• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

EWANGELIA

Niedziela, 3 sierpnia 2014 (10:46)

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: „Miejsce tu jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności”. Lecz Jezus im odpowiedział: „Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść”. Odpowiedzieli Mu: „Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb”. On rzekł: „Przynieście mi je tutaj”. Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

Mt 14,13-21

 


 

Chleb na pustyni

Cuda dokonywane przez Jezusa można interpretować na kilka sposobów. Były to znaki miłosiernej miłości wobec tych, którzy „byli jak owce nie mające pasterza”. Ale nie tylko. Apologetyka dostrzega w nich pieczęcie wiarygodności mesjańskiego posłannictwa Syna Bożego, potwierdzające Jego słowa, nauczanie. Już Ojcowie Kościoła (np. Hilary z Poitiers) odnosili pięć chlebów do pięciu ksiąg Prawa Mojżeszowego, czyli do Pięcioksięgu, zaś dwie ryby do proroków Starego Przymierza i Jana Chrzciciela. Błogosławieństwo wypowiedziane nad nimi przez Jezusa, potem cud rozmnożenia – jak tłumaczyli – stało się symbolicznym wzięciem przez Chrystusa w ręce starotestamentalnego Prawa i Proroków i wyprowadzeniem z nich obfitości łaski. W pełni dokonało się to później przez Eucharystię. Dwanaście pełnych koszów ułomków, jakie zostały po posiłku, stało się wyrazem obfitości i Bożej szczodrości, Bożego pragnienia, aby ci, którzy przyszli do Jezusa: głodni, spragnieni, nękani poczuciem braku sensu, nie odeszli bez pokrzepienia.

W proklamowanym dziś wydarzeniu zbawczym możemy dostrzec jeszcze inny, bardzo praktyczny, współczesny sens. Wydaje nam się czasem, że to wszystko, czym dysponujemy: codzienna wierność Bogu, „wyobraźnia miłosierdzia”, zwyczajna modlitwa, medialny głos, który w wielości nurtów wypełniających mainstream zdaje się niesłyszalny, zdaje się tonąć we wszechobecnym zgiełku itd., nie mają sensu. Ale tak nie jest. Wedle zasad Bożej logiki ta znikomość, która jest w naszym posiadaniu – ofiarowana ufnie Bogu – staje się materią rozmnożenia i nasycenia! On, w tylko sobie znany sposób, potrafi wyprowadzić z tego obfitość dobra. Przekracza to ludzkie możliwości zrozumienia, ale też dodaje odwagi, każe szukać w Bogu nadziei, nawet „wbrew nadziei”, zawierzyć Mu siebie, los Kościoła i Ojczyzny, zdającej się coraz bardziej błąkać się po pustkowiu…

ks. Paweł Siedlanowski