych strat. Paterski, bohater etapu, zajął dalszą lokatę, ale zdobył koszulkę dla najlepszego górala.
Jutro odbędzie się etap z Torunia do Warszawy, także o długości 226 kilometrów. Kolejny płaski, na którym – jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego – o sukces znów powalczą sprinterzy.
Piotr Skrobisz