• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Złote korony dla Śnieżnej Pani

Sobota, 2 sierpnia 2014 (07:39)

Z ks. prałatem Marianem Bocho, proboszczem parafii pw. Bożego Ciała w Jarosławiu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

 

Dzisiejsza koronacja słynącego łaskami obrazu Matki Bożej Śnieżnej kończy pewien etap przygotowań. Jak to się zaczęło?

- Drogę do koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Śnieżnej 31 grudnia 2006 r., w święto Świętej Rodziny, otworzył metropolita przemyski ks. abp Józef Michalik. W homilii skierował do nas wszystkich wezwanie: „Odkryjcie na nowo ten skarb”. Wówczas też ogłosił tytuł dla obrazu Matki Bożej Śnieżnej – Królowa Rodzin, który w lipcu 2007 r. potwierdził specjalnym dekretem, ustanawiając odpust ku czci Matki Bożej Śnieżnej na dzień 5 sierpnia.   

Jak na przestrzeni wieków rozwijał się kult Matki Bożej Śnieżnej?

- Kult Matki Bożej sięga ponad czterystu lat wstecz. Dokument, który znajduje się w rzymskim archiwum, mówi, że obraz ten został ofiarowany jezuitom w XVI wieku przez św. Franciszka Borgiasza, ówczesnego generała zakonu. Jest także świadectwo, które wskazuje, że Zofia Kostkowa słynąca z pobożności właścicielka Jarosławia, w XVI wieku ofiarowała Matce Bożej złotą koronę. Z tego wynika, że obraz został przyjęty w Jarosławiu z wielką czcią. Później, kiedy dawna świątynia pw. Wszystkich Świętych na Rynku Starego Miasta zawaliła się i gdy wybudowano nowy kościół – obecną kolegiatę, jedna z naw świątyni została poświęcona Matce Bożej.

Tam też znajdował się specjalnie wybudowany ołtarz, gdzie otaczano Matkę Bożą Śnieżną szczególną czcią. W miejscu tym licznie gromadzili się wierni, a w XIX i XX wieku odprawiano tam nabożeństwa. Zachowało się nawet zdjęcie, które wskazuje, że przy tym ołtarzu, przed obrazem Matki Bożej udzielano sakramentu małżeństwa. Szczególną czcią obraz otaczała Sodalicja Mariańska od 1804 r. Bractwo Różańcowe przejęło opiekę nad obrazem. Ważny w rozwoju kultu maryjnego był rok 1862, kiedy obraz jako jedyny z wielu został ocalony z pożaru świątyni.

Uznano to za cudowne wydarzenie, co jeszcze bardziej rozwinęło kult Matki Bożej. Ważny w rozwoju kultu maryjnego był wiek XX, kiedy ks. Stefan Fus ozdobił świątynię polichromią ze względu na obraz Matki Bożej w dużej części maryjną, później ks. Władysław Opaliński, który dokonał renowacji obrazu i zbudował ołtarz dla Maryi. Szczególną czcią obraz Śnieżnej Pani otaczała Sługa Boża Anna Jenke. Jako największy czciciel Matki Bożej Śnieżnej zapisał się ks. Bronisław Fila, który 11 lipca 1976 r. w piątą rocznicę peregrynacji Matki Bożej Częstochowskiej w symbolu pustych ram, ewangeliarza i świecy – dodajmy z udziałem św. Jana Pawła II – ówczesnego metropolity krakowskiego i Sługi Bożego kard. Wyszyńskiego; dokonał renowacji obrazu i jego intronizacji w głównym ołtarzu naszej kolegiaty. Tak jest po dziś dzień, gdzie Matka Boża odbiera należną cześć, a przed Jej obliczem odprawiane są cotygodniowe nowenny. XXI wiek to nowa karta w dziejach kultu związana ze wspomnianym już ks. abp. Michalikiem, nowy tytuł Matki Bożej Śnieżnej – Królowej Rodzin i nowe wyzwania, które mają z jednej strony oddać cześć i hołd Maryi, a przez Jej przemożną opiekę polecać Bogu rodziny naszej archidiecezji. 

Świadectwem kultu, jakim darzona jest Matka Boża Śnieżna, są liczne wota.

- Wota mają wymiar wdzięczności, miłości i czci, a także są zewnętrznym dowodem łask, jakie otrzymują wierni, modląc się przed obrazem naszej Matki i Królowej. W tej chwili liczba wotów przekracza 800. Są to szczególne znaki także dawnej pobożności teraz odnowione, które mówią o przeszłości i wprowadzają nas w teraźniejszość naszego bycia z Maryją i w obecności Maryi, jednocześnie wzywając nas do jeszcze większej ufności. Te wota mówią, że warto się modlić, bo Maryja nie opuszcza nikogo, kto się do Niej ucieka, kto o przyczynę Ją prosi.

Mamy wota indywidualne, ale także zbiorowe, jak np. ufundowane w 1946 r. przez jarosławskie rodziny, które zawierzyły się Niepokalanemu Sercu Matki Bożej. Uroczystość tę przygotowała wspomniana już Sługa Boża, nasza parafianka Anna Jenke. Tym wotum jest monstrancja, w której jest złote serce, w które zawierzający się opiece Matki Bożej wkładali karteczki z imionami i nazwiskami. Później nazwiska te znalazły się w specjalnej księdze.         

Jaki charakter miały bezpośrednie przygotowania do koronacji?

- Przygotowania miały podwójny charakter: duchowy i materialny. Duchowe przygotowania zapoczątkowała dziewięciomiesięczna nowenna, rozpoczęta na Starym Cmentarzu w 2003 r. w uroczystość Wszystkich Świętych. Wiąże się to z tym, że nasza kolegiata jest niejako spadkobierczynią kultu z kościoła pw. Wszystkich Świętych. Ponadto chcemy uczyć się miłości do Matki Bożej od naszych przodków, którzy także mają wkład w dzisiejszą koronację. Gdyby nie ich wiara i modlitwa, tej koronacji nie byłoby. Ponadto w naszych przygotowaniach każdego miesiąca otaczaliśmy poszczególne stany: ludzi chorych, rodziny, małżonków, ojców, matki, młodzież, dzieci, gospodarzy i władze naszego miasta i powiatu.

Przez 9 tygodni przed koronacją odprawialiśmy również nowennę na dwóch poziomach: diecezjalnym, gdzie w każdą niedzielę za pośrednictwem Matki Bożej Królowej Rodzin i św. Jana Pawła II – Papieża Rodzin modliliśmy się za rodziny naszej diecezji, z kolei poziom parafialny skupiał się wokół naszej cotygodniowej nowenny, gdzie rozważaliśmy tematy związane bezpośrednio z kultem Matki Bożej i jego znaczeniem. Wierni mogli w tym czasie jeszcze głębiej poznać historię obrazu oraz przesłanie, jakie płynie z tytułu Królowa Rodzin.

A jeżeli chodzi o wymiar materialny?       

- Przygotowania materialne obejmowały renowację świątyni wewnątrz i z zewnątrz, a także ołtarza i obrazu Matki Bożej Śnieżnej, ponadto renowację figury Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Wreszcie prace związane już bezpośrednio z samymi uroczystościami koronacyjnymi, a więc z przygotowaniami dekoracji, budową bram powitalnych czy budową ołtarza polowego na Rynku Starego Miasta, gdzie odbędzie się koronacja.

Tym, co dodatkowo ubogaca uroczystości koronacyjne, jest fakt, że korony poświęcił sam Papież Franciszek.

- W maju odbyliśmy pielgrzymkę parafialną do progów Apostołów. Odwiedziliśmy także bazylikę Santa Maria Maggiore. Tam przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej Śnieżnej, skąd swój pierwowzór ikonograficzny bierze nasz jarosławski obraz, odprawiliśmy Mszę św. 21 maja podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra korony poświęcił Ojciec Święty Franciszek. Kładąc swoje papieskie dłonie na koronach, położył niejako pieczęć na szczerozłotych koronach dla Matki Bożej Królowej Rodzin.

W tym geście Papież zawarł całe dotychczasowe dziedzictwo kultu, a zarazem otworzył jego nowy etap, który dokona się dzisiaj w akcie uroczystej koronacji, abyśmy mogli czcić Matkę Bożą i w ten sposób służyć budowaniu wiary i umacnianiu rodzin. To sprawia, że dzisiejsza koronacja w Jarosławiu, której dokona nasz arcybiskup metropolita Józef Michalik, urasta do rangi papieskiej.

Ważne jest także to, że szczerozłote korony dla Matki Bożej i Pana Jezusa są darem ludzkich serc, którzy składając złoto na korony, składali zarazem duchowe dary, które wyrażają ich miłość do Matki Bożej i chęć służenia Bogu, Jego Matce i Kościołowi oraz umacnianiu rodzin w wierze i porządkowania życiowych spraw. Te duchowe dary podnoszą znacznie wartość daru, jakim było samo złoto. Wart podkreślenia jest fakt, że złoto w różnej postaci złożyło ponad 700 osób. Dar ten został pomnożony ofiarami zbiorowymi: rodziców dzieci pierwszokomunijnych i bierzmowanej młodzieży, a także mieszkańców poszczególnych ulic, NSZZ „Solidarność”, Róż Różańcowych i Kanoników Kapituły Kolegiackiej w Jarosławiu.

Jakie nadzieje wiąże Ksiądz z koronacją cudownego wizerunku Śnieżnej Pani i Królowej?

- W pierwszym rządzie chcemy oddać część Panu Bogu w cudownym wizerunku Jego Najświętszej Matki. Chcemy podziękować Maryi za Jej obecność na wszystkich etapach dziejów naszego miasta i parafii. Mam nadzieję, że poprzez koronację ożywi się jeszcze bardziej kult Matki Bożej, a dzisiejsza uroczystość przełoży się także na pogłębienie i ożywienie wiary naszych mieszkańców. Ufam, że klęcząc przed wizerunkiem naszej Śnieżnej Pani i Królowej, patrząc na Jej twarz, będziemy jeszcze bardziej uświadamiać sobie, że dotykamy żywej osoby i uczestniczymy w historii zbawienia. Koronacja to bez wątpienia historyczne wydarzenie w dziejach Jarosławia i naszej kolegiaty – najstarszej i najbardziej okazałej świątyni jezuickiej w Polsce.

Czym ta dzisiejsza uroczystość jest dla Księdza osobiście?

- Dla mnie osobiście jest to podsumowanie dotychczasowej kapłańskiej drogi, która zaczęła się w mojej rodzinnej parafii w Łańcucie, gdzie szczególną czcią otaczany jest obraz Matki Bożej Szkaplerznej. Jako młodzieniec, kleryk uczestniczyłem w przygotowaniach do koronacji tamtego wizerunku. Przez okres studiów seminaryjnych byłem wychowywany w atmosferze miłości do Matki Bożej m.in. przez mojego proboszcza ks. Michała Kochmana. Kiedy ks. abp Józef Michalik powierzył mi funkcję proboszcza jarosławskiej kolegiaty, widziałem przed sobą to samo zadanie, które kiedyś podjął mój proboszcz. Niepojęte są drogi, jakimi Bóg prowadzi człowieka, w tym przekonaniu ufam, że Opatrzność prowadzi mnie przez Jarosław, aby i tu to dzieło koronacji się dokonało. Z jednej strony traktuję to jako moje powołanie, zadanie, a z drugiej jako formę mojej osobistej pobożności maryjnej, którą wyniosłem z rodzinnego domu. Ufam, że moja droga życiowa, kapłańska była przygotowaniem do zadania, jakie Bóg powierzył mi w jarosławskiej kolegiacie. Bogu niech będą dzięki.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki