Polska opowieść o wojnie
Poniedziałek, 3 września 2012 (06:06)Rozpoczęcie budowy Muzeum II Wojny Światowej rząd celebruje już po raz kolejny. Placówka powstaje w Gdańsku nieopodal Westerplatte. Prace budowlane już trwają, ale to zaledwie początek.
- Muzeum ma opowiedzieć nie tylko o tragedii, zbrodniach, ale również o czasach wielkiego bohaterstwa w obronie najważniejszych wartości - tłumaczy dyrektor placówki prof. Paweł Machcewicz.
Ma być to polska opowieść o polskich doświadczeniach i ludziach, wprowadzająca "polską perspektywę" do światowej narracji, która - jak wskazuje Machcewicz - deformuje lub przemilcza polskie doświadczenia.
To ważna deklaracja, bo - zdaniem niektórych komentatorów - zaniechania, jakie na tym polu poczyniły władze państwowe, szczególnie w ostatnim czasie, skutkują sytuacją, w której Rosja oskarża Polskę o współudział w sprowokowaniu wybuchu wojny, a Niemcy prezentują się jako ofiara.
Ahistoryczne porównania premiera
Niestety, premier nie powstrzymał się w sobotę od snucia analogii między II Rzecząpospolitą a współczesną Polską. Państwo przedwojenne Tusk określił jako bezbronne i pozbawienie skutecznych sojuszy.
Słowa te brzmią zadziwiająco, gdy ma się świadomość, że w 1939 r. Polska wystawiła milionową armię, a państwo stawiało opór dwóm potężnym wrogom w sytuacji sojuszniczej zdrady.
Zdaniem Witold Waszczykowskiego (PiS), tego rodzaju porównania historyczne są nie na miejscu.
- Dla polityka, który szczyci się tym, że jest historykiem, jest zabiegiem ahistorycznym, by dzisiejszą sytuację porównywać z okresem międzywojennym. Wtedy Polska odbudowała swoją niepodległość po rozbiorach, znalazła się w trudnym położeniu międzynarodowym, między dwoma brutalnymi sąsiadami, państwami totalitarnymi - przypomina dyplomata.
W tym kontekście II RP dokonała olbrzymiego wysiłku, aby scalić kraj, odbudować administrację, zbudować podstawy przemysłu i armię, która z powodzeniem obroniła niepodległość, a w 1939 r. broniła jej przez kilka tygodni. Co więcej, Tusk zapowiedział, że we wrześniu przedstawi koncepcję "realnego systemu bezpieczeństwa opartego o NATO i współpracę z najbliższymi sąsiadami".
- Musimy zrobić wszystko, by nasze sojusze były sojuszami z treścią. Dlatego przyjęliśmy z tak wielkim uznaniem inicjatywę prezydenta RP o radykalnym przemodelowaniu polskich Sił Zbrojnych, tak by nasza samodzielna zdolność obrony była większa niż kiedykolwiek w przyszłości - mówił Tusk.
W ocenie Waszczykowskiego, rząd najprawdopodobniej zorientował się, że Polska jest w trudnej sytuacji.
- Rozumiem, że premier dostrzega agresywność Rosji i brak zainteresowania bezpieczeństwem naszego regionu ze strony sojuszników. Doszli po kilku latach do refleksji, że polityka międzynarodowa i polityka bezpieczeństwa Polski były błędne - ocenia polityk.
I wskazuje, że jeśli dzisiaj rząd zaczyna mówić o tym, że Polska powinna uzupełnić swoje uczestnictwo w sojuszu NATO-wskim o swoje instrumentarium obronne, to znaczy, że kondycja, w jakiej znalazł się Pakt, może nie wystarczyć, by wypełnić zobowiązania obronne wobec Polski.
7 tysięcy metrów ekspozycji
Podczas sobotniej uroczystości w specjalnym ceglanym cokole na terenie budowy umieszczono tubę z aktem wmurowania. Wraz z tubą do niszy złożono także znaleziony w czasie badań archeologicznych kamień brukowy, będący niegdyś częścią ulicy.
Teraz spełnił funkcję kamienia węgielnego. Prace przy budowie muzeum ślimaczą się od 4 lat. Powstanie placówki premier zapowiadał jeszcze podczas pierwszego exposé, które wygłosił w listopadzie 2007 roku. W międzyczasie 1 września 2009 r. odbyła się uroczystość podpisania aktu erekcyjnego.
Dopiero po trzech latach wmurowano kamień węgielny, a otwarcie planuje się na 2015 rok. Czy termin zostanie dotrzymany? Nie wiadomo, choć minister kultury Bogdan Zdrojewski zapewnia, że najpóźniej muzeum zostanie otwarte dla zwiedzających 1 września 2015 roku. Prace budowlane mają zostać zakończone za 2 lata.
- Schłodziłem swoje nadzieje, bo wiem, że tego typu przedsięwzięcie jest niezwykle skomplikowane. Jesteśmy jeszcze przed jednym przetargiem, a na razie mamy sfinalizowane przetargi na wykonanie początkowych i końcowych prac, w tym wyprodukowanie całej ekspozycji - tłumaczy Zdrojewski.
Placówka ma być nowoczesna, całościowo przedstawiająca wydarzenia, nie tylko z perspektywy politycznej i wojskowej, ale również ma akcentować martyrologię narodową i historie osobiste. Historia militarna ma być tłem narracji o życiu codziennym cywilów i żołnierzy, terrorze okupacyjnym, ludobójstwie, oporze i wielkiej polityce.
Muzeum ma uświadomić zwiedzającym, że zarówno Związek Sowiecki, jak i Niemcy Hitlera zbudowały systemy ludobójstwa, niewolniczej pracy, eksploatacji ludności cywilnej, masowych przesiedleń i deportacji. Powierzchnie wystawowe zajmą prawie 7 tys. metrów kwadratowych. Muzeum gromadzi też eksponaty.
Do 1 sierpnia pozyskanych zostało 15 tys. egzemplarzy m.in. broni, prasy, druków ulotnych, fotografii, pamiątek rodzinnych związanych z konkretnymi osobami. Jedną z takich osób jest kpt. Antoni Kasztelan, przed wojną oficer kontrwywiadu w Dowództwie Obrony Wybrzeża.
Został stracony w Królewcu. Wśród eksponatów jest też kamera Juliena Bryana, amerykańskiego dziennikarza i fotografa, który w pierwszych tygodniach wojny dokumentował życie bombardowanej Warszawy.
Dwustu ze składnicy
W sobotę rano na terenie dawnej składnicy tranzytowej na cyplu Westerplatte odbyła się uroczystość upamiętniająca wybuch II wojny światowej.
- Są takie wydarzenia, które nie tylko kształtują pamięć, ale także odwołują się do sumień. Nasza obecność jest rokrocznym odwołaniem do sumień. Musi się z tym zmierzyć każde pokolenie - powiedział metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź.
Minister obrony Tomasz Siemoniak przypomniał, że kilka tygodni temu zmarł ostatni z żyjących członków bohaterskiej załogi mjr Ignacy Skowron. Miał 97 lat.
- Pierwszy raz zbieramy się tutaj, mając świadomość, że odszedł ostatni z obrońców Westerplatte - mówił.
Historyczna rekonstrukcja obrony składnicy przyciągnęła tłumy, rodziny z dziećmi, drużyny harcerskie, kibiców z racami.
Zanim pod pomnikiem złożono wieńce i kwiaty, przy huku petard imitujących eksplozje pocisków z pancernika Schlezwig-Holstein rozpoczęła się inscenizacja obrony placówki.
Można było zobaczyć m.in. nieudany atak niemieckich oddziałów i determinację polskich żołnierzy, którzy pod ciężkim bombardowaniem artyleryjskim skutecznie odpierali ataki wroga, zadając mu duże straty.
Szczególne wrażenie robiła historia załogi obsługującej jedną armatę, dzięki której zniszczono wszystkie niemieckie stanowiska ogniowe w porcie. Wszystko po to, by po raz kolejny pokazać, że ponad dwustu żołnierzy dowodzonych przez mjr. Henryka Sucharskiego dokonało rzeczy niemożliwej.
Maciej Walaszczyk, Gdańsk