Żużlowcy nie obronili tytułu
Niedziela, 3 sierpnia 2014 (10:36)Żużlowcy reprezentacji Polski zajęli drugie miejsce w Drużynowym Pucharze Świata rozgrywanym w Bydgoszczy. Broniący tytułu Biało-Czerwoni przegrali o jeden punkt z Duńczykami (38). Trzecie miejsce zajęła Australia (36), a czwarte Wielka Brytania (16).
Pierwszą serię fenomenalnie rozpoczęli podopieczni Marka Cieślaka, wygrywając wszystkie swoje biegi. Walki nie brakowało w każdej odsłonie, ale najciekawiej było w drugiej. Najsłabszy na starcie Janusz Kołodziej po trzech okrążeniach minął rywali i na mecie był pierwszy. Australijczycy już w szóstym wyścigu skorzystali z jokera. W tej roli pojechał Chris Holder, który po bezbłędnym wyjściu nie dał szans rywalom. Po dwóch seriach prowadziła Polska (18 pkt) przed Australią (14), Danią (13) i Wielką Brytanią (6).
Limit jokerów rywale Biało-Czerwonych wykorzystali w biegu dziesiątym. Zastępując swoich kolegów pod taśmą, ustawili się Nicki Pedersen (Dania) oraz Tai Woffinden (Wielka Brytania). Dzięki zwycięstwu tego pierwszego Duńczycy wrócili do walki o trofeum. Po 12 wyścigach objęli prowadzenie (26 pkt), mając punkt przewagi nad Polską.
Wybrańcy Cieślaka w czwartej serii startów zanotowali najgorszy wynik w całych zawodach. Krzysztof Kasprzak zdobył zaledwie jeden punkt, jeszcze gorzej poszło Kołodziejowi. Kwestia tytułu musiała rozstrzygnąć się w ostatniej serii, w której o rozstawieniu decydowali menedżerowie.
Już po pierwszym biegu zawody rozpoczynały się praktycznie od nowa. Dwa punkty Kasprzaka i fenomenalna walka Harrisa, który przywiózł za plecami Duńczyka Madsa Korneliussena, spowodowały, że reprezentacje Danii i Polski miały po 33 punkty. Jeszcze goręcej zrobiło się po biegu 18., w którym kapitan Biało-Czerwonych, Hampel, rozprawił się z Pedersenem.
W przedostatnim wyścigu Piotr Protasiewicz, wynosząc się tuż przy bandzie, został przez nią wciągnięty i upadł na tor. Sędzia zawodów, Brytyjczyk Jim Lawrence, wykluczył Polaka, a w powtórce Peter Kildemand przywiózł zaledwie jeden punkt.
Takiego scenariusza nie spodziewał się chyba nikt. Przed ostatnim biegiem Polska oraz Dania miały po 36 punktów. Wszystko było w rękach Kołodzieja i Nielsa-Kristiana Iversena. Od startu popularny „Koldi” jechał za Australijczykiem Darcy Wardem, a za plecami miał Duńczyka. Na wyjściu z ostatniego łuku Polak został wyprzedzony.
To oznaczało, że Duńczycy zrewanżowali się Biało-Czerwonym za ubiegłoroczny finał, który także rozstrzygnął się w ostatniej fazie. Wówczas Jarosław Hampel przyjechał przed Michaelem Jepsenem Jensenem. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do gości, którzy zdobyli po raz piąty w historii Drużynowy Puchar Świata.
IK, PAP